reklama

Do szpitala? Ale nie w Mińsku

Mińsk Mazowiecki

Tomasz Markiewicz 2019-04-14 08:26:00 liczba odsłon: 1282
Aspirant Mariusz Kondraciuk  i starszy sierżant Kamil Knociński fot. KPP w Mińsku Mazowieckim

Aspirant Mariusz Kondraciuk i starszy sierżant Kamil Knociński fot. KPP w Mińsku Mazowieckim

Gratulowano policjantom i wyrażano oburzenie postawą lekarzy: „Jak to szpital w Mińsku nie udzielił pomocy? Przecież chodzi o małe dziecko, które zadławiło się ością”.

reklama

29 marca ok. godz. 17.15 do mińskich dzielnicowych, patrolujących ul. Siennicką, podbiegł roztrzęsiony mężczyzna, który powiedział, że jego trzyletni syn zadławił się ością.

NA SYGNALE

Dziecko miało trudności z oddychaniem, robiło się sine i potrzebowało natychmiastowej pomocy. Ojciec chłopca wyjaśnił, że był już w szpitalu powiatowym w Mińsku Mazowieckim, ale polecono mu we własnym zakresie dowieźć dziecko do placówki w Warszawie. Niestety, był piątek i korki na drogach uniemożliwiały szybki przejazd, a sytuacja robiła się dramatyczna. Maluch coraz bardziej siniał. Policjanci nie wahali się ani przez chwilę. Postanowili pomóc. Włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe, po czym rozpoczęli eskortę samochodu z duszącym się chłopcem w kierunku Warszawy.

- W miejscowości Kobierne do dzielnicowych dołączyli policjanci ruchu drogowego. Dwa radiowozy z mińskiej komendy i samochód z duszącym się dzieckiem dojechały do granic powiatu mińskiego. Tam dzięki koordynacji służb czekali już policjanci z komendy stołecznej, którzy przejęli eskortę - informuje Marcin Zagórski, oficer prasowy mińskiej policji. Dzięki pomocy policjantów cała akcja zakończyła się szczęśliwie i chłopiec trafił w ręce lekarzy.

OBURZENI INTERNAUCI

Informacja o całym zdarzeniu odbiła się szerokim echem w mediach, również tych ogólnopolskich. Internet zalała fala komentarzy. Gratulowano policjantom i wyrażano oburzenie postawą lekarzy.

„Jak to szpital w Mińsku nie udzielił pomocy? Przecież chodzi o małe dziecko, które zadławiło się ością”, „Jak można było takiego malucha pozostawić bez pomocy, a ojcu kazać zawieść go własnym transportem do Warszawy?”, „To ewidentnie działanie na szkodę pacjenta i brak udzielenia pomocy” - pisali internauci.

Na facebookowym profilu placówki pacjenci zaczęli informować o podobnych przypadkach. Jedną z nich jest młoda mama. Dyspozytorka nie chciała wysłać karetki do jej niespełna rocznej, duszącej się córki. „Kazała samemu przyjechać albo wzywać prywatnie lekarza! Bo karetka, owszem, stoi, ale musi czekać na nagły przypadek. A przepraszam, nasz taki nie był!?” - pyta.

BĘDZIE POSTĘPOWANIE

Mariusz Martyniak, dyrektor SPZOZ w Mińsku, poinformował, że wszczął postępowanie w sprawie trzylatka, który zadławił się ością.

Pracownicy, którzy pozostawili dziecko bez pomocy, muszą złożyć wyjaśnienia. To jednak trochę potrwa. Kilkukrotnie kontaktowałem się z dyrektorem szpitala, ale obowiązki służbowe uniemożliwiły telefoniczną rozmowę. Zastępca dyrektora do spraw medycznych Mieczysław Romejko powiedział, że trudno mu się odnieść do tematu. Z braku czasu nie śledzi środków masowego przekazu i nie ma pojęcia, co portale pisały na temat dławiącego się ością trzylatka. Jednocześnie zapewnił, że nie unika odpowiedzi. Kiedy pełnił funkcję dyrektora placówki, również zawsze odpowiadał na pytania dziennikarzy. Jednak w chwili obecnej do publicznych wypowiedzi jest upoważniony wyłącznie dyrektor. Jutro od rana będzie w pracy - dodał i zakończył rozmowę.

Następnego dnia dyrektor Martyniak miał ważne spotkanie i nie mógł rozmawiać. Zostawiłem numer telefonu z prośbą o kontakt. Nie oddzwonił.

Komentarze (2)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.