reklama

Mąż zadał żonie kilka ciosów nożem i siekierą

Siedlce

Milena Celińska 2022-09-29 09:58:19 liczba odsłon: 17256
To były sceny jak z horroru. Żona uciekła przed mężem na strych, ale mężczyzna ją znalazł. Zadał żonie kilka ciosów nożem i siekierą...

To były sceny jak z horroru. Żona uciekła przed mężem na strych, ale mężczyzna ją znalazł. Zadał żonie kilka ciosów nożem i siekierą...

Ruszył proces w sprawie zabójstwa w podsiedleckiej wsi w sylwestrową noc.

reklama

O tragedii, do której doszło w sylwestrową noc w jednej z podsiedleckich wsi, było głośno. To były sceny jak z horroru. Żona uciekła przed mężem na strych, ale mężczyzna ją znalazł. Zadał żonie kilka ciosów nożem i siekierą – brzmi akt oskarżenia. W siedleckim sądzie ruszył proces o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.

Sylwestra wyprawił syn oskarżonego Tadeusza S. Mieszka obok domu rodziców, na tym samym podwórku. Zaprosił rodziców i dwie siostry. Młodsza, która mieszkała jeszcze z rodzicami, przyszła z chłopakiem, zaprosiła też kilkoro znajomych – jedno z zaprzyjaźnionych małżeństw przyjechało z Radomia, a po koleżankę pojechał do Siedlec Tadeusz S. Znał dobrze młodą kobietę, bo często ich odwiedzała. Po drodze ucięli sobie pogawędkę. Tadeusz miał dobry humor.

Impreza zaczęła się około 20.00. Żona Tadeusza przyszła później. Siadła koło męża. – Rozmawiali ze sobą, zachowywali się naturalnie, byli bardzo mili i dobrze odnajdywali się wśród młodych – zeznawała koleżanka córki. Bawiło się dwanaście młodych osób i małżeństwo S. Nie pili zbyt dużo, tańczyli. Chłopak młodszej córki zeznał potem, że Tadeusz był tego wieczoru „zamyślony”, nie był wodzirejem, jak miał to w zwyczaju. 

O północy wszyscy wyszli na dwór, odpalili sztuczne ognie, składali sobie życzenia. Około godziny trzeciej dwie pary odjechały.

AWANTURA

Gdy siostry i koleżanka zmywały w łazience makijaż, usłyszały kłótnię. – Krzyki dochodziły z dołu. Było słychać głosy, ale nie słyszałam, kto co mówił. Dziewczyny wyszły z łazienki,
ja zostałam – zeznawała w sądzie koleżanka młodszej córki. Dodała, że przekręciła zamek w drzwiach. 

Wtedy na piętrze pojawiła się żona Tadeusza. Skarżyła się, że mąż zrobił awanturę. Młodsza córka zeszła na dół po telefon i okulary matki. Ojciec leżał w łóżku w sypialni, zapytał ją, gdzie jest matka i po co jej telefon. Córka nie odpowiedziała, zabrała telefon. Wróciła na piętro, obudziła swego chłopaka, prosząc o pomoc. Niebawem ojciec pojawił się na górze. Uderzył w twarz żonę i zbiegł na dół. Starsza córka zamknęła za nim drzwi na klatce schodowej, na klucz. Zapadła cisza. Dopiero wtedy koleżanka wyszła z łazienki. Zobaczyła żonę Tadeusza. – Stała z rozciętą bluzką i przykładała sobie kubek do policzka – zeznała w sądzie.

Tadeusz zaczął walić w zamknięte drzwi. Stłukł szybkę w drzwiach, przekręcił niewyjęty z zamka klucz. – Na co dzień kuleje, ale po schodach wszedł sprawnie – zeznawał chłopak młodszej córki. – Miał zakrwawioną rękę. Trzymał nóż. Chcieliśmy go zatrzymać. Złapałem go za brzuch. Moja dziewczyna wytrąciła mu nóż z ręki, ale on go podniósł i powiedział, żebyśmy się nie wtrącali, bo jak „nie znajdzie matki, to nas wszystkich zajeb…”.

Żona Tadeusza, starsza córka i koleżanka uciekły. Chłopak młodszej córki obudził małżeństwo z Radomia i kazał im uciekać. Razem z nimi i z młodszą córką wybiegli z domu. – Co sprawiło, że odstąpił pan od powstrzymania oskarżonego? – zapytał go prokurator
Adrian Wysokiński.

– Strach. Przede wszystkim strach. Gdy zauważyłem, z jaką siłą pan Tadeusz wyrywa mi się z rąk, to w pewnym momencie bałem się o swoje życie. Bałem się o wszystkich – odpowiedział młody mężczyzna.

NA STRYCH! Tadeusz S. miał obłęd w oczach

Koleżanka zeznała, że ucieczkę na strych zaproponowała starsza siostra. Na schodach żona Tadeusza już dzwoniła po policję. Powiedziała, że mąż się awanturuje, że nigdy wcześniej tak się nie zachowywał. Na strychu zamknęły drzwi. – Wydaje mi się, że widziałam siekierę wbijaną w drzwi – zeznała młoda kobieta. Była z żoną Tadeusza. Starsza córka się ukryła. Koleżanka mówiła zaś: – Nie wiedziałam, gdzie się schować. Widziałam drzwi i wiedziałam, że jak on wejdzie, będę na samym początku. Kucnęłam.

Tadeusz sforsował drzwi. Był rozebrany do pasa. W rękach miał nóż i siekierę. – Nie rozglądał się. Szedł prosto w kierunku żony. Powiedział: „Mam cię”. Ja uciekłam. Słyszałam głos mamy mojej koleżanki: „Nie, nie!”. Zbiegłam na dół, chwyciłam kurtkę, buty i wybiegłam
– relacjonowała koleżanka siostry (uważa, że Tadeusz nawet jej nie widział). Policji powiedziała, że miał „obłęd w oczach”.

Dalsza część artykułu w papierowym i e-wydaniu "TS" (kup teraz e-wydanie ) 

Komentarze (12)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

Czytaj także

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.