Reklama

Gmina Kałuszyn: Afera śmierdząca chemią

W gminie Kałuszyn znaleziono tysiące beczek z niebezpiecznymi substancjami. Ich legalne zutylizowanie kosztowałoby miliony złotych. Burmistrz jak na szpilkach czeka na stosowne decyzje.

O sprawie pisaliśmy ponad miesiąc temu w tekście „Niebezpieczne substancje?”. Rankiem 5 lutego w miejscowości Ryczołek (gm. Kałuszyn), tuż przed zjazdem na autostradę przy drodze krajowej nr 2, odkryto nielegalne składowisko pojemników z nieznaną substancją. Wezwano specjalistyczne służby: strażaków z PPSP w Mińsku Mazowieckim, OSP z gminy Kałuszyn, grupę chemiczną straży pożarnej z Siedlec oraz pracowników delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Mińska straż i policja oszacowały, że na posesji znajduje się ok. 6,5 tys. 1000-litrowych pojemników z nieznaną, prawdopodobnie niebezpieczną, cieczą.

CHEMICZNY ODÓR

Reklama

Arkadiusz Czyżewski, burmistrz Kałuszyna, dowiedział się o sprawie kilka godzin wcześniej, ok. 8 rano. Dostał informację od policji, że razem ze strażą pożarną i WIOŚ będzie interweniować na działce w Ryczołku. Na miejscu pojawił się mniej więcej o godz. 10.30.

– To prawie 2,5-hektarowa posesja należąca do spółki z Siedlec. Właściciel twierdzi, że pod koniec sierpnia 2021 r. wydzierżawił ją innej firmie, która przywiozła te beczki – mówi. Opisuje też, co zobaczył: – Część ustawiono pod specjalnym namiotem, część w budynku gospodarczym, a resztę na naczepach tirów. Niektóre beczki zawierały płynne chemikalia, ale w innych znaleziono tzw. czyściwo. Część z nich oznakowano. Myślę, że przywożono je od wakacji. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że nie dotarły tu zza granicy. Podejrzewam, że ten, kto za tym stoi, działa na terenie całego kraju.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości