Reklama

Medycyna to nie usługa, to pacjent...

Mijający rok należał do Hanny Wilk-Manowiec, ordynator oddziału kardiologi w Szpitalu Miejskim w Siedlcach.

W plebiscycie prestiżowego wydawnictwa „Polska the Times” lekarka z Siedlec uzyskała tytuł Kardiologa Roku!

O sercu, stylu życia i medycynie wyniesionej z domu z doktor Hanną Wilk-Manowiec rozmawia Mariola Zaczyńska.

O pani ordynator chciałoby się powiedzieć: filigranowa postura, ale serce wielkie. Tylko że z tym „wielkim sercem” trzeba uważać. Dlaczego?

Zastanawiam się, czy pacjenci reagują na pani widok tak, jak ja... CO?! Ta dziewczynka jest TYM KARDIOLOGIEM?!

- Czasem tak. Tym bardziej, że używam panieńskiego nazwiska Wilk. Gdy ktoś pyta o doktora Wilka i dostaje odpowiedź: „O, tam poleciała”, to trochę się dziwi. Inaczej sobie mnie ludzie wyobrażają.

Reklama

A mogę zapytać o wiek?

- Nie wstydzę się wieku. Mam 50 lat, rocznik 1969, 25 lat pracy.

Trudno uwierzyć. Podejrzewam, że to efekt pracy na najbardziej wysportowanym oddziale, jak zawsze mówił doktor Piotr Kołodziej.

- Mój sport to bieganie po oddziale. Gdyby policzyć te wszystkie kroki...

Czyli petarda sama z siebie...

- Sport nie zawsze jest lekarstwem na wszystko, czasem nawet z doktorem Kołodziejem się o to kłócę. Umiarkowany wysiłek, owszem, fajnie... Ale nadmierny?

O! Nie zaleca Pani?

- Mówię o nadmiernym wysiłku, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Poza tym przy stale zbyt dużym obciążeniu serce może przerastać i wtedy zaczynają się problemy. Takie serce potrzebuje większej energii, a organizm nie nadąża jej dostarczać.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości