reklama

Trochę żeśmy przeholowali

Siedlce

Zbigniew Juśkiewicz 2021-12-27 09:08:06 liczba odsłon: 5878
Zdjęcie symboliczne Fot. Siriss

Zdjęcie symboliczne Fot. Siriss

No i nastały złote żniwa dla samorządowców. Tyle tylko, że nie dla wszystkich. Szefowie samorządów otrzymują podwyżki po 10 tys. zł, ale powodów do narzekania nie mają też radni. Teraz ich diety, to już normalne pensje.

reklama

W powiecie siedleckim dieta radnego wzrosła z blisko 1900 zł do ok. 2500 zł. Funkcyjni radni otrzymują jeszcze więcej. Przy podwyżkach posługiwano się kwotą bazową, która wynosi 4294,56 zł. Radni mogą mieć diety nie przekraczające 85% tej kwoty. W takiej wysokości ustalono dietę przewodniczącego rady powiatu, czyli ok. 3650 zł. Wiceprzewodniczący ma 76,5% kwoty bazowej (ok. 3285 zł), a nieetatowi członkowie zarządu powiatu 80,75% (3467 zł).

Wskaźnik dla przewodniczącego komisji ustalono na 72,25% (3102 zł), a wiceprzewodniczącym na 63,75% (2737 zł). Dieta radnego to 59,5% kwoty bazowej, czyli ok. 2555 zł. W przypadku pełnienia przez radnego kilku funkcji przysługuje mu jedna dieta w wyższej wysokości. Trzeba przy tym pamiętać, że chodzi o kwoty „do kieszeni”, bo diety nie są opodatkowane. Diety radnych uchwalono 13 głosami „za”, przy 4 wstrzymujących się i 1 przeciwnym.

Dieta, ze swojej definicji, nie jest wynagrodzeniem za pracę. Ma stanowić ekwiwalent utraconych korzyści, jakich radny nie uzyskuje w związku z wykonywaniem mandatu. Tymczasem w starostwie powiatowym, i zapewne wielu innych samorządach, dieta osiągnęła już taki poziom, że można ją traktować jak normalną pensję. Zresztą, co tu długo szukać. W siedleckim starostwie pensje części urzędników są na poziomie diet funkcyjnych radnych. To chyba zachwianie proporcji. Mówią o tym sami urzędnicy, choć oczywiście po cichu.

– Nawet po latach pracy zarabiamy po 2500 zł – mówi jeden z pracowników starostwa. – Proponuje się nam podwyżki, które nie pokrywają inflacji. A radnym, nie mówiąc już o staroście, wynagrodzenie podnosi się radykalnie. A przecież starostwo właśnie na zwykłych urzędnikach stoi, na ich wiedzy i ciężkiej, bardzo niedocenianej pracy. Chyba zostały naruszone zasady umiaru i zwykłej sprawiedliwości. Ale co może urzędnik? Powiedzą mu, że jak się nie podoba, to obowiązku pracy nie ma...

Tego samego zdania są niektórzy radni. Szczególnie krytycznie do podwyżek diet dla radnych odniósł się Stanisław Kaliński.

– Myślę, że tym razem to żeśmy trochę przeholowali – ocenił. – Ileś miesięcy temu była decyzja, że wskaźnikiem związanym z najniższą krajową nie podnosimy sobie diet. A teraz robimy taki ruch? Nawet dla radnych, którzy nie pełnią żadnej funkcji, podwyżka wynosi około 700 zł. Trochę żeśmy z tym przesadzili...

Radny dodał samokrytycznie, że na tak wysoki wskaźnik podwyżki to zasłużył tylko przewodniczący rady powiatu, Marek Gorzała, którego „wszędzie widać”, zarówno w starostwie, jak też na różnych imprezach, na których reprezentuje powiat.

– My takiego wysiłku nie podejmujemy – orzekł, zapewne w imieniu wszystkich radnych. – Wszyscy pracownicy starostwa będą się porównywać z naszymi dietami. Bo nasze płace, szczególnie osób funkcyjnych, będą wynosiły netto ponad3 tys. zł. Znaczna część pracowników starostwa nawet tyle nie zarabia. A to są pracownicy dobrze wykształceni, dobrze przygotowani i dobrze wypełniający swoje obowiązki.

Radny przyznał, że w kwestiach finansowych jest wyraźna asymetria, a w projekcie budżetu na 2022 rok podwyżki dla pracowników starostwa są zbyt małe.

– Powinniśmy zmienić to, przeznaczając znacznie większe środki na podwyżki dla pracowników – zaproponował.

Nikt jednak tej propozycji nie podchwycił. A w budżecie zabezpieczono kwotę na podwyżki dla urzędników w wysokości 6,8% (to średnia, która dotyczy wszystkich urzędników, także funkcyjnych i kierowników referatów). Szeregowy urzędnik otrzyma symboliczną kwotę.

– Te 6,8% nie pokryje nawet inflacji – zauważył radny Jan Kuć.

W przypadku nieobecności radnego na posiedzeniu komisji
miesięczna dieta jest zmniejszana o 10% za każdą komisję i nieobecność na sesji. Czyli w praktyce można w ogóle nie chodzić na sesje (te są zazwyczaj raz w miesiącu), a i tak będzie się inkasowało nawet 90% diety! Cóż za liberalizm wobec „leniwych” radnych.

ZBIGNIEW JUŚKIEWICZ

Komentarze (31)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

Czytaj także

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.