reklama

VADER: Życie muzyka to masa wyrzeczeń

Siedlce

Tomasz Markiewicz 2022-11-20 11:12:58 liczba odsłon: 1591
 Robert Ślusarczyk (fan Vadera) i Piotr

Robert Ślusarczyk (fan Vadera) i Piotr "PETER" Wiwczarek

Z PETEREM ( wokalistą grupy VADER) rozmawia Tomasz Markiewicz

reklama

Polska grupa VADER znana jest fanom muzyki metalowej na całym świecie. Od Rosji, przez Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone, Australię, Japonię, po Brazylię, Wenezuelę, Peru a nawet Izrael. Wszędzie tam koncertuje i można kupić jej płyty. W gruncie rzeczy trudno o bardziej zapracowanych muzyków, którzy większość dni w roku spędzają w trasie.
Peterowi ( Piotr Wiwczarek) niełatwo było znaleźć czas na wywiad. Byłem jednak pod wielkim wrażeniem jego dyscypliny i sumienności. Co i rusz wysyłał mi z iPhone'a informacje z trasy po Stanach: "Pamiętam... Jestem teraz w trasie i cieżko znależć czas. Postaram się do połowy miesiąca. OK? Pozdrawiam z Milwaukee!!!" albo "Przepraszam za zwłokę....tak właśnie jest w moim życiu. Pozdrawiam z Oklahomy!!!"

O to obszerne fragmenty wywiadu ( spora część dotąd niepublikowana i nadal aktualna), przeprowadzonego z Peterem kilka lat temu.  (Legenda metalu zagra 25 listopada o godz. 19.00 w Rock Pub „Lemmy” w Siedlcach).   

- W jednym z wywiadów dla pisma Teraz Rock powiedziałeś „Nie oczekuje od życia cudów, złotych klamek i kryształowych wanien. Chce aktywności jako muzyk i spokoju jako człowiek”. Spokój w Twoim rozumieniu to...?

– Mój dom i moja rodzina. Szukałem takiego miejsca przez całe życie. Znalazłem! I teraz tylko brak mi czasu na delektowanie się tym spokojem.

- Vader znany jest fanom muzyki metalowej na całym świecie. Jak się udało znaleźć klucz do tak spektakularnej kariery?

- Nie ma „klucza do kariery”. Można ją osiągnąć albo przez znajomości wśród określonych ludzi, mając dużo pieniędzy lub poprzez wiarę w to, co się robi, popartą ciężką pracą i wieloma wyrzeczeniami. Ponieważ nigdy nie mogliśmy liczyć na pomoc ludzi z tzw. branży ani też nie byliśmy milionerami, pozostała tylko ta ostatnia opcja. Poza tym, kiedy zaczynaliśmy grać, jeszcze w połowie lat osiemdziesiątych, nikt nie myślał o jakimkolwiek sukcesie. Wszystko było wówczas sukcesem: sala na próby, nowa gitara, koncert, nowe nagranie. Mieliśmy oczywiście marzenia, ale takowe miały się spełnić dopiero po wielu, wielu latach.

– Miesiącami przebywacie w trasie. Był taki rok, kiedy zagraliście 150 koncertów. Nie byłeś wówczas bliski obłędu?

– To moje życie! Zdecydowałem się na takie wiele lat temu, więc dlaczego miałbym narzekać? Życie muzyka to masa wyrzeczeń, o jakich fani zwykle nie mają pojęcia. Zawsze widać tylko plusy bycia w „znanym zespole”. Niewielu ma pojęcie o cenie, jaką trzeba za takie życie zapłacić. Wciąż w biegu, daleko od rodziny i kolegów, brak stabilizacji przebywanie z tymi samymi ludźmi przez całe miesiące codziennie. Znacznie łatwiej jest znaleźć dobrego muzyka niż takiego, który na dłuższą metę wytrzyma takie tempo życia. A Vader od 1993 roku gra rocznie 100-150 koncertów. A bywało i więcej.

– Podróże kształcą, dodają smaku i aromatu naszej egzystencji. Pamiętasz podróż z największą adrenaliną?

– Owszem mieliśmy kilka zdarzeń, kiedy np. nasz autobus prawie spadł ze skarpy, gdy pewien holenderski kierowca zapomniał zaciągnąć ręczny hamulec, czy kiedy deportowano nas z Kolumbii do Kostaryki, po tym jak nasz „promotor” zapomniał o obowiązku posiadania wiz dla Polaków... a nasz konsul w Bogocie był na rybach i nie bardzo chciało mu się ruszyć tyłka i pomóc rodakom w potrzebie. Generalnie jednak nasze trasy są przygotowane szczegółowo i tego rodzaju niespodzianki są rzadkością.

– Zagraliście amerykańską serię koncertów u boku legendarnego OVERKILL. Dzielenie z nimi sceny musiało być ekscytujące.

– Taką miałem nadzieję – mimo, iż nie jestem, aż tak wielkim fanem tego zespołu. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna i tylko ze względu na szacunek dla Overkill pominę milczeniem kilka bolesnych faktów. Niestety pieniądze potrafią często mieszać we łbach. Szczególnie w USA.

– Porozmawiajmy przez chwilę o amerykańskiej formacji WASP. W latach 80-tych słynęła z szokujących koncertów, przebijała w tym dokonania Ozzy’ego Osbourne’a i Alice Coppera razem wziętych. Wiem, że zagraliście z nimi wspólny koncert w Brazylii. Nadal szokują, czy to już stateczni starsi panowie?

– Graliśmy dwa koncerty w Brazylii. Oba zespoły były niesamowicie wspaniale przyjęte przez publikę – mimo sporych różnic stylistycznych. Oczywiście miałem okazję obejrzeć oba koncerty jak i poimprezować z kapelą w hotelu. WASP to cały czas wulkan na scenie! Zupełnie nie widać tych lat, jakie upłynęły od wydania pierwszego albumu. Duże doświadczenie i jeszcze większy ogień!

– Na świecie rozpoznano ponad 500 rodzajów fobii. Ludzie boją się myszy, klownów, diabła, papieża, a nawet pięknych kobiet. Są też tacy, którzy odczuwają lęk przed ostrą muzyką metalową.

– Ludzie boją się też urzędów podatkowych i policjantów... Za wszelkie „fobie” odpowiadają tylko i wyłącznie media! Nikt nie zauważa dziś przypadków pozytywnych a jedynie skrajnie negatywne i wyjątkowo idiotyczne. Zrób coś głupiego i puść to w obieg internetowy a będziesz miał 100 razy większą „oglądalność” niż najbardziej utalentowani artyści. A kto jak nie media żywi się tą właśnie „oglądalnością”? Przypomina mi to trochę niedawno oglądany film „Idiokracja”. Cóż za trafne spostrzeżenie!

– Jak muzyka Vadera oddziałuje na słuchaczy? Czy muzyka może zmieniać człowieka?

- Metal to emocje i swego rodzaju „terapia wstrząsowa”, która może pomóc np. w podniesieniu wiary we własne siły czy uwierzeniu w swoje możliwości – tak było przynajmniej w moim przypadku. Żadna muzyka nie jest w stanie jednak drastycznie zmienić człowieka. Na to mają wpływ zupełnie inne czynniki. To czy ktoś jest dobry czy zły nie zależy od słuchanej muzyki, a jedynie od charakteru i osobowości.

– W 2009 roku podpisaliście kontrakt z renomowaną niemiecką wytwórnią płytową Nuclear Blast. Nagrywały dla niej same sławy metalu: Therion, Dimmu Borgir, Manowar, In Flames. Sądzisz, że związanie się z nią po-
może Vaderowi jeszcze bardziej umocnić swoją pozycję na Zachodzie?

– Każda wytwórnia, z jaką podpisywaliśmy kontrakt miała u siebie co najmniej kilka muzycznych sław. Zawsze liczyliśmy przede wszystkim na otwarcie i danie nam szansy. Może to śmiesznie zabrzmi, ale ciężką pracą dotarliśmy do pewnego poziomu i dalej bez wsparcia wytwórni nie da się nic zrobić. Taki to jest business. Nuclear Blast to przede wszystkim wielka rodzina. Firma z dużym doświadczeniem i oddaniem dla heavy metalu. Mimo, iż Vader posiada bardzo dobrą pozycję wśród fanów – my również potrzebujemy wsparcia. Szczególnie w sprawie promocji w mediach. Dziś bez tego nawet najlepsi odpadają. Może nie do końca rozumiemy (czy może nie do końca chcemy rozumieć) prawa działające i rządzące obecnie rynkiem – musimy jednak nauczyć się w tym „innym świecie” żyć. Dla kogoś, kto wychował się na listach do zespołów i fanów, kserowanych magazynach i koncertach trudnym jest tak od razu dostosowanie się do „oglądalności w internecie” czy firm design’erskich ubierających muzyków na każdą okazję.

Nuclear Blast od 2002 roku ma swoje biuro przedstawicielstwo w San Paulo. Oznacza to, że odtąd częściej będziecie gośćmi w Brazylii i krajach Ameryki Południowej?
– Czy częściej – nie wiem. Od naszej pierwszej trasy na tym kontynencie dość regularnie pojawiamy się na koncertach. Początkowo były to tylko pojedyncze występy w Brazylii. Teraz trasa tam trwa 2-3 tygodnie i odwiedzamy także Chile, Peru, Wenezuelę i inne kraje. Brazylia to oczywiście specyficzny ląd, gdzie metal jest czczony przez fanów a w miastach istnieją całe hipermarkety z płytami, odzieżą i innymi gadżetami. Nie ma takiego drugiego miejsca na całym świecie.

 

Komentarze (6)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

Czytaj także

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.