reklama

Węgrowscy kosynierzy, bohaterowie powstania

Węgrów

dr Mirosław Roguski 2021-02-03 08:06:19 liczba odsłon: 1910

Oddział kosynierów walczących przy armacie w bitwie pod Węgrowem 3 lutego 1863 r., źródło: polona.pl

Jedynie jedna trzecia powstańców „posiadała fuzyjki, a reszta wspierała się na kosach”.

reklama

Węgrów, Sokołów, Siedlce oraz wiele mniejszych miejscowości pogranicza Mazowsza i Podlasia to miejsca, w których dużą czcią otacza się wszystko, co przypomina bohaterski udział mieszkańców tego regionu w powstaniu styczniowym.     

Powstanie na tych terenach trwało do maja 1865 roku, a więc najdłużej w kraju . Pamięć o toczonych walkach oraz o bohaterstwie ich  uczestników  decyduje, że w  Węgrowie  żywa jest  tradycja upamiętniania  stoczonej w dniu 3 lutego 1863 roku bitwy pod Węgrowem,  która zasłynęła jako Polskie Termopile. Miejscowe społeczeństwo przez wiele lat starało się ją upamiętnić . Dopiero w 1917 roku powstała możliwość  budowy pomnika w miejscu stoczonych walk. Wtedy to po apelu miejscowego księdza wygłoszonym podczas niedzielnej mszy mieszkańcy Węgrowa i okolicznych wsi zaangażowali się w transport kamienia na pomnik. Olbrzymi kamień polny podarował hrabia Łubieński.

Wdzięczne pokolenia

     Jeden z uczestników tych spontanicznych działań tak wspomina transport kamienia po apelu księdza: „kilka godzin ciągnęliśmy. Ksiądz dyrygował, ksiądz Przyjemski. Ogłosił, że już koniec roboty, idziemy się posilić. Na drugą niedzielę ksiądz znowu ogłosił i powiedział, że jak możemy, to żeby pójść pociągnąć ten kamień. No i tak ciągnęliśmy nie wiem ile tych niedziel ”.

Na ustawionym w miejscu bitwy kamieniu wyryto słowa autorstwa Władysława Roguskiego, syna powstańca styczniowego :

 „Na prochach waszych / z pól polskich kamienia / wnoszą przez pamięć / wdzięczne pokolenia”.

Tegoroczne obchody rocznicy Powstania Styczniowego są okazją do przypomnienia, że od kilku lat na trudności napotykają starania władz i mieszkańców Węgrowa o umieszczenie nazwy bitwy na tablicach żołnierskiej chwały Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

W wielu pamiętnikach i dokumentach podkreśla się, że znacząca była w okresie przygotowań do powstania, a następnie działań powstańczych rola mieszkańców licznych wsi  zamieszkałych przez drobną szlachtę .

Z nich rekrutowali się ochotnicy do powstańczych oddziałów, a w ich domach najczęściej powstańcy leczyli rany  odniesione w walkach i potyczkach oraz znajdowali  schronienie przed rosyjskimi obławami. Wskazywał na to Józef Piłsudski, próbując dać odpowiedź na pytanie, co decydowało, że walki i konspiracja w tej części kraju trwała najdłużej, a władzom carskim nie udało się uzyskać poparcia chłopów dla swoich działań skierowanych przeciw powstańcom?

Ze szlacheckich zaścianków

         W dużym stopniu to postawa mieszkańców szlacheckich zaścianków decydowała o tym, że na tych terenach władze nie miały sukcesów w organizacji straży wiejskich czy akcji „zbierania adresów wiernopoddańczych od chłopów”. Wielu mieszkańców wsi chłopskich brało przykład z drobnej szlachty i wstępowało do oddziałów powstańczych. Inni nie chcąc się narażać żadnej z walczących stron, pozostawali obojętni  na apele władz rosyjskich.

        Pogranicze Mazowsza i Podlasia to tereny na głównym szlaku łączącym Królestwo Polskie z Cesarstwem. Celem władz powstańczych i oddziałów partyzanckich było uniemożliwianie wojskom rosyjskim pełnego ich kontrolowania. Realizacji planów powstańczych sprzyjała licznie zamieszkująca je drobna szlachta oraz mieszkańcy wielu miast i miasteczek. Nieliczni urzędnicy, lekarze, aptekarze i nauczyciele stanowili inteligencję miejską. Połowa mieszczan zajmowała się rolnictwem. Handel znajdował się przeważnie w rękach żydowskich. Robotników przemysłowych reprezentowali robotnicy cukrowni, głównie z okolic Sokołowa. Wymienione środowiska w przeciwieństwie do części arystokracji, bogatego ziemiaństwa i mieszczaństwa nie odnosiły żadnych korzyści ze współpracy z zaborczymi władzami.

Po upadku Rzeczypospolitej oraz likwidacji samorządu szlacheckiego, którymi były sejmiki, drobna szlachta przestawała być potrzebna bogatym ziemianom. Także władze carskie uznawały ją za wrogą i nieprzydatną dla realizacji własnych celów politycznych. Dlatego podejmowały wiele decyzji ograniczających jej korzystanie z praw stanu szlacheckiego. Tracąc je, miała utrudnione możliwości zatrudnienia i awansu w wojsku, administracji i sądownictwie. Historia wielu oddziałów powstańczych , a wśród nich oddziału księdza Stanisława Brzóski potwierdza opinię, że to głównie szlacheckie wioski Podlasia i Mazowsza dostarczały im ochotników, żywność, ubrania i broń.

Uczucia patriotyczne większości mieszkańców regionu rozbudziły manifestacje organizowane w 1861 roku na terenie Siedlec, Węgrowa, Sokołowa, Jadowa, Janowa Podlaskiego ,Garwolina, Radzynia, Włodawy i Ostrowa. Obok mieszczan gromadnie uczestniczyła w nich szlachta oraz chłopi ze wsi, w których „od dawna ustała pańszczyzna”.

Polskie Termopile

       Po wybuchu powstania styczniowego oddziały rosyjskie z Węgrowa i Sokołowa Podlaskiego zostały ściągnięte do Siedlec. Sytuację tę wykorzystali dowódcy powstańczy: Jan Matliński ps. „Janko Sokół” i Władysław Jabłonowski ps. „Genueńczyk”. W nocy z 23 na 24 stycznia ich oddziały zajęły Węgrów. Po kilku dniach liczba powstańców tego zgrupowania wzrosła do 3500 ludzi. Tylko ośmiuset powstańców posiadało broń palną – przeważnie strzelby myśliwskie. Reszta uzbrojona była w kosy, piki i okute drągi. Władze obawiając się ataku powstańców na Siedlce lub Brześć i przerwania połączeń komunikacyjnych z ziemiami Cesarstwa pośpiesznie opracowały plan „zgniecenia buntu na Podlasiu w jednej bitwie”.  Zakładał  on  koncentryczny atak trzech grup wojska . Od północy i wchodu uderzyć na Węgrów miała  grupa generała majora Mikołaja Krüdenera . Żołnierzy przewieziono koleją z Warszawy i  maszerowali  od Łochowa i Małkini w 2 kolumnach dowodzonych przez płk. Kriwonosowa i ppłk. Konstantego J. Bontempsa. Grupa liczyła 2500 ludzi i miała 6 dział. Od strony południowej wyruszył na Węgrów z garnizonu siedleckiego oddział płk. Georgija Papaafanasopuło . Liczył on ok. 1000 żołnierzy (2 kompanie piechoty, 3 szwadrony ułanów, 4 armaty). Oddział ten stoczył po drodze kilka potyczek z powstańcami  między innymi w Mokobodach w dniu  31stycznia i Szarutach  w dniach  1 i  2 lutego 1863 roku. Rankiem 3 lutego oddział rosyjski płk. Georgija Papaafanasopuło dotarł na przedpola Węgrowa i zajął pozycje na wzgórzach. Rosjanie z armat ostrzelali miasto pociskami zapalającymi, wzniecając pożary stodół miejskich. Wywołaną ostrzałem i pożarami panikę udało się opanować i podjąć walkę na rogatkach Węgrowa. Matliński, dostrzegając przewagę atakujących, zarządził odwrót powstańców z miasta w zwartym szyku. Atak jazdy rosyjskiej na  ariergardę powstańców zatrzymało 400 kosynierów , którzy spędzili z pola walki szwadron ułanów i zagrozili armatom. Kosynierzy doszli aż do stanowisk baterii, lecz zostali wzięci w kleszcze przez dwukrotnie liczniejsze siły wroga. Na polu bitwy pozostało ok. 70 poległych powstańców. Nie są znane straty Rosjan. Bohaterski atak  kosynierów ocalił główne siły powstańcze, które wycofały się w kierunku na Siemiatycze. Bitwa zyskała sławę nie tylko w Polsce, ale również w prasie europejskiej. Poeta francuski August Barbier poświęcił jej długi poemat „Atak pod Węgrowem”, w którym porównał ofiarnych kosynierów do Spartan walczących pod Termopilami. Zjednało to sympatię dla sprawy powstania społeczeństw krajów Europy Zachodniej.

       Odpowiedź na pytanie, kim byli bohaterscy kosynierzy mamy dzięki pamiętnikowi Władysława Jabłonowskiego, powstańczego dowódcy i naczelnika okręgu sokołowsko- węgrowskiego. (W. Jabłonowski, Pamiętniki z lat 1851-1893 (Wybór) Wyd. J. Fijałek, Wrocław-Warszawa-Kraków 1967). Opisał on reakcje mieszkańców okolicznych wsi na wiadomość  o zajęciu Węgrowa w dniu 23 stycznia przez powstańców. Pisze, że gdy, wieść o tym „lotem błyskawicy gruchnęła po całej okolicy… już po  paru godzinach „zajęta przez nas pozycja przy lasku przeobraziła się w coś podobnego do obozowiska. Ze wszystkich bowiem stron zaczęły nadjeżdżać wózki, bryczki i kolaski nawet, wiozące żywność ,wodę i inne napoje, a jednocześnie zapasy kos i spiskowych przybywających ze szczerym zamiarem stanięcia pod komendą takiego zucha, co już na wstępie zdołał zająć jedne z większych miasteczek w okolicy”. Liczący kilkadziesiąt osób oddział dzięki napływowi ochotników powiększył się do „liczby czterystu kilkudziesięciu ludzi, pozwalając tym samym nazwać się już małym batalionem”. O napływających do oddziałów powstańczych ochotnikach z okolic Węgrowa i Sokołowa. Władysław Jabłonowski pisze : "co chwila przybywające małe kompanie ochotników coraz bardziej powiększały nasz oddział. By zaś odpowiedzieć życzeniom ochotników trzymania się razem, po wcieleniu ich do szeregów, „zgodziłem się pozostawić je razem, podług parafii, do których dodawałem  numer plutonowy, zalecając go zapamiętać i nie zmieniać stanowisk, jak zostały przeznaczony w kolumnie”.

       Podobny podział na pododdziały tworzone według parafii był stosowany podczas organizacji pospolitego ruszenia ziemi liwskiej w czasie powstania kościuszkowskiego. Po kilku dniach w liczącym ponad 1000 ludzi oddziale Jabłonowskiego jedynie jedna trzecia powstańców „posiadała fuzyjki, a reszta wspierała się na kosach”.

       Wychwalając waleczność kosynierów podczas walk pod Węgrowem tak ich opisuje: „Chodaczkowi nasi bohaterzy , w siwych podciętych sukmanach, rzuciwszy się ku artylerzystom, cięli każdego, co się opóźnił w ucieczce, rażony w niej znowu przez strzelców , i dzięki ich nie dającej się wyrazić odwadze odnieśli pierwszą palmę zwycięstwa przez zdobycie dwóch armat”.

Nie tylko Węgrów

      Przedstawione w pamiętniku informacje o szybkim napływie do zgrupowania powstańczego ochotników z okolicznych wsi oraz  ich oczekiwaniu, że będą walczyć w pododdziałach zorganizowanych w oparciu o podział na parafie może być oceniane jako dowód, że większość z nich to drobna szlachta z okolicznych wsi. Może także świadczyć  o wcześniej prowadzonych w poszczególnych parafiach pracach przygotowawczych i konspiracyjnych. Wymienione w pamiętniku „wózki, bryczki i kolaski”, wiozące do obozu broń i żywność, to pojazdy używane głównie przez drobną szlachtę. Liczny jej napływ do powstańczych oddziałów to dowód  zachowania na tym terenie tradycji powszechnego udziału drobnej szlachty w pospolitym ruszeniu 1794 roku. Ona też poniosła duże ofiary w trakcie i po upadku powstania. Według ustaleń Rafała Dmowskiego na terenie dzisiejszych powiatów sokołowskiego i węgrowskiego stoczono bitwy i potyczki: w 1863 roku w Sokołowie w nocy z 22 na 23 stycznia, w Węgrowie i w Ludwinowie w dniu  3 lutego, w lasach pod Siwym Bagnem koło zaścianka Kudelczyn w dniu 1 marca, w lesie pod Węgrowem w dniu 10 maja, pod Sokołowem w dniu 10 czerwca, w okolicach wsi Czerwonka, gmina Wierzbno, w 29 października. W 1864 roku w dniu 29 grudnia oddział powstańców księdza Stanisława  Brzóski, otoczony przez żołnierzy rosyjskich, tracąc w walce 2 powstańców, zdołał wydostać się z   kryjówki w zaścianku Przywózki w powiecie Sokołów Podlaski. Ksiądz Stanisław Brzóska i Franciszek Wilczyński otoczeni w dniu 29 kwietnia 1865 roku w zaścianku Krasnodęby-Sypytki przez kozaków i żandarmów zostali ujęci po walce.

Więzieni, zesłani, straceni

       Dzięki ustaleniom Arkadiusza Kołodziejczyka, Tadeusza Krawczaka, Artura Rogalskiego i Bogusława Niemirki znamy nazwy wsi i nazwiska niektórych osób represjonowanych za udział w powstaniu lub udzielanie pomocy powstańcom. Według Tadeusza Krawczaka represjonowani w latach 1863-1865 powstańcy z regionu siedleckiego pochodzili z 91 wsi zamieszkałych przez drobną szlachtę i 76 wsi zamieszkałych przez chłopów. Szlachta wylegitymowana pochodziła z 16 , a niewylegitymowana z 71 wsi szlacheckich. W powiecie węgrowskim byli to min. mieszkańcy wsi: Czaple , Jaczew, Górki, Polków, Połazie, Roguszyn, Rowiska. Arkadiusz Kołodziejczyk w oparciu o siedlecką księgę więzienna opublikował nazwiska represjonowanych z powiatu węgrowskiego. Do siedleckiego więzienia trafili między innymi pochodzący z kilku wsi o wspólnej nazwie Górki w parafii korytnickiej: Hieronim Jasiński, Aleksander Górski, szlachcic, kawaler lat 23, powstaniec poległy w bitwie pod Mienią, oraz Stanisław Górski, dowódca żandarmów powstańczych.

       Więzieni w Siedlcach byli: Józef Czapski z Czapli, szlachcic, lat 20, kawaler, aresztowany 12 lutego 1864 roku i oskarżony o przynależność do „szajki”, a w dniu 27 sierpnia odesłany do Warszawy, wójt gminy Korytnica Franciszek Górski, aresztowany 10 sierpnia 1864 roku. Obwiniony o ukrywanie powstańca Jakuba Kosińskiego po śledztwie zwolniony i odesłany 1 grudnia 1864 roku na miejsce zamieszkania. Kolejny aresztowany i osadzony w siedleckim więzieniu to Franciszek  Górski z zaścianka  Jaczew, lat 26, żonaty, obwiniony o przynależność do „bandy”, zbieranie podatków i organizowanie ziemiaństwa”. Szlachcic Andrzej Komorowski, sołtys zaścianka Rowiska, lat 27,wdowiec, ojciec czworga dzieci, został aresztowany 4 czerwca 1864 roku „za to, że nie powiadomił władz, kiedy przez cały rok ukrywali się we wsi ranni powstańcy”. Szlachcic Szczepan Laskowski pochodzący z Jaczewa, ojciec dwojga dzieci liczący lat 27 został aresztowany 6 sierpnia 1864 roku w Mińsku. Osadzony został w siedleckim więzieniu za pobyt w jego domu w Mińsku powstańców. Pochodzący ze wsi Polków-Pobratymy szlachcic Stanisław Polkowski był aresztowany 31 sierpnia 1864. Z więzienia w Siedlcach był odesłany w celu kontynuowania śledztwa w marcu 1865 roku do Warszawy. Mieszkaniec Węgrowa Jan Roguski lat 31, ojciec czworga dzieci, aresztowany został 24 września 1864 roku. Oskarżono go o zbieranie podatków dla powstańców. Z siedleckiego więzienia zwolniony został 7 grudnia po zapłaceniu nałożonej grzywny. Inny mieszkaniec miasta Karol Wyszomirski , lat 36, kawaler, aresztowany 26 września, obwiniony o to, że „pełnił funkcję rewolucyjnego naczelnika w Węgrowie”, zwolniony został 15 listopada i odesłany do miejsca zamieszkania. Do uczestników działań powstańczych należeli także pochodzący z powiatu węgrowskiego: Ignacy Jasiński, żandarm powstańczy oraz Jan i Grzegorz Jaczewscy, Antoni i Piotr Roguscy, Andrzej Kałuski, Jan Pułaski.

       W działalność powstańczą była zaangażowana większa grupa mieszkańców poszczególnych wsi. Przykładem może być Jaczew, gdzie oprócz aresztowanych przez władze carskie jego mieszkańców Górskiego i Laskowskiego do grupy tej należeli Piotr Zawadzki i Stanisław Żelazowski. Obaj w dwudziestoleciu międzywojennym uzyskali status kombatantów powstania styczniowego .

      Władze carskie ścigały podejrzanych o udział w powstaniu przez wiele lat. W 1869 roku aresztowano Jana Małkowskiego, ławnika miasta Węgrów. O  „wspieranie powstańców” oskarżył radnego żołnierz rosyjski Osipow , który osiedlił się w Węgrowie na skonfiskowanej Polakom parceli. Małkowskiego więziono w warszawskiej cytadeli, a po zwolnieniu z braku dowodów oddano pod nadzór policji i zabroniono być radnym miejskim. Represje dotknęły także rodzin zaliczanych do dawnej elity politycznej i majątkowej ziemi liwskiej.

       W siedleckim więzieniu był osadzony Adam Cieciszowski z Woli Okrzejskiej, wuj  Henryka Sienkiewicza. Oskarżony przez Rosjan o pełnienie funkcji naczelnika cywilnego powiatu łukowskiego wydostał się z więzienia dzięki łapówkom wręczonym rosyjskim urzędnikom. Według Bogusława Niemirki była to przyczyna kłopotów finansowych, które zadecydowały o sprzedaży  majątku w Woli Okrzejskiej. Podczas przeszukań dworu w Proszewie aresztowani i osadzeni w więzieniu w Siedlcach zostali Maksymilian Oborski i Władysław Rawicz. Oborski nie wytrzymał śledztwa i zdekonspirował Władysława Rawicza jako jednego z powstańczych przywódców. W więzieniu siedleckim była osadzona jego żona Maria. Oborskiego szantażowano , że jego syn Wacław Oborski, który walczył w oddziale powstańczym Adama Zielińskiego został pojmany. Oborski został skazany na zesłanie, a Rawicz na śmierć. Pomimo uzyskania carskiego ułaskawienia został stracony. Publiczne egzekucje były jedną ze stosowanych przez kilka lat metod zastraszania społeczeństwa. Przykładem może być publiczna egzekucja Józefa Berlińskiego z Kosowa, powieszonego w Węgrowie w dniu 1 IV 1864 roku.

Rzeczpospolita pamięta

       Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości władze otoczyły opieką i awansowały na stopnie oficerskie żyjących wówczas powstańców. Odzyskania niepodległości doczekali m.in.: Michał Białobrzeski, Jan Zarzycki i Stanisław Melchior z Węgrowa, Józef Borkowski ze wsi Jastrzębie-Mroczki, Bronisław Kozanecki i Albin Niwiński z Kałuszyna, Ludwik Nykiel z Sokołowa, Gracjan Radzikowski z Siedlec, Tomasz Ratyński z powiatu sokołowskiego, Franciszek Ernest, Julian i Henryk Roguscy z Warszawy, Jan Roguski z Połazia, Piotr Zawadzki i Stanisław Żelazowski z Jaczewa. W 1923 roku Stanisław Wielądek mianowany został na stopień podporucznika.

      Należy mieć nadzieję , że władzom Węgrowa i miejscowym miłośnikom historii uda się w najbliższych latach zrealizować wniosek o wpisanie Bitwy pod Węgrowem na tablice upamiętniające bohaterstwo polskich żołnierzy i powstańców na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Komentarze (11)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.