reklama

Liwska orkiestra w Rosji

Węgrów

Ludmiła Kalata 2015-07-20 10:29:07 liczba odsłon: 7956

Po zeszłorocznym wyjeździe na Węgry nikt z członków orkiestry dętej OSP w Liwie nie przyjmował do wiadomości, że podobne wakacje już się nie zdarzą. Jak się okazało – słusznie.

reklama

W czerwcu rozeszła się wiadomość, że zespół wyjedzie – nie tak daleko wprawdzie i nie na tak długo – ale wyjedzie! Do Rosji, tej najbliższej: do Obwodu Kaliningradzkiego.  

Zaczęły się bardzo energiczne przygotowania do podróży: wyrabianie paszportów, załatwianie wiz, załatwiania formalności było niemało, bo choć to odległość na rzut beretem, jednak terytorium pozaunijne. Zaproszenie na uroczyste obchody 760-lecia Kaliningradu, czyli znanego nam z historii Królewca, było na tyle atrakcyjne, że determinacja, aby plan udało się wykonać, była ogromna. Zaproszenie należało przyjąć, pojechać i pokazać się z jak najlepszej strony.  

Po przejściu odprawy granicznej i zakwaterowaniu na miejscu w Hotelu Balitca zespół zbierał siły na wyjątkowo ciężki następny dzień. 11 lipca obchodzony jest tam jako Dzień Urodzin Miasta. Na ulicach Kaliningradu tłumy jego mieszkańców entuzjastycznie witały uczestników obchodów. Uroczystości zaczęły się o godzinie 11. od biegu kaliningradczyków. Chwilę potem ruszyli rowerzyści. Na ulicach ustawiono wiele scen dla artystów śpiewających, grających i tańczących. Po godzinie do głosu doszły orkiestry dęte, w tym nasza. Przemarsz ulicami Kaliningradu trwał bardzo długo. Przed nami szła „egzotyczna orkiestra” – jak nazwano ją w miejscowej prasie – z Częstochowy, grająca na szkockich instrumentach. Pogoda tego dnia okazała się sprzymierzeńcem paradujących muzyków: 20 stopni to nie skwar jak rok temu na Węgrzech. Nie bez znaczenia była też atmosfera panująca na ulicach stolicy tego skrawka Rosji. Uśmiechnięte twarze mieszkańców wiwatujących na cześć naszej orkiestry zachęcały do grania. „Naszi druzja!” – skandowali Rosjanie. Nie spodziewaliśmy się tak miłego odbioru.  

Po obiedzie przyszedł czas na koncert. Orkiestra wykonała wiele znanych utworów, ale jak zwykle „Hallelujah” Cohena wzbudziło największy zachwyt słuchaczy. Niezwykle ciepło odebrany został też występ najmłodszej członkini zespołu Mai Szczepanik, która z towarzyszeniem orkiestry brawurowo odegrała na flecie „Prząśniczki”. Po koncercie odbyła się sesja zdjęciowa, bo jakże inaczej nazwać przychodzących do członków orkiestry Rosjan, proszących o wspólną fotkę.

Trzeciego, ostatniego dnia wyprawy uczestniczyliśmy w niedzielnym nabożeństwie w cerkwi, zwiedziliśmy Muzeum Oceanu, odbyliśmy przejażdżkę ulicami Kaliningradu, zrobiliśmy drobne zakupy, a po obiedzie wyruszyliśmy w kierunku granicy. Jeszcze przed północą dotarliśmy do Liwa.

Ludmiła Kalata

Komentarze (2)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.