REKLAMA
21.8 C
Siedlce
Reklama

Ideał sięgnął bruku

To była fantastyczna inicjatywa. Dom Muzyki dla artystów niepełnosprawnych miał być pierwszym tego typu obiektem w Europie.

Inwestycja nie została zakończona, a w dodatku coraz głośniej słychać o sprzeczności interesów, braku pieniędzy, projektów, zrywaniu umów. Zamiast pięknej idei mamy typowe polskie piekiełko. 
Dom Muzyki dla artystów niepełnosprawnych budowany jest w Rudzie nad rzeką Mienia, niedaleko miejscowości Dębe Wielkie. W odnowionej i rozbudowanej remizie strażackiej miała powstać integracyjna wyższa szkoła muzyczna. Miejsce do pracy i wypoczynku. A także studio nagrań, sala koncertowa, pracownia muzyczna, fotograficzna, gabinety lekarskie, miały być też organizowane wczasy rehabilitacyjne, słowem miejsce spełnienia marzeń. Aby idea i wizja tego najlepszego miejsca na ziemi dla niepełnosprawnych artystów nabrała realnych kształtów, Stowarzyszenie Integracji z Artystami Niepełnosprawnymi miało prowadzić tę inwestycję, pozyskiwać na nią pieniądze i doprowadzić do szczęśliwego finału. Jesienią 2006 roku obiekt miał być oddany do użytku… Budowa Domu Muzyki trwa już osiem lat. Koncerty uznanych artystów, akcje charytatywne, sprzedaż płyt, cegiełek miały przysporzyć pieniędzy, które pozwolą szybko i sprawnie zakończyć inwestycję. PFRON przekazał 250 tys. zł na organizację imprez i dzięki temu Stowarzyszenie wypracowało zysk w wysokości 270 tys. zł. Na dokończenie przedsięwzięcia pół miliona złotych przeznaczył Urząd Marszałkowski. Oczywiście z pieniędzy tych Stowarzyszenie musiało się nie tylko rozliczyć, ale do 500 tys. zł, które przeznaczył na dokończenie budowy marszałek województwa, dołożyć kolejne 500 tys. zł ze środków własnych.

Pierwsza transza pieniędzy z Urzędu Marszałkowskiego w kwocie 270 tys. złotych została wykorzystana niezgodnie z tym, co było wskazane we wniosku o dofinansowanie inwestycji. – Błędnie wykorzystaliśmy tę transzę – przyznaje Andrzej e-moll Kowalczyk, prezes Stowarzyszenia, gitarzysta, wokalista, kompozytor rockowy. – Urząd Marszałkowski przekazał nam pieniądze na określone zadanie, ale problem w tym, że są różnice pomiędzy tym, co miało być dotychczas wykonane, a tym, co zostało faktycznie zrobione. W trakcie rozbudowy koncepcja była zmieniana. Po wejściu do UE zmieniły się przepisy dotyczące osób niepełnosprawnych. Plany budynku należało przeprojektować. I faktycznie, zakres prac, który miał być wykonany, wykonany nie został. Urząd Marszałkowski zażądał więc zwrotu już przekazanych nam 270 tys. zł. To, co zrobiliśmy za nasze pieniądze, ich nie interesowało. Ale powstał problem, bo wykonawca inwestycji, radny miasta Andrzej Kuć i jego firma „Akpol” uważa, że te pieniądze z Urzędu Marszałkowskiego jemu się należą za inne zobowiązania, jakie ma wobec niego Stowarzyszenie. I tych pieniędzy nie zamierza zwrócić. Planujemy wystąpić do sądu przeciwko wykonawcy i skarbnik Stowarzyszenia. Tak więc Stowarzyszenie musi się uporać ze zwrotem źle wykorzystanych pieniędzy z Urzędu Marszałkowskiego i oddać je z odsetkami. A to oznacza, że jakiekolwiek pozyskiwane pieniądze na budowę będą zwracane do budżetu województwa. Konsekwencją złego wykorzystania pieniędzy było to, że prezes Kowalczyk musiał podpisać zrzeczenie się przyjęcia drugiej transzy przyznanych środków z Urzędu Marszałkowskiego. – Zarząd Stowarzyszenia się rozpadł – komentuje Andrzej e-moll Kowalczyk. – Ale to nie jest tak, że te pieniądze ktoś ukradł czy źle rozliczył. Przecież wiele na budowie zostało zrobione. Przyznaję, że jest tu ewidentny błąd, ale trzeba szukać wyjścia z tej sytuacji. Tak wspaniałą inicjatywę można uwalić. To bardzo prosto zrobić. Myślmy jednak kategoriami, co już zrobiono przez te 8 lat. Andrzej Kowalczyk przyznał, że Stowarzyszenie jest winne wykonawcy Andrzejowi Kuciowi pieniądze za wykonane prace i zapłacone faktury. Aby zniwelować ten „sporny dług”, panowie Kowalczyk i Kuć założyli wspólnie agencję, która miała organizować imprezy kulturalne, jak Festiwal Czterech Kultur. Zyski miały być dzielone. – Po festiwalu Kuć powiedział, że bierze wszystko dla siebie – mówi Kowalczyk. – Po spłaceniu zadłużenia, on może dopiero dać pieniądze na budowę domu, już jako darczyńca. To był początek naszego konfliktu. Winą za kłopoty finansowe prezes Kowalczyk obarcza także skarbnika Stowarzyszenia, Monikę Rozalską, która, jego zdaniem, dokonała złych rozliczeń środków z PFRON w 2005 roku, na skutek czego trzeba było zwrócić kwotę 30 tys. zł. – Składając rezygnację z pracy w Stowarzyszeniu – wyjaśnia Monika Rozalska – byłam przekonana, że stanę się przysłowiowym kozłem ofiarnym, bo kogoś odpowiedzialnością trzeba będzie obciążyć. Przez dwa lata jako wolontariusz bez wynagrodzenia pracowałam na rzecz Stowarzyszenia, byłam w Zarządzie, czego nie można powiedzieć o innych. Również prezes e-moll Kowalczyk nie pracował w Stowarzyszeniu za darmo. Brał gażę za występy na koncertach, za scenariusz, był zatrudniony na etacie. Niewielu artystów, którzy występowali na rzecz Domu Muzyki, grało charytatywnie. Na koncertach Pałacowe Spotkania z Balladą obowiązywała zasada, że obok gwiazdy estrady miał zawsze występować artysta niepełnosprawny. Kiedy miało być spotkanie ze Stanisławem Tymem, dumano, kogo z niepełnosprawnych zaprosić, taki był wymóg formalny, ale uznano, że do Tyma jakoś niepełnosprawny nie pasuje. W tym momencie umarła cała piękna idea. Budowa Domu prowadzona była z np. sprzedaży cegiełek czy z dotacji z PFRON. Wykonawca inwestycji, firma Akpol, wybudował obiekt w stanie surowym, ale za niezapłacone faktury Stowarzyszenie winne mu było około 300 tys. zł. Aby na szerszą skalę pozyskiwać pieniądze na rzecz Stowarzyszenia i prowadzenia inwestycji, prezes Kowalczyk i „Akpol”założyli Agencję Artystyczną. Zyski z tej agencji mieli dzielić na zasadzie 30 proc. dla spółki Akpol i 70 proc. dla prezesa. Dla Stowarzyszenia – nic. Agencja zorganizowała trzy lata temu Festiwal Dialogu Czterech Kultur w Łodzi. Pieniądze za sprzedane bilety miały być przekazane dla Stowarzyszenia na budowę Domu. Ale Stowarzyszenie nie podpisało z Biurem Festiwalowym umowy o przekazanie środków za bilety. Nie było więc podstaw, by o te pieniądze Stowarzyszenie mogło się ubiegać. Spółka „Akpol” wzięła pieniądze, które zainwestowała w organizację koncertów, i zysków do podziału nie było. Andrzej Kowalczyk zaś zaczął się domagać swoich 70 proc. z zysków. I tak zaczął się konflikt prezesa Stowarzyszenia z szefem firmy budującej Dom Muzyki. Andrzej Kuć, właściciel „Akpol” wie, że prezes Stowarzyszenia zarzuca mu, iż zszedł z placu budowy i nie dokończył Domu Muzyki. – Nadal jestem na budowie. Nikt mnie nie zwolnił z wykonawstwa. – wyjaśnia Kuć. – Nie mogę jednak prowadzić prac, bo Stowarzyszenie nie ma aktualnego zezwolenia na budowę i od półtora roku aktualnych projektów. Mimo powstałego konfliktu starałem się pomagać, bo uważam, że Dom Muzyki powinien istnieć. Andrzej Kuć zaprzecza zarzutom prezesa, by zawłaszczył 250 tys. zł dotacji z Urzędu Marszałkowskiego. – Stowarzyszenie ma wobec mnie ok. 297 tys. długu nie licząc odsetek. E- mollowi nie udało się zdobyć potrzebnych na dokończenie inwestycji pieniędzy. Imprezy, z których miał być dochód, nie wypaliły. Liczył, że na akcji z „Gazetą Wyborczą” zarobi ok. 200 tys. na kolejne 500 tys., zaciągnie kredyt. To zaczynało realnie wyglądać, ale okazało się, że te pieniądze były wirtualne. Na zaciągnięcie kredytu nie było szans. Ja zaś przez lata inwestowałem własne pieniądze i ten dług starałem się odzyskać. Te 250 tys. zł z Urzędu Marszałkowskiego potraktowałem jako spłatę długu. A skąd on teraz je weźmie, by Urzędowi zwrócić – nie wiem. Bez pieniędzy nawet najpiękniejszej idei nie da się zrealizować – mówi A. Kuć. Do zakończenia budowy Domu Muzyki, jak szacuje prezes Kowalczyk, brakuje nadal około 800-900 tys. zł, choć te środki były już w zasięgu ręki. Teraz okazuje się, że zamiast końca budowy są długi do spłacenia, na pokrycie których należałoby sprzedać Dom Muzyki. – Robimy wszystko – zapewnia prezes – by do takiej sprzedaży nie doszło.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

  • Tagi
  • N

Najczęściej czytane

Rudka: Kolejna Perła Mazowsza (zdjęcia)

Zakończyła się modernizacja ponad 100-letniego zabytkowego budynku głównego szpitala w Rudce.

Zjazd absolwentów w siedleckim “Elektryku”

W siedleckim Elektryku, czyli Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 1...

Szczur na balkonie

Mieszkanka jednego z bloków na osiedlu Romanówka w Siedlcach...

Na DK nr 2 ciężarówka uderzyła w drzewo

Ok. godz. 19.30 na drodze krajowej nr 2 w miejscowości Sionna doszło do zdarzenia drogowego z udziałem tira.

Samochód uderzył w rowerzystę na rondzie w Łukowie. 65-latek ciężko ranny (film)

Na rondzie w Łukowie (Aleja Kaczorowskiego) doszło do potrącenia 65-letniego rowerzysty przez kierującego samochodem osobowym. Wypadek został zarejestrowany przez kamerę miejskiego monitoringu.

Zaprezentowali się Bezpartyjni Samorządowcy. Na czele listy siedlecka radna Monika Polak (zdjęcia)

Przed Urzędem Miasta Siedlce odbyła się konferencja prasowa Komitetu Wyborczego Bezpartyjni Samorządowcy. Zaprezentowali się kandydaci, którzy w zbliżających się wyborach do Sejmu startują w siedlecko-ostrołęckim okręgu. Na czele listy znalazła się radna z ramienia Bezpartyjnych Siedlec Monika Polak.

Najczęściej komentowane

Najnowsze informacje