reklama

Gancwol wciąż odkrywany

Mazowsze

Aneta Abramowicz-Oleszczuk 2012-09-09 10:52:40 liczba odsłon: 4230
Fragment tablicy, wiszącej na domu przy ul. Sienkiewicza 33 
w Siedlcach, w którym mieszkał A. Gancwol.

Fragment tablicy, wiszącej na domu przy ul. Sienkiewicza 33 w Siedlcach, w którym mieszkał A. Gancwol.

Jeszcze dzień wcześniej był w swoim atelier przy ul. Sienkiewicza, zastępował Reginę Tomaszewską, która pojechała na egzamin czeladniczy do Warszawy. 22 sierpnia 17 tysięcy siedleckich Żydów zagoniono na plac po spalonej synagodze. Stamtąd prowadzono ich pieszo na rampę kolejową i wywieziono do Treblinki. To była ostatnia droga Adolfa Ganiewskiego, najsłynniejszego siedleckiego fotografa.

reklama

70 lat temu, 22 sierpnia 1942 r., rozpoczęła się likwidacja siedleckiego getta. „Ludność żydowską Siedlec, zebraną na Umschlag Platz, wywożono do Treblinki przez dwa dni. Ostatni transport wyjechał rano 26 sierpnia 1942 roku. Ludzie leżeli bez jedzenia przez cztery dni pod gołym niebem, maltretowani, bici i zabijani, polewani od czasu do czasu wodą przez miejską straż pożarną” – napisał po latach uczestnik tych wydarzeń, Witold Dunwill (Witold Duniłłowicz) we wspomnieniach „Trzy kolory mojego życia”.

Na podstawie zeznań świadków sąd stwierdził, że Adolf Hubert Ganiewski, syn Hermana i Marii z Grundhandów, został zamordowany przez hitlerowców 25 sierpnia 1942 r. Miał 72 lata.

Mimo że ponad połowę życia spędził w Siedlcach i bardzo aktywnie działał na rzecz tego miasta, niewiele o nim wiadomo. Dotychczas uważano, że znamy przynajmniej podstawowe informacje: Adolf Hubert Ganiewski (Gancwol*) urodził się 27 grudnia 1870 r. w Warszawie, w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Był synem fotografa. Od 1895 r. prowadził pracownię fotograficzną w Siedlcach, w atelier przy ul. Ogrodowej 29. W 1925 lub 1928 r., z miłości do Emilii Geblówny, zmienił wyznanie i nazwisko. Okazuje się, że nie wszystkie z tych informacji są prawdziwe.

Asymilacja

O stopniu zasymilowania Gancwolów nie sposób się wypowiadać. Już sam fakt, że oprócz Adolfa w rodzinie tej było co najmniej 7 fotografów, pozwala przypuszczać, że była to familia majętna, śledząca nowinki techniczne i nieprzejmująca się tym, iż środowiska żydowskie były niechętne przedstawianiu wizerunku osób. Czy była to jednak zasymilowana rodzina?

Nawet najbardziej postępowy, zasymilowany lub obojętny religijnie mieszkaniec Warszawy, jeśli nie zdecydował się za życia na zmianę swojego mojżeszowego wyznania, był pochowany na cmentarzu żydowskim. Tuż obok swoich ortodoksyjnych braci w wierze. I mimo iż taka kolej rzeczy nie podobała się ani postępowym, ani tym bardziej wiernym tradycji Żydom – innej możliwości nie było i nie ma. Tak samo jest z Gancwolami. Na cmentarzu żydowskim przy ul. Okopowej w Warszawie zachowały się nagrobki dziadków, wujków i ciotek Adolfa Gancwola. Na każdym z nich, hebrajskimi i polskimi literami napisano informacje o zmarłym. Mocno zniszczony jest jedynie grób Hermana – ojca siedleckiego fotografa.

Herman Gantzwohll „zdejmował każdodziennie, bez względu na stan pogody portrety osób pojedynczych i grup różnej wielkości”. Oprócz tego „wykonywał kopie z dagerotypów, obrazów olejnych, sztychów i rysunków ręcznych z zachowaniem zupełnego podobieństwa za najumiarkowańszą cenę”. Przez 4 lata prowadził zakład fotograficzny na rogu ul. Świętokrzyskiej i Bagno. Potem przeniósł się na róg ul. Wąskiej i Freta. W 1866 r. otworzył pracownię w Mińsku Mazowieckim (wówczas Mińsku). Błogosławionej pamięci Herman Ganzwol po krótkiej lecz ciężkiej chorobie zasnął w Bogu, 24 marca 1898 roku, przeżywszy lat 68. Następnego dnia spoczął na Cmentarzu Żydowskim przy ul. Okopowej w Warszawie.

Dziesięć lat wcześniej, 19 (31 stycznia) 1888 r., w wieku 55 lat, zmarła w Nowo-Mińsku (dziś Mińsk Mazowiecki) jego żona, Maria. Została pochowana na miejscowym cmentarzu przy ulicy Cichej. Upamiętniająca ją macewa wciąż stoi na tej nekropolii.

Wyznanie i nazwisko

Na zmianę wyznania zdecydowało się dopiero pokolenie Adolfa. Jako pierwszy (w 1889 r.) wybrał konwersję 28-letni wówczas Aleksander (Rachmil) Fruchtman, lekarz w Warszawie, syn kupca Zygmunta Fruchtmana i Anny Gantzwohl. 11 lat później luteranami stali się 28-letni inżynier Lucjan Hubert Gantzwohl i jego o 8 lat młodszy brat, student Aleksander Hubert – synowie kolektora loterii Ignacego Gantzwohla i Anny Szwarcenberg z Warszawy oraz 32-letnia Justyna Stefania Gantzwohl (Gancwol) – rozwiedziona żona kupca Szmerela Orłowskiego.

Teodor Jeske Choiński – autor terminu „pozytywizm”, rywal i zarazem przyjaciel Henryka Sienkiewicza – w książce „Neofici polscy – materiały historyczne”, wydanej w 1904 r., podał, iż Adolf Hubert Gancwol (Ganzwohl), właściciel zakładu fotograficznego w Siedlcach, lat 33, syn fotografa Hermana zmienił wyznanie na ewangelicko-reformowane (kalwińskie) w 1903 r. Pomylił się. Adolf, który – podobnie jak jego stryjeczni bracia – przyjął na chrzcie imię Hubert, otrzymał świadectwo chrztu 3 lata wcześniej, 8 kwietnia 1900 roku. Jako jedyny w rodzinie wybrał nie luteranizm, ale kalwinizm.

Co takiego się stało, że w przełomowym 1900 roku aż 4 członków rodziny zmieniło wyznanie? Czy wszyscy się jednocześnie zakochali? Tylko dwie osoby z tej czwórki – Aleksander i Adolf – z czasem zaczęli się nazywać Ganiewski. Stało się to jednak dopiero 20 lat później. Dlaczego? Rada administracyjna Królestwa Polskiego postanowieniem z 25 czerwca 1850 r. zabroniła neofitom przyjmowania nowych nazwisk przy chrzcie.

Ustawa z 24 października 1919 r., podpisana przez Prezydenta Ministrów Ignacego Paderewskiego, zezwalała na zmianę nazwisk „tylko w przypadkach, zasługujących na szczególne uwzględnienie”. Mało tego, żeby móc sobie pozwolić na ten krok, trzeba było zapłacić 3000 marek (4500 koron).

W 1935 r. Kazimierz Snopek, w broszurze, poświęconej „Zmienianiu nazwisk” dowodził, iż „w praktyce [ustawa ta] zawiodła pokładane nadzieje. To znaczy, że nie mogły korzystać z niej, z powodu wysokich opłat stemplowych przy zmianie nazwiska, całe masy chłopów polskich, których nazwiska w wielu wypadkach są śladem przezwisk ich przodków. Natomiast, wbrew wyraźnym intencjom jej twórców, stała się ona podstawą do zmiany nazwisk żydowskich na polskie (...) opłaty stemplowe nie stanowiły w tych wypadkach najmniejszej tamy”.

„Z jakich sfer społecznych rekrutują się ci „nowopolacy”? – pyta retorycznie K. Snopek. I odpowiada: „nazwiska zmienia prawie że wyłącznie pewien odłam elity żydowskiej, starający się wejść do społeczeństwa polskiego, a przede wszystkiem upodobnić się doń nazwiskowo. (…) przytłaczającą większość stanowią (...) ludzie o wyższem wykształceniu, adwokaci, przemysłowcy, profesorowie wyższych uczelni, dziennikarze, w ogóle przedstawiciele wolnych zawodów w szerokiem słowa tego znaczeniu”.

Major Aleksander Hubert Gancwol dodał do nazwiska rodowego drugie, Ganiewski, w 1920 r. nasz fotograf – Adolf Hubert stał się Ganiewskim 2 lata później, ale – w przeciwieństwie do brata stryjecznego – zrezygnował z „Gancwola”.

Pierwszy w Siedlcach
Zakład Fotograficzny

Nie wiemy, gdzie uczył się fotografii. Na pewno od małego podpatrywał ojca, ale samo doświadczenie to za mało, by podpisywać się „fotografista mistrz”. Nie wiemy też, kiedy zaczął być zawodowym fotografem.

Ogłoszenie, zamieszczone w numerze 12 „Głosu Podlasia” z 1911 r. podpowiada nam, że „Pierwszy w Siedlcach Zakład Fotograficzny A. GANCWOL, obecnie J. SZYMBORSKI OGRODOWA 29 wykonywa artystycznie wszelkie roboty, wchodzące w zakres fotografji. Zdjęcia w majątkach. Ceny przystępne”.

Rok wcześniej, na łamach tej samej gazety (nr 25) można było przeczytać: „Zakład fotograficzny, istniejący od lat 15-stu pod firmą A. Gancwol (obecnie J. Szymborski)...”.

W 1895 roku Adolf Gancwol miał 25 lat. Czy mógł już być właścicielem pracowni fotograficznej? Roczniki Adresowe Królestwa Polskiego odnotowują zakład fotograficzny Adolfa Gancwola w Siedlcach dopiero... w 1904 roku. Nazwisko właściciela zostało zapisane: Gantzwohl. Co robił wcześniej? W „Roczniku...” na rok 1900 (spisanym w 1899 r.) niejaki A. Gantzwohl figuruje jako właściciel zakładu fotograficznego w Łukowie. Czy był nim Adolf?

W Siedlcach istniał w tym czasie tylko jeden zakład fotograficzny – W. Piaseckiego. W Nowo-Mińsku kończył działalność R. Gancwol, który miał też filię w Nowym Dworze. W 1900 roku – jak na przełom wieków przystało – wszystko się zmieni. W powiatach łukowskim i nowo-mińskim nie będzie żadnego zakładu fotograficznego. W Siedlcach powstaną dwa. Właścicielkami obu będą kobiety – Ewelina Dubiszewska i Eleonora Gantzwohl. Panie fotografistki przejmą pałeczkę po W. Piaseckim na najbliższe 4 lata.

* W tekście nazwisko to podaję w postaci: Gancwol, Ganzwohl, Gantzwohl – tak, jak zostało zapisane w źródłach, w których znalazłam zamieszczone tu informacje.

Tekst ten jest skróconą wersją publikacji, którą planuję wydać w przyszłym roku. To w niej podam adresy bibliograficzne dokumentów, na podstawie których powstała.

Komentarze (26)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.