reklama

Pół wieku w kolorze sepii

Siedlce

Aneta Abramowicz 0000-00-00 00:00:00 liczba odsłon: 8622
Okładka albumu z portretem pięciokrotnym Adolfa Gancwola Ganiewskiego. Kto jest autorem fotografii? – Nie wiadomo. Żyłka detektywistyczna S. Kordaczuka pozwoliła mu ustalić – na podstawie stempla z adresem i numerem telefonu zakładu fotograficznego, że je

Okładka albumu z portretem pięciokrotnym Adolfa Gancwola Ganiewskiego. Kto jest autorem fotografii? – Nie wiadomo. Żyłka detektywistyczna S. Kordaczuka pozwoliła mu ustalić – na podstawie stempla z adresem i numerem telefonu zakładu fotograficznego, że je

425 fotografii w kolorze sepii, na 464 stronach wydanego właśnie ze smakiem albumu, a wśród nich: portrety gabinetowe i wizytowe, pamiątki z wojska, pocztówki z widokami Siedlec, guberni i powiatu, fotopocztówki, wzory bibułek i koszulek zabezpieczających, koperty firmowe... Wydany właśnie dwujęzyczny, polsko-angielski album Sławomira Kordaczuka „Siedlecki fotograf. Adolf Ganiewski (Gancwol) 1870-1942” waży prawie 2,5 kilograma (dokładnie 2400 g).

reklama


Można więc powiedzieć, że dużo, zważywszy, że najstarsze ze zdjęć przetrwały czasy zaborów i dwie wojny.. A równocześnie bardzo mało, jeśli się weźmie pod uwagę, że zamieszczone w albumie zdjęcia stanowią zaledwie jedną czwartą fotografii Gancwola, które się zachowały. Nie ulega jednak wątpliwości, iż Siedlce miały dużo szczęścia, że około 1895 roku zamieszkał właśnie w nich znakomity fotograf Adolf Gancwol-Ganiewski, który uwieczniał je na swoich szklanych negatywach przez ponad 46 lat.

Czemu dwudziestokilkuletni fotograf, z pochodzenia Żyd, wybrał akurat Siedlce? Tego wciąż jeszcze nie wiemy. Wcześniej (lata 1870-80) był lub tylko bywał tu jego ojciec, Herman. Pamiątką po jednej (może kiedyś dowiemy się, czy jedynej) z takich wizyt jest fotografia siedleckiego kościoła pw. św. Stanisława, przechowywana w Muzeum Narodowym w Warszawie i reprodukowana w opisywanym albumie.

Sławomir Kordaczuk wpadł też na trop „Zakładu Artystyczno-Fotograficznego Adama Gancwola w Mińsku Mazowieckim”, istniejącego na początku XX w. i działającego tam najprawdopodobniej wcześniej studia fotograficznego (z filią w Nowym Dworze) o nieustalonym jeszcze imieniu R. Gancwola. 

Dzięki zachowanym fotografiom sprzed 1910 roku wiemy, że zakład fotograficzny Adolfa Gancwola przy ul. Ogrodowej 29 w Siedlcach miał w tamtym czasie równocześnie dwie nazwy – „A. Gancwol” oraz „A. i E. Gancwol”. Tajemnicą pozostaje, czemu w 1910 roku jego właściciel zmienił nazwę na: Jean Szymborski/J. Szymborski/J. Szimborski. Pod tym szyldem firma Gancwola istniała około 2 lat.

Najprawdopodobniej w 1925 roku. Adolf Gancwol zmienił nazwisko na Ganiewski. W tym czasie rozstał się ze swoją pierwszą żoną, Leokadią i zmienił wiarę na ewangelicką. Być może decydująca okazała się chęć ponownego ożenku z katoliczką, Emilią Lucyną Gebel. W tamtym czasie właśnie będąc wyznania ewangelickiego, najłatwiej można było uzyskać rozwód i powtórnie stanąć na ślubnym kobiercu. 

Jak pełnym pasji i ciekawym świata musiał być człowiekiem, skoro w czasach, gdy najpopularniejszymi środkami lokomocji były dorożki i pociągi, zjeździł tereny od Sarnak, Chłopkowa, Lubartowa po Łuków, Wirów, Sokołów Podlaski, Siennicę, Żeliszew Stary, Wiśniew i Gostchorz? Jak świadomym wartości dokumentalnej fotografii, skoro uwieczniał na swoich szklanych negatywach zarówno napotkanych ludzi, jak i dworki, pałace, dworce kolejowe i... kościoły różnych wyznań? Znajdziemy zatem w albumie nieistniejące już: pałac w Broszkowie i dwór, oficynę oraz drewniany budynek z werandą w Klimczycach i zdjęcie cerkwi prawosławnej w Chłopkowie, wykonane przed przebudową tej świątyni na kościół katolicki.

Jak dużym musiał być darzony szacunkiem i zaufaniem, skoro urzędnicza rodzina rosyjska zaprosiła go do domu, żeby sfotografował... leżącą w łóżku kobietę z nowo narodzonym dzieckiem, oczywiście w otoczeniu rodziny. Jakim uznaniem, skoro pozwolono mu sfotografować scenę rozkuwania więźniów na dziedzińcu siedleckiego więzienia?

Poza działalnością fotograficzną, A. Gancwol był członkiem kilku siedleckich towarzystw i stowarzyszeń - Towarzystwa Wzajemnego Kredytu, oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, Towarzystwa „Światło”, które miało za zadanie „pracę nad kształceniem i podniesieniem kulturalnym współobywateli”. Należał również do  Komitetu Okręgu Podlaskiego Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Komisji Opieki Społecznej i… Trzeciego (Spożywczego) Stowarzyszenia Współdzielczego. Oprócz tego był kierownikiem kina „Światowid” przy ul. Pięknej 9 (do niedawna kino „Sojusz” przy ul. Pułaskiego 7), sekretarzem Koła Przyjaciół Akademika Podlaskiego i... wnioskodawcą ustanowienia stypendium im. prawnika i działacza społecznego, Stanisława Sunderlanda – jednego z inicjatorów powołania w 1906 r. pierwszej polskiej szkoły w Siedlcach – Gimnazjum Podlaskiego (niestety, nie spotkało się to z przychylnością władz carskich).

Ostatni raz był w swoim zakładzie fotograficznym 21 sierpnia 1942 roku. Zastąpił w pracy Reginę Tomaszewską, która wyjechała do Warszawy, by dzień później zdać egzamin czeladniczy.

W Siedlcach 22 sierpnia Niemcy rozpoczęli likwidację getta. Niemieckie siły policyjne i porządkowe spędziły Żydów na plac przy gruzach po spalonej synagodze. Następnego dnia uformowani w kolumnę Żydzi zostali poprowadzeni na rampę towarową, załadowani do wagonów i wywiezieni do Treblinki. 

„W dokumentach podaje się, że Adolf Ganiewski zginął w obozie zagłady Treblinka II 25 sierpnia 1942 roku” - czytamy w albumie.


***

Do lektury albumu „Siedlecki fotograf. Adolf Ganiewski (Gancwol) 1870-1942” zasiadłam z dużą ciekawością. Może znajdę w nim zdjęcie kogoś z mojej rodziny? Jakby w odpowiedzi na moje oczekiwania – Sławomir Kordaczuk wybrał do tej publikacji dużo fotografii zbiorowych, licząc, że po ich opublikowaniu uda się rozpoznać osoby, dotychczas nieznane z imienia i nazwiska. Szanse są duże, bo jakość reprodukowanych zdjęć jest na tyle dobra, że każdej postaci ze zdjęcia zbiorowego można zrobić zdjęcie legitymacyjne. Patrząc na rysy twarzy fotografowanych osób oraz doskonale oddane różnice w karnacji, nie mam wątpliwości, że Siedlce były kiedyś miastem wielonarodowym.

Niestety, ani wśród uczniów poszczególnych klas gimnazjum rosyjskiego, ani na portretach rodzinnych, czy uwieczniających poszczególne grupy zawodowe nie znalazłam nikogo, kto by był podobny do rodziny mojej babci. Być może dlatego, że pradziadków „znam” tylko z dwóch zdjęć. Śladem istnienia prapradziadków jest z kolei jedna jedyna fotografia, oprawiona w ramki w zakładzie „Wielki wybór listew do ram i oprawa obrazów (nazwisko nieczytelne) w Siedlcach, ul. Kilińskiego No 28”. Czy sąsiadował z zakładem fotograficznym „Żyda, który się przechowywał u młynarki koło Siedlec. (...) On był fotograf z zawodu, taki maleńki, liliput. Przy Kilińskiego miał zakład”?* 

Wniosek – trzeba opisywać rodzinne fotografie, nie tylko podając, kto na nich jest, ale i gdzie i kiedy były wykonane. Bez tych informacji jedynie po strojach i fryzurach fotografowanych osób możemy próbować ustalić przybliżoną datę wykonania zdjęcia. Dzięki fotografiom Gancwola możemy poznać historię ubiorów i mody w pierwszej połowie XX wieku w Polsce.

Kolejnym powodem, dla którego tak bardzo czekałam na ten album, była chęć zobaczenia, jak moje miasto zmieniało się na przestrzeni lat. Część zdjęć panoramicznych, wykorzystywanych jako pocztówki, znałam z wystaw, folderów czy książek, poświęconych Adolfowi Gancwolowi-Ganiewskiemu lub Siedlcom. Inne, jak autoportret fotografa z 1904 roku z odręczną dedykacją czy zdjęcie z widokiem na jego atelier przy ul. Ogrodowej 29 (dziś z deskami zamiast szyb w oknach budynek przy ul. Sienkiewicza 33), widziałam po raz pierwszy. Kto dziś pamięta, że zakład fotograficzny państwa Rudeckich, którzy najpierw dzierżawili atelier od przybranego wnuka Gancwola, Jana Galinowskiego, a od ok. 1954 roku prowadzili pod własnym nazwiskiem, mieścił się tu aż do chwili śmierci pana Wacława 28 stycznia 1980 roku? 

Uchwałą siedleckiej Rady Miasta z 25 stycznia 2001 roku jedną z siedleckich ulic, łączącą ulicę Południową z Grabianowską, nazwano imieniem Adolfa Ganiewskiego.

27 stycznia o godz. 18.00, podczas promocji albumu w siedleckim Muzeum Regionalnym, będzie można obejrzeć nagrodzony na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Krótkometrażowych w Krakowie film Mariusza Malca „Gancwol fotograf”. Gościem specjalnym wieczoru będzie przybrany wnuk fotografa, Jan Galinowski, który na co dzień mieszka w Poznaniu.



Album Sławomira Kordaczuka „Siedlecki fotograf. Adolf Ganiewski (Gancwol) 1870-1942” można kupić w Muzeum Regionalnym w Siedlcach.


* Agata Tuszyńska, „Singer. Pejzaże pamięci”, Gdańsk 1996, str. 72


O Adolfie Gancwolu-Ganiewskim pisaliśmy w tekstach:

» Siedlce ścieżek Sławka Kordaczuka
» Pastelowa, secesyjna Małgorzata
» Sto lat i wystarczy!
» Jerzy Wiszniewski - zapomniany naukowiec i powstaniec
» Sylwia ocala od zapomnienia
» 40 lat minęło
» Wernisaż fotografii Sylwii Garuckiej-Tarkowskiej 


O siedleckich kinach przeczytacie więcej w tekstach:

» Wyprawa stateczkiem przez filmowy ocean
» Sto lat i wystarczy! 
» Magiczny czar starego kina

Komentarze (15)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

Najnowszy numer 26/2019 w sprzedaży od 2019-06-26.

reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.