Reklama

Lekarz oskarżony o udział w grupie przestępczej, zajmującej się handlem lekami z morfiną

W siedleckim Sądzie Okręgowym ruszył proces przeciwko grupie przestępczej, która działała przez 3,5 roku na terenie: Garwolina, Siedlec, Piaseczna, Bydgoszczy i innych miast Polski.

Garwolińska prokuratura postawiła zarzuty sześciu osobom, w tym lekarzowi z powiatu garwolińskiego. 

Zarzut kierowania grupą przestępczą i obrót narkotykami usłyszał obywatel Iranu. Natomiast jego konkubinie Martynie K., Maciejowi C. oraz lekarzowi Jarosławowi M. (mieszkańcy  powiatu garwolińskiego) zarzuca się  udział w grupie przestępczej i handel  lekami z morfiną. Takie same zarzuty  dotyczą jeszcze dwóch kolejnych obywateli Iranu.

LEKARZ ZATRZYMANY, ALE WYPUSZCZONY

CBŚP zatrzymało lekarza w jego  domu we wrześniu 2021 r. Trafił do  aresztu, ale wpłacił 150 tys. zł poręczenia i po pewnym czasie opuścił  więzienie. Jak wynika z aktu oskarżenia, Jarosław M. – w czasie od 1 grudnia 2016 do 22  czerwca 2020 – miał brać  udział w grupie przestępczej,  kierowanej przez Irańczyka.  Lekarzowi zarzuca się, że wypisywał recepty na leki zawierające różne dawki morfiny.

Reklama

– Wystawił recepty na co  najmniej 8300 tabletek leków  zawierających morfinę, które  trafiały do innych osób, na  łączną kwotę 53 tys. 950 euro  tj. 244 775 zł. Te osoby z kolei  udostępniały odpłatnie leki  innym osobom – odczytywał  zarzuty zastępca prokuratora  rejonowego w Garwolinie  Marcin Ignasiak.

Na lekarzu ciąży jeszcze jeden zarzut: uzyskania 5 tys. zł korzyści majątkowej za wypisanie 50 recept na  leki z morfiną i tym samym poświadczenia nieprawdy, bo osoby, które    otrzymywały recepty, nie były chore.

Reklama

NAWET NIE WIEM, GDZIE  JEST BYDGOSZCZ

Lekarza Jarosława M. nie  było w sądzie na pierwszej rozprawie.  Przybyli jednak inni oskarżeni.

– Nie akceptuję tych zarzutów.  To kłamstwo! – krzyczał Irańczyk.  – Tabletki kupowałem na podstawie  recept, zgodnie z prawem, legalnie, w aptece. Nie na ulicy. Brałem  je dla rodziny w Iranie. Mój stryj był  chory, mam jego zdjęcia. Mogę sądowi pokazać. Sam wskazałem policji  miejsca ukrycia tabletek. Nie było  żadnej grupy. Pan prokurator myśli,  że ja jestem jak Al Pacino!

Reklama

Po chwili Irańczyk przyznał jednak: – Popełniłem błąd, bo sprzedawałem tabletki potrzebującym  uchodźcom. Dwa razy za pośrednictwem Maćka C., a Martyna nie miała
żadnego w tym udziału. Mieszkała ze  mną, odbierała od lekarza recepty.  Zarzucono mi kłamstwo. Ja nawet  nie wiem, gdzie jest Bydgoszcz! Do  Szwecji pojechał jeden (z oskarżonych) i przekazał tabletki. Maciek  dwa razy pojechał do Norwegii i też  przekazał tabletki potrzebującym.  Ja brałem za to pieniądze, ale tylko  żeby pokryć koszty wydatków na  lek i podróż. Wykupowałem receptę i za dwukrotną cenę sprzedawałem tabletki. Pomagałem tym, co potrzebowali. Takim, jak ja, uchodźcom.  Gdyby lekarz nie wypisał tych recept,  to ja bym ich nie kupił w aptece. Nie  znałem innego lekarza. 

Przeczytaj cały artykuł na łamach papierowego i e-wydania (kup teraz) Tygodnika Siedleckiego.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/04/2025 08:55
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości