reklama

Korea zwyczajnie mi się spodobała

Łuków

Piotr Giczela 0000-00-00 00:00:00 liczba odsłon: 5454
Tomasz Iwanowski z wizytą w Korei - foto migawki z pobytu.

Tomasz Iwanowski z wizytą w Korei - foto migawki z pobytu.

Tomasz Iwanowski, znany w mieście przedsiębiorca, w świecie nie czuje się obco. Zanim kupił w Łukowie młyn z elewatorem i zajął się skupem zboża od rolników oraz produkcją mąki, przez ponad 20 lat pracował w Kanadzie w założonej w 1983 r. przez siebie, działającej do dziś, firmie informatycznej. Tym razem do Seulu pojechał na zaproszenie handlowych partnerów, którym sprzedaje mąkę.

reklama
W nowej branży, w której - jak sam twierdzi - działalność podjął nagle i niespodziewanie, odnalazł się dość szybko. Dzięki swoim międzynarodowym kontaktom i dobrym kontraktom, jak ten z Koreańczykami, jako jeden z pierwszych, w dobie gospodarki rynkowej, odniósł gospodarczy sukces w łukowskim elewatorze. Zanim został właścicielem tego przedsiębiorstwa, nie cieszyło się ono dobrą sławą. Najlepiej jednak niech Tomasz Iwanowski sam o wszystkim opowie.

PIĘĆDZIESIĄT WAGONÓW MĄKI MIESIĘCZNIE

Koreańczycy byli w Łukowie przed dwoma laty. W pierwszym roku współpracy dostosowywaliśmy się do wymogów naszych kontrahentów i chętnie skorzystałem z zaproszenia do Korei, by obejrzeć m.in. to, w jaki sposób i do jakich celów wykorzystywana jest nasza mąka. Dzięki temu wyjazdowi nasz biznes możemy przybliżyć do koreańskich potrzeb i wymogów.

Odwiedziłem siedmiu dużych odbiorców mąki. Ze wszystkimi spotkałem się też w ambasadzie polskiej w Seulu. Wielkiej pomocy udzielał mi attaché handlowy, Filip Hawelke. Byłem zaskoczony jego postawą. Wspomagał moje wysiłki tak, jakby to były jego własne starania o kontrakt. Gdyby tak z 5 proc. naszych urzędników działało, to Polska byłaby bogatym krajem.

Współpracujemy na razie z jednym odbiorcą, lecz dzięki tej wizycie jest szansa, by eksport mąki zwiększyć. Posiadam nie do końca wykorzystane możliwości. Używając archaicznego języka można by powiedzieć, że mamy w firmie nie w pełni wykorzystane moce przerobowe. Koreańczycy są zainteresowani zakupami 2 tys. ton mąki pszennej miesięcznie. Musielibyśmy więc mielić około 3 tys. ton pszenicy na miesiąc. To pozwoliłoby na skup i przetwórstwo sporej ilości zboża.

Koreańczycy to doskonali klienci. Tak samo jak podczas pierwszego kontraktu, który z nimi zawarliśmy, teraz też są skłonni płacić za mąkę z góry. Nie mam więc kłopotów z płatnościami dla rolników, sprzedających nam pszenicę. W czasie pobytu w Seulu zawarliśmy wstępną umowę z kolejnym odbiorcą, który jest zainteresowany dalszą współpracą. Uzależnia ją jednak od sprawdzenia naszego produktu. Dlatego na próbę zamówiono u mnie pewną jego ilość. Już przelano mi dwie transze należności za mąkę, którą  wyekspediujemy do Korei.

DWANAŚCIE GODZIN W PRACY

Podróż do Seulu miałem ciężką. Leciałem tam z Kanady, gdzie wcześniej się wybrałem by pozałatwiać kilka spraw z czasów, kiedy tam mieszkałem. Z Toronto do Seulu leciałem 18,5 godziny! Na szczęście były miejsca do leżenia. Gdyby nie to, ciężko byłoby wysiedzieć.

Zostało Ci do przeczytania 59% artykułu

Aby przeczytać całość kup e-wydanie nr 8/2010:

Komentarze (4)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.