reklama

Jajka woskiem malowane...

Łuków, Gręzówka

Aneta Abramowicz-Oleszczuk 2019-04-16 19:52:00 liczba odsłon: 1938

wydmuszki, ozdobione woskiem przez Elżbietę Sadło, fot. Ana

Wystarczy ołówek z gumką, szpilka z łebkiem, trochę roztopionego wosku i już można zdobić jajka metodą batikową. Szpilkę wbijamy w gumkę, topimy wosk nad ogniem i... zaczynamy zdobienie ugotowanych na twardo jaj lub wydmuszek.

reklama

Wzorki musimy sobie wcześniej wymyślić, bo gdy już nabierzemy wosk, nie ma czasu na zastanawianie, gdyż szybko spływa on z łebka szpilki i zastyga. Kominek do topienia wosku można zrobić np. z puszki po napojach.

Elżbieta Sadło z Gręzówki w powiecie łukowskim przed dwa dni prowadziła w Muzeum Regionalnym w Siedlcach warsztaty zdobienia woskiem ugotowanych na twardo jaj.

Na co dzień pani Elżbieta pracuje z seniorami w Klubie Seniora w Klimkach. Od kilku lat jest zrzeszona w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Twórców Ludowych oraz w Stowarzyszeniu Artystów i Twórców Gminy Łuków. W świetlicach wiejskich, szkołach i muzeach prowadzi warsztaty dla dzieci i dorosłych.

- Tak się to wszystko szczęśliwie splotło, że pracując, mogę się zajmować tym, co lubię, czyli rękodziełem – mówi pani Elżbieta.

Gdzie się tego wszystkiego nauczyła?

- Miałam styczność z twórcami ludowymi, ale nauczyłam się tego wszystkiego sama, w domu, metodą prób i błędów. To, że jestem twórczynią ludową, to zasługa mojego męża. Robert jest rzeźbiarzem samoukiem. I pracusiem. Zaczął rzeźbić, zanim się poznaliśmy. Pracował w siedleckim Mostostalu. Nie lubił na delegacjach siedzieć z piwem w ręku. Zaczął strugać. Gdy już się w tym struganiu rozkręcił, pokazał swoje prace znanemu rzeźbiarza. Kiedy się poznaliśmy, zaczęliśmy jeździć razem na targi i jarmarki rękodzieła, do skansenów i muzeów. Kręciło mnie to. Pomyślałam: „Czemu u nas tego nie ma na co dzień?” I zajęłam się rękodziełem. Kiedy urodziło się nam dziecko, mąż poszedł na urlop wychowawczy. Wtedy też postawił wszystko na rzeźbę. Rzeźbi od 18-20 lat. Specjalizuje się w monumentalnej rzeźbie ogrodowej – opowiada pani Elżbieta.

Skąd bierze wosk do zdobienia jajek?

- Mąż ma pszczoły. Już trzeci rok. Miały być terapią na wyciszenie męża od pracy rzeźbiarskiej. Nie sądziliśmy, że będą wymagały tyle pracy i uwagi. Zaczynaliśmy od 4 domków. Teraz mamy 8. Tak, mamy miód, ale rozchodzi się nam szybciutko po rodzinie.

Ozdobione woskiem jajka pani Elżbieta na 5-10 minut wkłada do słoików z barwnikami. Szyszki barwią skorupki na ciemny brąz. Łupinki jasnej i czerwonej cebuli dadzą piękne odcienie złotego o różnej intensywności. Pietruszka i pokrzywa zabarwią skorupki jajek na zielono, Używa barwników naturalnych, ponieważ wie, że najmłodsi uczestnicy warsztatów często tłuką i próbują malowane jajka.

Im skorupka jajka jest jaśniejsza, tym ładniej i szybciej powinna się barwić. Nie jest to jednak regułą. Wszystko zależy od tego, czy skorupka nie jest tłusta. Jeśli jest – barwniki, zamiast w nią wchodzić, spływają po niej.

- Zdobienie jajek woskiem nie tylko wciąga, ale też uspokaja i uczy cierpliwości... - przyznaje pani Elżbieta. - Byłam zdziwiona, jak dzieci z zerówki i z nauczania początkowego na warsztatach w Wiśniewie siedziały skupione i precyzyjnie zdobiły jajka.

Elżbieta Sadło zdobi jajka nie tylko metodą batikową. Równie chętnie wydrapuje wzorki na zabarwionych wcześniej jajkach lub wydmuszkach. Wyskrobanie jednego jajka zajmuje jej od 3 do 4 godzin, w zależności od wzoru.

- Bardzo lubię zdobić w ten sposób jajka, mimo iż palec boli od tego skrobania. Zabarwione, dobrze wysuszone wydmuszki lub ugotowane na twardo jajka skrobię nożykiem. To technika rytownicza, nazywana "skrobanki". Jest coraz rzadsza, gdyż jest bardzo pracochłonna – przyznaje pani Elżbieta.

Moja 86-letnia babcia robiła kraszanki, czyli jajka, których skorupki zostały zabarwione na jeden kolor. Pamięta, że kiedyś na barwionych w łupinie cebuli jajkach skrobano żyletką bazie i palemki. Osoby starsze z Łukowa pamiętają, że były też skrobane zwierzątka – kurczaczki i zajączki. Inną formą zdobienia były tzw. wiatraczki, czyli jajka przecinane prostymi liniami.

W jaki sposób pani Elżbieta uzyskuje wydmuszki?

- Zaczynam je zbierać już od Bożego Narodzenia, jak robię jakiś omlet. Jeśli tylko mam czas, to staram się wydmuchiwać jajka. Ostrożnie i delikatnie wystukuję dziurki ostrymi nożyczkami, a kawałeczki skorupki wybieram nożykiem. Staram się zrobić jak najmniejszy otwór. Nie zawsze mi się to udaje. Potem ustami wydmuchuję jajko. Raz poprosiłam męża: „Weź mi wydmuchaj sprężarką jajko. Dziurki zrobiłam i czekałam. Przyszedł bez wydmuszki. Pytam: „Gdzie masz wydmuszkę?”. „Na ścianie została”. Było takie ciśnienie dzięki tej sprężarce, że się całe jajko rozbryznęło. Zanim zacznę zdobić wydmuszki, zawsze najpierw myję je wodą z płynem do naczyń i czekam, aż całkowicie wyschną – mówi pani Elżbieta.

Na Wielkanoc przygotowuje nie tylko pisanki, ale również palemki z własnoręcznie robionymi kwiatami z bibuły i baranki z masy solnej. Na Boże Narodzenie wykonuje ozdoby choinkowe ze słomy. (Ana)

Komentarze (0)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

Czytaj także

reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.