reklama

Władysław Grochowski: Przyjmę 100 rodzin imigrantów

Siedlce

Justyna Janusz 2021-10-27 04:36:18 liczba odsłon: 11159
Władysław Grochowski

Władysław Grochowski

Prezes grupy Arche, siedlecki biznesmen Władysław Grochowski opublikował w "Rzeczpospolitej" dramatyczny apel do polskich władz. Sam jest gotowy przyjąć 100 rodzin imigrantów.

reklama

Władysław Grochowski jest prezesem działającej w Siedlcach grupy Arche, właścicielem wielu hoteli, razem z fundacją swojej żony - Leny Grochowskiej od lat zapewnia mieszkania repatriantom ze Wschodu, działa na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Teraz wykupił w Rzeczpospolitej całą stronę i opublikował list otwarty do polskich władz. Jest gotowy sam przyjąć 100 rodzin imigrantów, dać im mieszkania, pracę i godne życie. - Niech ci ludzie już nie cierpią. Niech ubłoceni, przemoczeni, głodni wstaną z kolan i zaczną nowe życie. Nie godzi się, a trwa to już kilkanaście tygodni, w taki sposób traktować ludzi potrzebujących pomocy - pisze Władysław Grochowski.

Oto jego treść:

"List otwarty do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych

Szanowni Państwo,

piszę te słowa jako obywatel Rzeczypospolitej oraz jako człowiek, który przez całe życie za jedną z największych wartości uważa wolność i godność człowieka.

Branża, którą reprezentuję, hotelarsko-gastronomiczna i mieszkaniowa, bardzo często samodzielnie, bez pomocy państwa i instytucji podległych, tak jak w przypadku naszej firmy, powoli odbudowuje się po COVID-19. To zasługa naszej kreatywności i ludzi, którzy pomimo kryzysu pozostali z nami. Jestem optymistą i nie narzekam. Z moją drużyną musimy dać radę.

Jednakże jako człowiek wolny, totalnie niezależny i niezwiązany z żadną partią polityczną obecną w parlamencie RP nie mogę być obojętny i milczeć na temat ostatnich wydarzeń związanych z działaniami wobec imigrantów na granicy Polski z Białorusią.

Jeśli ocenicie Państwo działania naszej firmy od kilkudziesięciu lat, w tym m.in. budowę i oddanie do użytkowania mieszkań dla repatriantów ze wschodu, budowę szkoły w ramach misji katolickiej w Czadzie czy też pomoc bieżącą dla Polonii białoruskiej, to dojdziecie do jednoznacznego wniosku. W moich działaniach najwyższą wartością dla mnie zawsze była pomoc człowiekowi, zmniejszenie nierówności społecznych i czyste środowisko. Zresztą hasła promujące firmę ARCHE są odzwierciedleniem mojej filozofii: Łączymy Sprzeczności, Ufamy Wszystkim, Zmieniamy Siebie.

Kiedy zaczynałem budować firmę, a było to 30 lat temu, wszyscy burzyliśmy mury, których symbolem nie była tylko piosenka Jacka Kaczmarskiego, ale przede wszystkim likwidacja muru berlińskiego. Od tamtej pory wiele się zmieniło, ale nie zmieniła się moja fundamentalna postawa wobec wolności, praw i godności człowieka, bez względu na to, co ten człowiek reprezentuje, jakie ma poglądy, skąd jest, jaką religię wyznaje. To jest sens tej wolności, którą kochamy i której symbolem stało się burzenie murów.

W swoim komentarzu nie ograniczam się tylko do ostatnich działań, które dotyczą naszej granicy na wschodzie. Widzę wiele błędów, które doprowadziły do tego. Na świecie, w Europie, w Polsce.

Nie możemy zamknąć oczu, zatkać uszu na wołanie o pomoc z naszej wschodniej granicy. Dzisiaj, kiedy Polacy mierzą się ze swoim człowieczeństwem na granicy polsko-białoruskiej, nie mogę stać obojętnie. Nie analizuję mediów, które relacjonują te działania w sposób skrajny i całkowicie odmienny. Myślę, mówię i piszę jako człowiek wolny oraz niezależny. Rozumny. Jednocześnie biorący pod uwagę bezpieczeństwo mieszkańców RP, ich wolność i godność.

Nie zgadzam się na budowę muru, zasieków, poniżanie godności człowieka, skazywanie na jakąkolwiek formę cierpienia, dyskryminację i inwigilację, brak komunikacji z najbliższymi, tylko dlatego, że ludzie ci nie są Polakami, że pochodzą z krajów o odmiennej kulturze religijnej. To, co się tam dzieje, a widzimy to i doświadczamy tego, gdyż jeden z naszych hoteli jest tuż obok strefy stanu wyjątkowego, to wstyd dla nas. Dla wszystkich Polaków dumnych ze swojej szlachetności, humanizmu i heroizmu. W człowieczeństwie nieważne jest, kto za tym stoi, kto coś uknuł, czym próbuje się te działania usprawiedliwiać. Ważni są ludzie, ich życie, ich istnienie. Ich ludzka godność.

Omamiono nas, Polaków, nazewnictwem, które od półtora roku jest wpajane w nasze mózgi. Praca hybrydowa, konferencje hybrydowe, szkolenia hybrydowe, nauka w trybie hybrydowym, szpitale, urzędy pracują w trybie hybrydowym i teraz… wojna hybrydowa. Mur, zasieki, wojsko, policja, Służba Graniczna. To jest ta hybryda, a samo słowo zaczyna boleć i razić jak miecz.

Polska historia lat minionych, w niej najbardziej niszczycielska i tragiczna II wojna światowa, rok 1956, 1968, 1970, 1980, później stan wojenny, pokazują, po której stronie powinniśmy stanąć. Gdzie powinniśmy być i jakie nadrzędne wartości szanować. Święty Jan Paweł II mówił do nas i nauczał, że „miłość jest najważniejsza”, że miłość oraz szacunek do drugiego człowieka budują naszą tożsamość i człowieczeństwo. I właśnie Polska powinna pokazać na arenie międzynarodowej, jak szukać porozumienia, mądrych rozwiązań. Dać świadectwo całemu światu, że jesteśmy narodem wrażliwym. Państwem dającym sobie radę gospodarczo i budującym swoją suwerenność na szacunku do drugiego człowieka. Społeczeństwem pamiętającym o tym, że 30 lat temu, solidarnie współpracując, zmieniliśmy historię świata.

Rządzący oznajmiają całemu światu, że budujemy mur, że wydamy tyle i tyle na realizację tej inwestycji, a nie słyszę o jakichkolwiek próbach spotkania najwyższych władz polskich z najwyższymi władzami białoruskimi. A przecież nawet z największym wrogiem trzeba rozmawiać i tworzyć kompromisowe rozwiązania. Zrobili to po wojnie przywódcy Izraela z Niemcami, a później Amerykanie z Wietnamem

Mój list otwarty to wołanie o mądrość i szlachetność. O rozwiązania, które nie będą przynosiły Polakom hańby i wstydu. Wołam w imieniu tych, którzy mówią podobnym językiem na ulicach miast, przystankach autobusowych, w pociągu, w sklepie, w restauracjach, na konferencjach i kongresach, w teatrach, kinach, na koncertach, w zaciszu swoich domów i mieszkań.

Szanowni Państwo,

kiedy nie ma pomysłu na rozwiązanie tego kryzysu, a tak to postrzegam, lub jedynym pomysłem jest budowa muru i zasieków, pragnę oświadczyć, że wyrażam gotowość, wspólnie z Fundacją Leny Grochowskiej, przyjęcia minimum 100 rodzin uchodźców, którzy wołają o pomoc na granicy polsko-białoruskiej. Zapewnię im mieszkania i pracę. Dzieciom edukację i rozwój w Polsce. Niech ci ludzie już nie cierpią. Niech ubłoceni, przemoczeni, głodni wstaną z kolan i zaczną nowe życie. Nie godzi się, a trwa to już kilkanaście tygodni, w taki sposób traktować ludzi potrzebujących pomocy.

Szczególnie nam, Polakom, którzy tyle wycierpieli w przeszłości.

Jestem przekonany, że za moim przykładem pójdą inni polscy przedsiębiorcy. Tylko pozwólcie nam to zrobić.

Nigdy nie rozumiałem polityki, polityków, ale zawsze rozumiałem, czym jest godność ludzka. Wszystkie inne względy są wobec niej nieistotne. Ona jest najważniejsza.

Bronię jej z całego serca i z pełną odpowiedzialnością.

Komentarze (73)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.