reklama

Ostatnie wielkie pragnienie

Siedlce

Luiza Karaban 2016-06-17 13:06:20 liczba odsłon: 11944
5-letnia Kazimiera Zychowicz

5-letnia Kazimiera Zychowicz

Kazimiera Matwiejczyk z domu Zychowicz chciałaby przed śmiercią zobaczyć Siedlce i poznać bliskich rodziny, która uratowała ją w czasach wojny z transportu z Zamojszczyzny.

reklama

Urodziła się w 1938 roku. Mieszkała w Wielączy (pow. zamojski), kiedy hitlerowcy zaczęli wysiedlać z Zamojszczyzny dzieci i starców.

SIEDLCE ZAMIAST OBOZU ŚMIERCI

Od listopada 1942 do marca 1943 roku Niemcy wysiedlili z Zamościa i okolic ponad 30 tys. dzieci. Wiele z nich trafiło do obozów śmierci w Oświęcimiu i na Majdanku, łódzkiego obozu koncentracyjnego dla dzieci, oraz do fabryk w Rzeszy. Przewożono je wagonami bydlęcymi. Jedna ze stacji postojowych znajdowała się w Siedlcach.

Kilkuletnia Kazia przeżyła dzięki siedlczanom. Najpierw trafiła do domu Otylii Pawlikowskiej, pod adres Pułaskiego 35. Następnie do mieszkania Czesława Samulika przy Piłsudskiego 14. Na fotografii z 1943 roku widzimy pięcioletnią dziewczynkę, trzymającą lalkę. To ocalona Kazia.

ZANIM NIE JEST ZA PÓŹNO

Od chwili ocalenia nie ma dnia, by nie myślała o wydarzeniach sprzed siedemdziesięciu lat. Codziennie myśli też o Otylii Pawlikowskiej i Czesławie Samuliku, którzy jej pomogli. W rodzinnym albumie przechowuje zdjęcie, na którym pan Czesław stoi obok swojego sąsiada, Laskowskiego. Imienia sąsiada pani Kazimiera nie pamięta, ale wie, że fotografię zrobiono przy ul. 3 Maja 14, w 1946 roku, już po wojnie.

Pani Kazimiera pragnie po raz ostatni przyjechać do Siedlec i podziękować potomkom swego dobroczyńcy. Bardzo dobrze rozumie ją Mieczysław Wańczyk z Zamościa. To on postanowił jej pomóc.

– Moja żona, stryjeczna siostra Kazimiery, którą jako dziecko z transportu ocalili siedlczanie o nazwisku Łozińscy z ul. 3 Maja, też miała taką potrzebę – mówi pan Mieczysław. – Niestety, człowiek zawsze myśli, że zdąży wszystko zrobić. Krysia już nie żyje, umarła w wieku 50 lat na raka, nie zdążyła po raz ostatni przyjechać do Siedlec.

Pan Mieczysław żałuje, że wiek i zdrowie nie pozwalają mu już na podróż w imieniu żony. Jego ukochana przeżyła wojnę za sprawą Mariana Łozińskiego, który mieszkał wówczas przy ul. 3 Maja 40/6. Dziś jedyne, co może zrobić, to z ogromną wdzięcznością myśleć o siedlczanach. I pomóc pani Kazimierze w dotarciu do krewnych Czesława Samulika.

– Kazimiera bardzo chce odbyć tę podróż – mówi. – Jest schorowana, codziennie ma dializy, ale postanowiła zdążyć za wszelką cenę. I przyjedzie. Miejmy nadzieję, że nie tylko po to, by stanąć po raz ostatni w miejscach, które pamięta z dzieciństwa. Chce wyrazić swoją wdzięczność.

Jeśli wśród naszych Czytelników jest osoba spokrewniona z Czesławem Samulikiem, prosimy o bezpośredni kontakt z redakcją lub telefon pod nr 508 266 908. Fotografie z książki Beaty Kozaczyńskiej „Ocalone z transportów. Dzieci Zamojszczyzny”.

Komentarze (1)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.