reklama

Na pierwszej linii walki

Siedlce

Justyna Janusz 2020-11-19 08:42:58 liczba odsłon: 4593
Fot. pyt

Fot. pyt

O szpitalnej rzeczywistości i o tym, jak sobie pomoc w zakażeniu koronawirusem mówi Mariusz Mioduski w rozmowie z Justyną Janusz.

reklama

Jest jednym z bohaterów książki o pandemii „Jeszcze końca nie widać” Anity Czupryn (dzięki jego relacji tę książkę czyta się jak doskonałą powieść sensacyjną). Zastępca dyrektora ds. medycznych w Mazowieckim Szpitalu Wojewódzkim w Siedlcach, znakomity lekarz. O takich mówi się: człowiek do zadań specjalnych. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Z korzyścią dla pacjentów.

„Płaskoziemcy” twierdzą, że dostajecie pieniądze za każdą kartę zgonu, w której wpiszecie covid jako przyczynę śmierci.

– Dementuję! Żaden lekarz pieniędzy za to nie dostaje. W dodatku do niedawna nasz szpital dostawał pieniądze za 30 łóżek covidowych, mimo że pacjentów mieliśmy aż 66. Po prostu tyle mieliśmy zakontraktowanych miejsc, a nikogo nie obchodziło, że nie mogliśmy nigdzie odesłać pacjentów.

Nie każdy może się dostać do szpitala.

– Przyjmujemy tych, którzy mają dużą duszność, zaburzenia świadomości, nie są w stanie logicznie odpowiadać na pytania, mają duży spadek saturacji i przyspieszony oddech: do 30-40 oddechów na minutę. Jeśli pacjent ma gorączkę, traci smak, kaszle, ale samodzielnie funkcjonuje, to może zostać w domu. Dla wszystkich po prostu nie mamy miejsca. Niestety, większość pacjentów trafia do nas z bardzo dużymi zmianami w płucach. Po przechorowaniu można je porównać do blizn. W tych miejscach nie ma wymiany gazowej, co oznacza, że ten człowiek już nigdy nie będzie miał takiej pojemności płuc, jaką miał przed chorobą. Te zmiany są niestety nieodwracalne.

Ci chorzy nie wrócą np. do uprawiania sportu?

– Trudno powiedzieć, ale na pewno nie wrócą do takiej sprawności jak mieli wcześniej.

Co możemy zrobić w domu, żeby pomóc sobie w przechorowaniu koronawirusa?

– Najważniejsze jest, żeby rozklejać pęcherzyki płucne. Polecam ćwiczenia oddechowe: trzeba wziąć rurkę i butelkę z wodą, i silnie dmuchać w butelkę z wodą, po prostu robiąc bańki. To proste ćwiczenie może uratować życie i uchronić przed podłączeniem do respiratora. W razie wzrostu temperatury powinniśmy przyjmować leki przeciwgorączkowe. Ważne jest również przyjmowanie witamin C i D. W niektórych przypadkach potrzebne jest podanie antybiotyku. Trzeba więc skonsultować się z lekarzem.

W niektórych siedleckich poradniach na teleporadę trzeba czekać 7 dni.

(...)

Zostało Ci do przeczytania 62% artykułu

Aby przeczytać całość kup e-wydanie nr 47/2020:

Komentarze (11)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.