reklama

Słabość to siła - przeczytaj najnowszy felieton Dariusza Kuziaka!

Mazowsze

Dariusz Kuziak 2022-01-10 09:41:02 liczba odsłon: 1367
Artykuł drugiej potrzeby - felieton Dariusza Kuziaka

Artykuł drugiej potrzeby - felieton Dariusza Kuziaka

„Sabon” to po hebrajsku znaczy „mydło”. Tak po II wojnie światowej w Palestynie, a później w Izraelu nazywano ocalałych z Holokaustu. Nazywali ich tak Żydzi, którzy wojnę spędzili na Bliskim Wschodzie (Tom Segew, „Uważam Rze Historia”, 2012). Była w tym słowie pogarda, lecz także oskarżenie o słabość, gniew i rozczarowanie, że pobratymcy zamiast bohaterami okazali się ofiarami.

reklama

 Musiało minąć kilkadziesiąt lat, by pojawiły się tysiące artykułów i książek o Zagładzie, a Holokaust stał się najważniejszym punktem izraelskiej tożsamości. I wtedy wszystko się odwróciło.

Czarnoskóry hollywoodzki aktor został napadnięty. Szczęśliwie, nie u nas. W Ameryce to było. W Chicago konkretnie. Napastnicy oblali go jakąś chemiczną substancją, a na szyję zawiązali mu pętlę. Amerykańskie elity zrobiły to, co lubią najbardziej, czyli zatrzęsły się świętym oburzeniem. A że aktor jest też homoseksualistą, powodów do oburzenia było aż nadto. Winnych oczywiście znaleziono natychmiast. Winni są biali rasiści, homofoby tej samej barwy oraz Donald Trump, który opowiada za to wszystko. Policja wszczęła śledztwo, a jego rezultaty przeszły najśmielsze oczekiwania. „Rasiści od Trumpa” okazali się... czarni. Czarni i przez aktora opłaceni. Pochodzili z Nigerii. Za „występ” w roli napadających zainkasowali 3,5 tys. USD. Zrobił się skandal. Teraz aktorowi grozi proces za sfingowanie ataku na siebie. Dlaczego młody wzięty aktor zdecydował się na taką durną mistyfikację?

A dlaczego Bart Staszewski objechał polskie miasta i przyczepił do nich tabliczki z napisem „Strefa wolna od LGBT, LGBT free zone”? Przecież nikt go z żadnego miasta ani nie wyrzucał, ani nie zakazał wjazdu. I to nie tylko jego, ale nawet w ogóle nikogo z elgiebetów. Bo tak naprawdę to kogo to obchodzi? Seksualne preferencje to prywatna sprawa i nikomu nic do tego. Ale w świat kłamstwo poszło.

A z jakiego powodu niejaki Diduszko kilka lat temu malowniczo legł pod Sejmem, by po chwili dla reporterów nieoczekiwanie zmartwychwstać? (Są tacy, którzy teraz co roku obchodzą kolejne rocznice tego „zmartwychwstania”).

A czemu imigranci nad granicą dmuchali małolatowi w oczy papierosowym dymem, żeby wyglądały jak po ataku gazem łzawiącym? 

Dlaczego?

„Dziś każdy stara się być postrzegany jako ofiara. Bo bycie ofiarą łączy się z wieloma przywilejami” – twierdzi Mosze Zimmermann, profesor z uniwersytetu w Jerozolimie („Rzeczpospolita” 2007). Im większa ofiara, tym większe współczucie. A razem ze współczuciem (co komu po samym współczuciu?) – tym większe zadośćuczynienie.

Najważniejsze to nie wyjść z roli. Migranci próbujący nielegalnie przekroczyć polską granicę mieli cnotliwy PR, gdy eksponowali na pierwszej linii przyjemne dziewuszki z kotem na ręku. Gdy wzięli się za kłody i deski, gdy zaczęli rzucać kamieniami – stali się agresorami. Kiedy dołączyli do nich białoruscy pogranicznicy z laserami i granatami hukowymi, narracja posypała się kompletnie. Status ofiary  przysługuje wyłącznie skrzywdzonym i niewinnym.

„Dziś każdy stara się być postrzegany jako ofiara. Bo bycie ofiarą łączy się z wieloma przywilejami” – warto zapamiętać. I jeszcze to: „Jedno zdjęcie warte jest więcej niż tysiąc słów”.

Komentarze (26)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.