reklama

Co cztery lata mistrzostwa świata - najnowszy felieton Darka Kuziaka

Mazowsze

Dariusz Kuziak 2022-11-21 12:21:12 liczba odsłon: 962
.

.

Prezentujemy najnowszy felieton Dariusza Kuziaka.

reklama

Co cztery lata mistrzostwa świata

Mistrzostwa świata w piłce nożnej odbywają się co cztery lata. Kiedy ma się lat 8, cztery lata to pół życia, czyli niewyobrażalny szmat czasu. Dla 12-latka to niewiele mniej, nawet dla 16-latka perspektywa na tyle odległa, że niemal abstrakcyjna. Poprzednie mistrzostwa oglądałem w domu, ostatnie na obozie harcerskim. A gdzie i z kim obejrzę następne? Za cztery lata będę już w liceum... A za następne cztery – ho, ho, ho... – to już pewnie na studiach. Ale w jakim liceum? Na jakich studiach? Ot, słodkie nieodgadnione zagadki młodości...

Byłem młodym kibicem i wiedziałem, że na mistrzostwa trzeba czekać skandalicznie długo. Ale czekać warto. Polska regularnie grała przecież w półfinałach. Po zwycięstwie Polski nad Brazylią w 1974 razem z bratem, rzucani w ojcowskich ramionach, mogliśmy obejrzeć domowy żyrandol od góry. (Chwila prywaty – pozdrowienia dla Taty!). To było święto w domu, na wsi, w Polsce!

Jeśli nawet przegrywaliśmy (serce kibica musi godzić się z takimi nieszczęściami), to z drużynami, które kilka dni później zdobywały tytuł mistrzów – jak Niemcy w 1974, Argentyna w 1978 czy Włochy cztery lata później. Zawsze był gorący czerwiec, upalny lipiec. Pachniało emocjami, truskawkami i wakacyjną przygodą.

Zawsze tak było, choć do czasu... Z upływem kolejnych czterolatek narodowa reprezentacja zaczęła najpierw przegrywać spotkania w grupie, potem przestała nawet awansować na mistrzostwa. A gdy wróciła, to po to, by tradycyjnie rozegrać trzy grupowe mecze. Smutną tę kolejność znamy, ale dla porządku przypomnę: mecz otwarcia, mecz o wszystko oraz mecz o honor.

Ale nic to, Baśka, nic to... Serce kibica to najbardziej niezniszczalna rzecz na świecie. Są nowe mistrzostwa, jest więc nowa nadzieja. Mamy rok 2022 i w tym roku będzie inaczej. Zamiast kwitnącego czerwca mamy za oknem popielaty listopad. Pierwszy raz się nam, kibicom, przydarza taka anomalia przyrodniczo-piłkarska. Ale niech tam.

Awans na mistrzostwa to był w zasadzie obowiązek. Kraj o potencjale Polski powinien regularnie znajdować się w gronie 32 najlepszych na świecie. W każdej, nie tylko piłkarskiej, statystyce. Taki awans to też nie jest mało. Jeśli sądzicie inaczej, zapytajcie Szwedów.

Zdziwiony listopadem, zaczynam kibicowanie. Według kolejności wyznaczonej przez naszego byłego posła, nieocenionego Mariana Piłkę: „Najpierw kibicujemy Polakom, potem krajom katolickim, wreszcie chrześcijańskim. I tu wolimy prawosławie niż heretyków. Jeśli nie grają chrześcijanie, kibicujemy monoteistom. A na końcu wszystkim, byle nie Niemcom...”.

Ze względu na ogólnie znane okoliczności, w obecnej sytuacji daję jednak pierwszeństwo „heretykom”. Co do reszty – pełna zgoda.

DARIUSZ KUZIAK

Komentarze (15)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.