Bardzo bała się pracy w szpitalu covidowym. Miała rację. Zaraziła się i zmarła
Pielęgniarkę z Mińska Mazowieckiego skierowano do pracy na oddział covidowy, mimo że miała II grupę inwalidzką i liczne choroby. Już po kilku dniach zakaziła się koronawirusem i zmarła. Sprawę bada prokuratura.
Barbara Strusińska miała 49 lat, a w SP ZOZ w Mińsku Mazowieckim pracowała ponad 25 lat. Gdy zaczęła chorować na cukrzycę, astmę, nadciśnienie i przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, przyznano jej w 2015 roku I grupę inwalidzką. Nie mogła więc pracować w nocy, ani dyżurować po 12 godzin dziennie.
– Przeniesiono ją do medycyny szkolnej, dojeżdżała do szkoły w Ignacowie. Czasem jeszcze pracowała w poradniach – mówi siostra bliźniaczka Beata Malcon. – To wiązało się z niższą pensją. Basia chciała wrócić na oddział. W 2017 roku napisała do dyrektora szpitala prośbę o przywrócenie do pracy na szpitalnym oddziale.
Odmówiono jej, przypominając o stanie zdrowia. (…) Pracodawca uwzględnił wcześniejszą pani prośbę o przeniesienie z działu wewnętrznego do medycyny szkolnej z uwagi na pani stan zdrowia, a świadczone usługi medyczne dostosowane zostały między innymi do pani możliwości – czytamy w odpowiedzi.
W 2018 roku stan zdrowia kwalifikował już pielęgniarkę do II grupy inwalidzkiej (niepełnosprawność w stopniu umiarkowanym), co oznaczało, że ma możliwość zatrudnienia na stanowisku przystosowanym do niepełnosprawności.
Przyszła pandemia...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!