REKLAMA
22.1 C
Siedlce
Reklama

Zabójstwo w siedleckim więzieniu: Sławomir R. skazany na 8 lat (TYLKO W „TS”!)

Sławomir R. został skazany na 8 lat więzienia za zabójstwo współosadzonego Andrzeja K. Siedlecki Sąd Okręgowy zgodził się z argumentacją obrony, że reakcja strażników więziennych była spóźniona i dlatego doszło do tragedii.

– Pan Andrzej zginął, ale nie miałem zamiaru go zabijać – wyznał przed sądem oskarżony o zabójstwo Sławomir R. Opowiadając, co stało się w celi w sierpniu ubiegłego roku, przyznał się, że nie tylko bił współosadzonego. By go uspokoić zaoponował złamanie mu nogi taboretem…

– Nigdy w życiu nie zabiłem człowieka, a tu się przyczyniłem do śmierci człowieka. Po co miałbym zabijać człowieka w więzieniu, jak wiadomo, że byłbym złapany. Miałbym go zabić tylko dlatego, że pan Andrzej nie dał mi spać? Totalna głupota – wyznał przed sądem Sławomir R., a gdy sąd zapytał oskarżonego o co wnosi, odparł: No nie wiem, o jakiś łagodny wyrok… Na pewno nie zasługuję, żeby odpowiadać za zabójstwo z premedytacją, za ten artykuł 148 kk. Co ja mogę powiedzieć? Zabicie ze skutkiem śmiertelnym albo zabójstwo z przypadku.

Do tragicznych wydarzeń w siedleckim więzieniu w sierpniu ubiegłego roku. O sprawie pisaliśmy TUTAJ

Zeznania świadków z celi

Jak zeznawali świadkowie z celi Andrzej K. nie zachowywał się normalnie. Skakał po kratach w oknie, widział smoki i nie dawał współosadzonym spać. Podano mu leki, uspokoił się na kilka godzin. Gdy zaczął znów szaleć, jeden z funkcjonariuszy miał wejść do celi i uderzyć go „z liścia” w twarz. Ale gdy leki przestały działać w celi doszło do dantejskich scen. Funkcjonariusze nie reagowali przez prawie pół godziny, choć osadzeni w celi z Andrzejem K. i Sławomirem R. uderzali w drzwi, zapalali czerwoną lampę, bijąc na alarm. I choć jeden z funkcjonariuszy widział przez wizjer, jak Andrzeja K. leży na podłodze nieprzytomny, nie wszedł, by udzielić mu pomocy. Czekał na posiłki. Funkcjonariusze weszli chwilę później, gdy Andrzej K. leżał na podłodze, a krew leciała mu z ust. Funkcjonariusze zakładu karnego, wykonując resuscytację próbowali przywrócić jego funkcje życiowe. Na nagraniu video z tego zdarzenia widać jak się zmieniali. Każdy naciskał klatkę Andrzeja K. z dużą siłą. Nie każdy z nich robił to umiejętnie. Potem przyjechał zespół pogotowia, próbowano ratować Andrzeja K. Lekarz stwierdził zgon.

Prokurator i oskarżyciel posiłkowy żądli 9 lat

Na ostatniej rozprawie 17 czerwca Prokurator Patrycja Klimiuk – Romaniuk wniosła o uznanie Sławomira R. winnym zarzucanych mu czynów, wnioskując o pozbawienie wolności na 9 lat i po 20 tys. zł odszkodowania dla żony Andrzeja K. i dla jego małoletniego syna. ,

– 9 lat to granica dolna, wynika z tych okoliczności, które były szczególne, zamiar pozbawienia życia był zamiarem nagłym, w niecodziennej sytuacji – powiedziała w mowie końcowej prokurator, podkreślając, że zachowania Andrzej K. były odbiegające od normy, że był pobudliwy, bo był alkoholikiem i miał zespół odstawienny.

Prokurator przyznała, że Andrzej K. nie pozawalał spać pozostałym współosadzonm, rzucał książką w Sławomira R.. i próbował uderzyć go taboretem. Doszło do szarpaniny, w trakcie której Sławomir R. miał dusić Andrzeja K. i przygnieść mu kolanem klatkę piersiową. Dodała, że oskarżony w trakcie procesu nie przyznawał się do winy, ale podczas pierwszego przesłuchania w prokuraturze złożył szczegółowe wyjaśnienia.

– Ich analiza wskazuje, że mamy do czynienia z zachowaniem, które wypełnia znamiona art. 148 kk, czyli zbrodni zabójstwa, popełnionej z zamiarem ewentualnym. Zachowanie oskarżonego wskazywało na godzenie się na śmierć Andrzeja K. – powiedziała w sądzie 17 czerwca prokurator Patrycja Klimiuk – Romaniuk

Oskarżyciel posiłkowy, przedstawiciel wdowy po Andrzeju K. i jego syna przychylił się do wniosku prokuratury, ale wniósł o zadośćuczynienie dla żony i syna, w łącznej kwocie 90 tys. zł. Podkreślił, że linia obrony opierająca się na dwóch filarach, że czynności medyczne podjęte przez funkcjonariuszy miały doprowadzić do zgonu nie potwierdziła się w opinii biegłego oraz, że zmarły miał być obłąkany i jego zachowania doprowadziły do tragedii w celi. Dodał też, że Sławomir R. zanim trafił do zakładu karnego był osobą uzależnioną, a jego żona zeznała, że zażywał amfetaminę, alkohol oraz był agresywny.

Obrona: współwinni funkcjonariusze z zakładu karnego

Obrońcy Sławomira R. przede wszystkim byli zdziwieni, że sąd oddalił ich wnioski o powołanie kolejnych biegłych. Już w mowach końcowych zapowiedzieli apelację wyroku. Zaznaczyli, że biegły ma „przestarzałą” wiedzę, nie wziął pod uwagę rozwijającej się medycyny oraz swoje wnioski przedstawiał bez zapoznania się z aktami sprawy.

– Gdyby biegły wycofał się z kolankowania, to co zostaje Wysoki Sądzie? Dławienie przedramieniem… a gdzie przyczyna śmierci? Więc biegły, nawet gdyby go łamać kołem, nie wycofa się ze złamania żeber i mostka z innej przyczyny. A do tego mogło dojść podczas resuscytacji– mówił w mowach końcowych obrońca Ireneusz Olszak.

Ireneusz Olszak i obrońca z Fundacji „Dowód niewinności” , Paweł Mateja, wnosili o uniewinnienie Andrzeja K. Obydwoje nie szczędzili słów krytyki wobec funkcjonariuszy siedleckiego więzienia.

– Skoro zamyka się ludzi do zakładu karnego, to pozbawia się ich najistotniejszej wolności zewnętrznej i ten, kto zamyka, powinien przejąć na siebie odpowiedzialność, co się z człowiekiem dzieje – zauważył Ireneusz Olszak podkreślając, że osadzeni przez 22 minuty walili w drzwi, krzyczeli o pomoc, tak, że było to wszystko słuchać na pozostałych piętrach więzienia. – Co mieli zrobić osadzeni w tej celi: napisać pismo do rzecznika praw obywatelskich, do instytucji europejskich? Robili wszystko, co mogli, bo nie dawali rady z Andrzejem K. Strażnicy ponoszą odpowiedzialność za tę śmierć. Nie własnoręcznie, ale przez to jak się zachowywali. Ignorancja ze strony służby więziennej doprowadziła do tragedii. Skoro umieszczamy w zakładach karnych „szalonych”, to mamy zrobić wszystko, żeby sobie krzywdy nie robili. Taka jest prosta konkluzja.

Paweł Mateja popierając argumenty Ireneusza Olszaka, dodał: – Kluczowy jest dla nas zamiar, który widzi prokuratora: godzenie się na śmierć. Pan Sławomir musiałby być skończonym idiotą, żeby mieć zamiar chociażby ewentualny zabicia kogokolwiek w zakładzie karnym. Po co? Po co krzyczeli i wzywali pomocy? Oni mieli nadzieję, że pomoc nadejdzie bezzwłocznie. Wypadałoby zapytać, czy przypadkiem funkcjonariusze nie dostaną medalu za wzorową służbę. Bo to urąga przyzwoitości ludzkiej, że osadzeni wołają przez pół godziny o pomoc, a funkcjonariusze nie wchodzą do tej celi, bo się boją, mając przy sobie narzędzia, które mogą ewentualnie obezwładnić osoby ewentualnie wobec nich agresywne – stwierdził Paweł Mateja.

Sławomir R. przedstawił przed sądem swoją wersję wydarzeń. Ta rozbrajająca szczerość dziwiła nawet samych jego obrońców.

– Pan Andrzej tak się rozbestwił, że strażnicy sami przyszli, gdyby nie krata w oknie to by wyskoczył przez okno z 1 piętra. Szalał sobie, strażnicy krzyczeli przez drzwi, nie reagowali – mówił w sądzie Sławomir R. i dokładnie opisał przebieg szarpaniny i bójki z Andrzejem K. Opowiadał jak bił go pięściami, wsadził mu kciuk z zawiasy szczęki.

– Przełożyłem nogi wokół brzucha, zaplotłem i jedną ręką trzymałem za szyję. Leżał jak baranek posłuszny. Zaproponowałem żeby mu przywalić w nogę krzesełkiem, żeby mu ją złamać, ale oni mięczaki (red. współosadzeni) nie chcieli mu złamać tej nogi i zaproponowali wiązanie prześcieradłem – wyznał w sądzie Sławomir R.

Wyrok

Siedlecki Sąd Okręgowy 19 czerwca wydał wyrok, uznając Sławomira R. za winnego. Wymierzył karę pozbawienia wolności na 8 lat. Wyrok jest nieprawomocny. Czym się motywował sąd? Co według relacji świadków oraz biegłego wykonującego sekcję zwłok wydarzyło się w siedleckim więzieniu w feralną sierpniową noc 2023 roku? O tym już wkrótce napiszemy łamach Tygodnika Siedleckiego.

16 KOMENTARZE
  1. Przeczytałem tylko 2 pierwsze akapity, reszta czyli wzmianka o tym co mówili w sądzie to prawniczy bełkot. W ogóle cyrk zwany sądem jest dla mnie jakimś innym światem, światem wariatów. Typ zabił, służba więzienna do tego, współosadzeni itd. itd., a dorośli ludzie jeszcze sobie dyskutują i debatują na temat, oraz LICYTUJĄ się czy typ ma osiedzieć 15 lat i wpłacić 60 tysięcy, czy 9 i wpłacić 20 tysięcy.

    Już pominę fakt, że te 20 tysięcy to jakiś kabaret, bo jak osadzony ma to niby spłacić.

    Zapewne bajki o “chodzeniu” po kratach i niedawaniu spać, to zwykły farmazon po prostu. Taki urok więzienny.

    Przyczynę tej śmierci Wam wyjaśnię, a raczej już wyjaśniłem w poprzednim artykule z lutego. Ludzie za artykuł znęcania nad rodziną czy coś podobnego, są traktowani w celu na równi z pedofilami. Mój poprzedni komentarz:

    “W wielkim skrócie:
    – Kto wbija za “mur” za artykuł 207 ten (w tym przypadku) nie wie co to życie. Masz piekło za życia każdego dnia.

    Druga sprawa…
    My Europejczycy mamy pier***** na punkcie litery prawa i tak zwanego humanizmu. Wyobraź sobie, że JA, TY, Pan i Pani jak to było w klasyku, PO OKOŁO PÓŁ ROKU, doszli do wniosku jakiegoś “X” oskarżenia o zabójstwo, a “Y” Pan NIE PRZYZNAJE SIĘ DO WINY itd.

    NO CO ZA SUKCES… Wyobraźcie sobie, że za ten budynek na Kazimierzowskiej pod Żaboklikami płacę ja Ty i wszyscy pozostali, za pracę sędziów tak samo, za ochronę sądu, za “klawiszy”, za ich “jadło”, itd. płacimy my wszyscy, nawet za adwokata z urzędu, czy Policję która doprowadziła “Z” osobę do zakładu karnego.

    A wisienką na torcie jest informacja:

    “PO WYLOSOWANIU” składu sędziowskiego… Poważnie? Ciągnęli zapałki czy grali w papier, kamień, nożyce? I tu uwaga, jak już wylosowali się to “WYZNACZYLI” termin rozprawy. Przecież takie rzeczy to można zrobić w ciągu 30 minut jak nie mniej. Prawny kabaret, ale kasta prawnicza wie swoje i robi to jak najlepiej. Akceptuj politykę cookies, regulaminów w intrenecie nikt nie czyta (ale być musi), a każde pismo urzędowe jest NIECZYTELNE dla zwykłego zjadacza w przypadku Polski to RYŻU.

    PS.
    Ignorantia iuris nocet czyli nieznajomość prawa nie zwalnia Cię z odpowiedzialności. Fajnie to wymyślili sobie Rzymianie jakieś bodajże 1500 lat temu? “

    Odpowiedz moderated
      • Nic dziwnego, że to “wszystko wiedzacy asz” ponieważ Redakcja Tygodnika Siedleckiego najlepszym źródłem informacji lokalnych

        Odpowiedz moderated
    • Sędziego losuje specjalny system… wie Pan co, szkoda czasu na wyprowadzanie Pana z błędu i prostowanie wszystkich głupot, którymi zdecydował się Pan podzielić.
      Pańska wypowiedź zalatuje swego rodzaju analfabetyzmem naukowym, przeinaczanie faktów lub ich naciąganie czy po prostu, mówiąc najzwyczajniej mijanie się z prawdą, nie czyni z Pana eksperta w żadnej dziedzinie.
      Ilość błędów poznawczych z połączeniu z naciągniętymi faktami dają Panu piękną bańkę, w której, mam nadzieję czuję się Pan komfortowo. Proszę sobie tam pozostać, aczkolwiek darować opinii publicznej bezpośredniego wglądu do Pańskiego świata.

      Odpowiedz moderated
    • Widzę że w d…e byłeś i gówno widziałeś. Typ na zejściu potrafi kibel wyrywać bo mu się wydaje że wyjdzie tamtędy z celi. Wrzucają śmiecia pod cele i martw się żeby się typ nie zabił albo ciebie zamiast zawieść go do psychiatryka.

      Odpowiedz moderated
  2. Funk również winni być pociągnięci do odpowiedzialności,za co biorą kasę jak się boją to niech zmienia pracę ,winni podnieść pełną odpowiedzialność, ukarać należy przykładnie, dość tam nierubctwa

    Odpowiedz moderated
  3. Strażnicy wszystko wiedzą, dzień w dzień rok w rok. Nie chcieli się mieszać.
    Może scenariusz miał na celu właśnie uwalić kogoś z obsługi bo np: ma korzenie PiSowskie i trzeba ich zmienić.
    Wyrok śmierci jedyny i słuszny, więzień zabija więźnia . bełkot resocjalizacja więzienna ma sens i przyszłość .

    Odpowiedz moderated
  4. Na 3/10 przypadki gdzie faktycznie popełnione przestępstwo kwalifikuje się do art. 207k.k.
    Przeważnie wsadzają chłopa bo żona zadzwoniła na Policję, mąż pijany, awanturny! Niebieska Karta i otwarta droga do kryminału! Zastanawialem się jak to jest i kiedy małżonka zrobiła mi najście (papierowe małżeństwo) w miejscu zamieszkania, a jej rządania nie podniosły skutku, zadzwoniła na Policję i Pogotowie twierdząc, że ją podbiłem i zrobiłem awanturę. Nie mieliśmy kontaktu kilka miesięcy i to ona z awanturą prubowala wtargnać do mojego domu! Sprawa była umorzona, a małżonka by wyjść z twarzą założyła sprawę cywilą, gdzie ponad 3lata trwa postępowanie (dziś jesteśmy razem), gdzie mam dowody na jej umyślne poświadczenie nieprawdy i na zaprzeczenie zeznań w postaci nagranych rozmów telefonicznych! Można się szybko stać złodziejem, a nigdy nic nie ukraść, a również sprawcą awantury w domu, gdzie ich nigdy nie było! Chodzi o to, że ludzie myślą stereotypowo, a wiele istnieje sytuacji gdzie właśnie mąż jest tym poszkodowanym i nie jednokrotnie ofiarą przemocy domowej, ale wstyd i narażenie się na śmieszność nie pozwala na zgłaszanie takich problemów.

    Odpowiedz moderated
  5. Czy to prawda czy może plotka, że lekarzem w siedleckim zakładzie karnym jest lekarz ze specjalnością ginekologa ?

    Odpowiedz moderated

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najczęściej czytane

Wybuch gazu w bloku na I piętrze. Z mieszkania wypadło okno i część ściany

Na osiedlu ul. Stacyjna w Garwolinie w bloku na...

Łuków: Nie żyje adwokat Łukasz Jończyk. Trwa zbiórka na pomoc rodzinie

Łukasz Jończyk zginął 10 lipca w wypadku drogowym. Tego...

Samochód przewrócił się na dach, a drugi na bok

12 lipca po godz. 17 policjanci otrzymali zgłoszenie o...

Siedlce: Upadek z wysokości

Podczas prac budowlanych przy ul. Konarskiego w Siedlcach doszło...

Zostawiła gotujące się jedzenie na kuchence. Interweniowali strażacy

Wczoraj (16 lipca) w jednym z mieszkań przy ul....

Wypadek w Czepielinie (aktualizacja)

Po godz. 15 w Czepielinie (gm. Mordy) doszło do zderzenia dwóch samochodów.

Najczęściej komentowane

Najnowsze informacje