Reklama

On podniósł Polskę z kolan

Rozmowa ze Zbigniewem Sobolewskim, przewodniczącym Społecznego Komitetu Budowy Pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Siedlcach

 Znał pan śp. Lecha Kaczyńskiego?
– Spotkałem się z nim kilka razy, ale trudno mówić, byśmy się dobrze znali. Bardziej znałem jego brata Jarosława Kaczyńskiego, choćby z działalności w Porozumieniu Centrum na początku lat 90.
 

 Kiedy pan pomyślał, że w Siedlcach trzeba zbudować pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
 – Ta myśl długo chodziła mi po głowie. Okazało się, że w Siedlcach jest bardzo wielu ludzi, którzy myślą podobnie jak ja. W kwietniu 2012 roku zawiązaliśmy społeczny komitet budowy. Nie ukrywam, że takim impulsem do mobilizacji była obstrukcja wokół budowy pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej w Warszawie. Stolica, a zwłaszcza jej obecne władze, powinny się wstydzić, że jeszcze nie postawiły pomnika osobie, która była nie tylko prezydentem państwa, ale wcześniej również prezydentem Warszawy.

Reklama

 

 Czytał pan komentarze na lokalnych forach internetowych dotyczących budowy pomnika? Większość z nich jest nieprzychylna przedsięwzięciu, któremu pan szefuje.
 – Nie czytałem i raczej czytać nie będę. Po co mam się niepotrzebnie denerwować. Te komentarze piszą w większości ludzie, którzy czerpią przyjemność z wylewania kubłów pomyj na głowę innych. Z nimi trudno dyskutować, zwłaszcza że swoje  plugawe opinie wyrażają anonimowo. W otwartej dyskusji pewnie nie byliby tak odważni. Fora internetowe nie oddają rzeczywistego obrazu świata. Zaręczam panu, że w Siedlcach większość ludzi popiera budowę pomnika śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. On ma upamiętniać nie tylko jego osobę, ale również łączyć tych wszystkich, dla których ważna jest idea niepodległego i suwerennego państwa.
 

Reklama

 Nie wydaje się panu, że te kontrowersje wokół pomnika poniekąd wywołaliście sami, utajniając na początku m.in. skład osobowy komitetu budowy i nie mówiąc nic o waszych zamierzeniach?
 – Skład komitetu nigdy nie był tajny. Na początku nie mieliśmy powodów ani żeby się afiszować, ani żeby się ukrywać. Dopóki dzieło nie jest zrealizowane, to nie ma potrzeby, by o nim opowiadać czy też się przechwalać. Od zapowiadania różnych dzieł, które w Polsce mają lub miały być realizowane, a nigdy nie zostały zrobione, mamy innych bardzo wybitnych specjalistów. Ja jestem od konkretnej roboty. [...]

 

Reklama

Więcej w papierowym i e-wydaniu „TS” nr 39.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości