reklama

Amelka zakłada buty!

Siedlce, Wiśniew, Łuków

Justyna Janusz 2020-01-26 08:38:31 liczba odsłon: 9875

Amelka z rodzicami fot. Aga Król

Amelce nie amputowano nóg! Po operacji w USA zaczęła chodzić.

reklama

Amelka Chybowska z gminy Wiśniew wyjechała do Stanów Zjednoczonych na operację jako trzylatka. Wróciła po 8 miesiącach. Za oceanem spełniło się jej największe marzenie – może chodzić! Nie grozi jej amputacja nóg!

Amelka urodziła się bez kości piszczelowych w obu nóżkach. W jednej rączce nie ma również kości i czterech palców. Z podobną wadą zmaga się również mama Amelki, Weronika Chybowska. Ona nie ma kości piszczelowej w jednej nodze. Gdy miała trzy lata, amputowano jej nogę od kolana, chodzi używając protezy. Dla swojego dziecka chciała lepszego losu. Tym bardziej, że Amelce groziła amputacja obu nóżek.

Rodzice dotarli do doktora Paleya, który na Florydzie przeprowadza operacje u dzieci z podobnymi jak u Amelki schorzeniami. To bardzo drogie zabiegi. Pierwszy kosztorys operacji Amelki opiewał na 1,8 mln zł. Później udało się obniżyć cenę do 1 miliona, ale to i tak była kosmiczna kwota. Jej zebranie trwało ponad trzy lata, a zaczęło się zaraz po narodzinach dziewczynki. O wadzie Amelki wiadomo było już od ciążowego usg.

Pod koniec 2018 roku zebrano fundusze na operację. Zbiórki odbywały się na koncertach, maratonach zumby, podczas licytacji i akcji charytatywnych

Pod koniec marca 2019 r. rodzice polecieli do USA razem z dziewczynką. Za swoje utrzymanie musieli sami płacić. Były to niemałe kwoty (samo wynajęcie samochodu, bez którego w USA ani rusz, to 700 dolarów miesięcznie). Wynajmowali mieszkanie (część dokładała im polonijna fundacja) za 1,5 tysiąca dolarów miesięcznie. Koszty życia w Stanach są dużo wyższe niż w Polsce.

Ból i łzy

Dla małej Amelki był to bardzo trudny czas. Dziewczynka przeszła trzy bardzo skomplikowane operacje. Dwie z nich trwały po 12 godzin, trzecia cztery godziny krócej. Podczas pierwszej operacji założono Amelce tzw. fiksatory i wszczepiono druty, które zastępują kości piszczelowe.

– To był bardzo trudny element leczenia – mówi mama Amelki. – Mela miała druty i urządzenie, które codziennie trzeba było ustawiać pod odpowiednim kątem. To sprawiało, że jej nogi stawały się proste, mięśnie się naciągały,

Było to jednak bardzo bolesne. Amelka płakała już na widok taty, podchodzącego do niej z kluczem do ustawiania śrub.

– Wiedziała, że będzie bolało, ale co mieliśmy robić?

Przez pierwsze dwa tygodnie po operacji Amelka dostawała silne leki przeciwbólowe. W trakcie drugiej operacji dziewczynce zrekonstruowano mięśnie w nogach, wstawiono implanty i ponownie założono aparaty, w których musiała chodzić. Codziennie poddawano ja rehabilitacji. Na początku płakała, bo to też bolało. Trzecia operacja była potrzebna do usunięcia aparatów. Po niej Amelka musiała chodzić w gipsie.

– Gdy lekarz zdjął gips, a my zobaczyliśmy jej proste nogi, rozpłakaliśmy się. Amelka powiedziała: zobaczcie, mogę zginać nogę. Dla niej to było niesamowite!

Na basen nie, na plażę też nie

Mimo, że mieszkali na słonecznej Florydzie, nie zobaczyli wiele. – Amelka cały czas cierpiała. Nie mogła wychodzić w aparacie w upał, nawet z basenu nie mogliśmy korzystać, bo przez wodę rany źle się goiły. O plaży mogliśmy zapomnieć, bo piasek wchodził w aparat. Mogliśmy jedynie siedzieć w mieszkaniu. To było trudne dla nas wszystkich.

Po raz pierwszy w życiu Amelka założyła buty w domu, po powrocie.

– To było jej marzenie. Kiedy zobaczyła, że inne dzieci chodzą, próbowała zakładać buty, ale przecież nie mogła. Teraz jest szczęśliwa, choć w pierwszych dniach przeciążyła sobie kolana, bo chodziła non stop!

Będzie Bal

Amelka musi być intensywnie rehabilitowana, nawet kilka razy w tygodniu. Rodzice muszą płacić za rehabilitację z własnej kieszeni. To ogromne koszty! Postanowili więc zorganizować bal charytatywny, z którego dochód zostanie przeznaczony na leczenie i rehabilitację dziewczynki. Odbędzie się on w ostatnią sobotę karnawału, 22 lutego, w Łukowie. Rodzice Amelki szukają teraz sponsorów, którzy mogliby pomóc w jego organizacji. Poszukiwane są również przedmioty lub usługi, które mogłyby zostać wystawione na licytację podczas tego balu.

Jeśli ktoś z Państwa może pomóc, proszony jest o kontakt z Weroniką Chybowską pod numerem telefonu 517 311 855.

Komentarze (2)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.