reklama

Wycieczka na Mount Blanc. Biegiem.

Siedlce

Łukasz Zdanowski oraz Piotr Giczela 2015-09-18 10:21:02 liczba odsłon: 7998

Łukasz Zdanowski atakuje Mount Blanc. Fot. Arch. Ł. Zdanowskiego

Bieganie staje się coraz popularniejszą formą rekreacji. Ale bieganie po górach to sport, a z pewnością rekreacja wyczynowa. Pochodzący z Siedlec Łukasz Zdanowski opisał swoje wrażenia z wbiegnięcia w sierpniu, wraz z Kamilem Grudniem na Mount Blanc. Szczyt tej góry sięga 4.810 m n.p.m.

reklama

Wystartowaliśmy o 6 sprzed kościoła w Les Houches (1.100 m n.p.m)  w kierunku szczytu Mont Blanc. Po niespełna 2,5 godz. napierania do góry meldujemy się już na wysokości 3.167 m n.p.m przy schronisku Refuge de Tête Rousse – rozpoczyna swą relację Ł. Zdanowski. – Szybkie uzupełnienie wody, ze spływającego lodowca i mocnym dynamicznym krokiem skierowaliśmy się pod Grand Couloir. Ten odcinek opisywany jest jako niebezpieczny z powodu spadających kamieni wielkości telewizora. Tak przynajmniej opisują ludzie zamieszczający w Internecie relacje ze swoich wypraw. My na szczęście nie napotkaliśmy na swojej drodze takich rarytasów. Moim zdaniem, największym utrudnieniem w całej drodze na szczyt są mijani przez nas ludzie, a raczej ich przewodnicy, którzy nie mają zwyczaju zejścia z drogi na widok człowieka szybciej poruszającego się po górskich ścieżkach.

Biegacze po niespełna godzinie od minięcia schroniska Refuge de Tête Rousse meldują się obok schroniska Goûter (3.835 m n.p.m.). Tam zaatakowała ich mgła i silny, porwisty wiatr. – Tempo biegu niestety spadł. Do głowy coraz częściej napływają myśli, aby zawrócić jednak postanawiam cały czas napierać ku górze. Droga na szczyt zaczyna się strasznie dłużyć. Z relacji mojego znajomego, którą przeczytałem przed wyruszeniem na Mount Blanc wynikało, że do schroniska Vallot (4.362 m n.p.m.) ostatniego na naszej drodze, zostały nam do pokonania 3 wzniesienia. Ja naliczyłem około 10 małych, denerwujących ,,muld”' śnieżnych. Ich pokonanie nie było takie proste. Po około 5 godz. i 25 min. od startu z Les Houches zdobyliśmy biegiem szczyt. To  mój pierwszy 4-tysięcznik. Kolega Kamil ma bogatsze górskie CV, ja dopiero raczkuję – wspomina Ł. Zdanowski.

Trasa jaką pokonali Łukasz z Kamilem.

Po zdobyciu szczytu i chwili odpoczynku Kamil i Łukasz się rozdzielili. Pierwszy postanowił zejść trasą dla turystów, podziwiając widoki. Łukasz pobiegł dalej. Tym razem w dół.

Zbieganie okazuje się dla mnie dosyć proste technicznie do Goutera (3.825 m n.p.m). Miejscami jedynie się ślizgałem, bo niestety śnieg pokrywający górę był dosyć mokry. Nachylenie jednak nie przeraża. Gorzej bywało w naszych Tatrach zimą, gdzie na co dzień trenuję. Coulior pokonałem dosyć żwawo. Oczywiście, nie ma tam mowy o żadnym bieganiu. Nachylenia i grań znacząco to utrudniają. Pozostaje dynamiczny marsz. Minąłem pierwszy, a zarazem ostatni na tej trasie schron na drodze i zaczął się już dosyć fajny spadek, na którym mogłem wreszcie wyciągnąć nogi – opisuje zejście ze szczytu nasz śmiałek.

Po upływie 2 godz. i 24 minut od wyruszenia z Mont Blanc Łukasz był już przed kościołem w Le Houches. Całą drogę na szczyt i z powrotem pokonał w 7 godz. i 55 min.

Z Kamilem zaatakowaliśmy tę górę nie po to, by bić jakieś rekordy, chociaż uważam, że czas w górę mógłby być lepszy, gdybyśmy mieli jakąkolwiek aklimatyzację, której zabrakło. Chcę przestrzec tych, którzy po mojej relacji bez treningu, bez przygotowania będą próbowali biegania po górach. Tak robić nie wolno ze względu na własne bezpieczeństwo. Przy takich wysokościach daje się już odczuwać wpływ na organizm różnicy ciśnienia. Przy nierównościach i nachyleniu terenu bardzo mocno pracują stawy. Bez treningu można sobie tylko zaszkodzić – przestrzega Łukasz Zdanowski.

Łukasz trenuje bieganie po górach w polskich Tatrach.

Komentarze (1)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.