reklama

Ciucholandy opanowały Siedlce

Siedlce

Milena Celińska 2011-11-10 12:26:52 liczba odsłon: 32835
Sklepy z używaną odzieżą mieszczą się w coraz lepszych miejscach i lokalach miasta. Fot. Janusz Mazurek

Sklepy z używaną odzieżą mieszczą się w coraz lepszych miejscach i lokalach miasta. Fot. Janusz Mazurek

W Siedlcach sklepy z używaną odzieżą powstają dosłownie jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Jeszcze kilka lat temu second handów w Siedlcach było dosłownie kilka. Teraz są niemalże na każdej ulicy naszego miasta. Czyżby Siedlce stały się miastem ciucholandów?

reklama
Sklepy z odzieżą używaną nazywane są różnie: szmateksy, lumpeksy, second handy, ciucholandy, grzebalnie etc. Są dosłownie wszędzie. W samym centrum Siedlec udało mi się naliczyć ich około 25. Ile jest ciucholandów w całym mieście? Nie sposób tego zliczyć. To nie tylko małe sklepiki w bramach czy bocznych ulicach. To także całe rozbudowane sieci dyskontów z odzieżą używaną. Jedno jest pewne – wiele osób, nie tylko z Siedlec, nie wyobraża sobie życia bez lumpeksów. Kobiety zawsze kochały fatałaszki. A w ciucholandach można znaleźć nawet markową odzież, i to za niewielkie pieniądze. Która kobieta przepuści taką okazję…?

Z biegiem czasu zakupy w second handach przestały być już passé. Zresztą dzisiejszy lumpeks to nie, tak jak parę lat temu, mały sklepik śmierdzący lizolem. Obecnie ciucholandy to ogromne powierzchnie handlowe, miła obsługa, a nawet przymierzalnie. Ubrania powieszone na wieszakach, niekiedy nawet ułożone kolorystycznie. Bardzo często ciuchy są posegregowane: tam bluzeczki, tu spodnie, dalej żakiety i kurtki, obok odzież dziecięca. Niektóre z tych lumpeksów wyglądają w środku jak eleganckie butiki.
W lumpeksach zaopatrują się nie tylko biedni ludzie. Ta opinia już dawno przestała być aktualna.
- Przychodzą wszyscy: mężczyźni, kobiety, nastolatki. Większość naszych klientek to panie z urzędu miasta i urzędu skarbowego. Często też widzę żony siedleckich biznesmenów. Przychodzą emeryci i renciści. Każda klasa społeczna, w każdym wieku – mówi pani Kasia - sprzedawczyni w jednym z lumpeksów znajdującym się w centrum miasta.

I choć w Siedlcach ciucholandy przeważają nad liczbą sklepów z nową odzieżą, to nie mają problemów z klientelą. Do miasta bowiem przyjeżdżają także ludzie z okolicznych małych miejscowości, a nawet z pobliskich Łosic czy Sokołowa Podlaskiego.
Każdy sklep z używaną odzieżą w danym dniu tygodnia ma dostawę nowego towaru. Zazwyczaj tego dnia, tuż przed otwarciem, przed sklepem ustawiają się długie kolejki. A potem już kto pierwszy, ten lepszy. Zaczyna się polowanie na ciuchy.
- Nie raz dochodziło do rękoczynów. Panie potrafią być waleczne, gdy chodzi o markową bluzeczkę czy sukienkę – śmieje się Beata, pracująca w lumpeksie, który ma swoją sieć sklepów w Siedlcach. – Ostatnio szef zatrudnił ochroniarzy. Nie z tego powodu, że ludzie kradną, ale dlatego, że w momencie, jak wnosimy nowe ubrania na sklep i wieszamy je na wieszakach, ludzie dosłownie się na nas rzucają.
Takie szaleństwo panuje nie tylko w dniu dostawy. W pozostałe dni tygodnia lumpeksy mają różnego rodzaju wyprzedaże. Dla przykładu: we wtorek rabat 50-procentowy, a w środę wszystko po 1 zł! Ciucholandy wiedzą, jak skusić klienta. Dlatego liczba klientów lumpeksów wciąż rośnie. Wiele z tych osób to handlarze. Kupują markowe ciuszki całymi workami. Potem sprzedają używaną odzież na aukcjach internetowych albo na rynkach w pobliskich miejscowościach.
***
- To od trzech lat mój sposób na życie. Jestem bezrobotna, mam 55 lat. Kto by mnie zatrudnił, skoro mam tylko maturę? Biegam po lumpeksach codziennie. Wygrzebuję markowe ciuchy. Potem w domu je piorę i wystawiam na aukcjach internetowych. Ciuszki idą jak świeże bułeczki. Średnio zarabiam nawet 2,5 tys. zł. Jak to się dzieje? Kupuję np. bluzkę znanej marki, w dobrym stanie za jakieś 12-15 zł, a sprzedaję ją na aukcji nawet za 60 zł – mówi pani Lucyna.
Zakupy w lumpeksach to pewnego rodzaju trend. Dziś nie jest już wstydem przyznać się, że modny żakiet czy bluzka pochodzą z ciucholandu. Ba, koleżanka z pracy nawet pozazdrości sprawnego oka i szukania „perełek” w szmateksie. Podobnie jest wśród młodzieży. Nastolatki nie muszą prosić rodziców o 250 zł na markowe spodnie. Za tę kwotę w lumpeksie można się ubrać od stóp do głów i jeszcze zostanie na pizzę z przyjaciółmi. Bo niewielka kwota pozwala na zdobycie fajnych i modnych ciuchów. W lumpeksach może ubrać się każdy: młoda matka znajdzie ubranka dla niemowlaka, elegancka urzędniczka zaopatrzy się w żakiet czy płaszcz i przy okazji kupi mężowi spodnie i marynarkę albo modny sweter.
- Wiele osób buszowanie po lumpeksach uważa także za formę spędzania czasu. Mamy takich stałych bywalców. Rozmawiamy nieraz z nimi. Są na rencie albo emeryturze. Spacerują, oglądają, niekiedy coś kupią – mówi pani Kasia. – Są też nałogowcy, którzy kupują bez opamiętania i czasami zostawiają u nas spore pieniądze. Może to uzależnienie?

Takich ludzi jest wiele. W ciucholandach siedleckich znany jest np. „pan pasek” – bo kupuje tylko paski do spodni. Sprzedawczynie znają także doskonale „panią biustonosz”. Wiele z osób ma listę ulubionych lumpeksów, według nich z najlepszym towarem. Wiedzą, kiedy są dostawy. Stoją wtedy przed sklepem nawet na kilka godzin przed otwarciem. Nieważne, czy pada deszcz, czy śnieg, czy wieje wiatr - muszą być pierwsi. Często „działają” w grupie. Jedna osoba wybiera ciuchy drugiej, a później wymieniają się nimi przed przymierzalnią. A ich szafy tylko pękają w szwach. To cena za bycie modnie ubranym.
Sklepy z używaną odzieżą większość ludzi przyciągają jak magnes. W lumpeksach można przecież znaleźć wyjątkowe i niepowtarzalne ubrania. Pokusą jest niska cena. Second handów w Siedlcach wciąż przybywa. Sklepy te wyszły z podziemia. Nowe lumpeksy nie są już otwierane w zakamarkach Siedlec. Otwierają się na głównych ulicach. Ich szyldy i reklamy widać z daleka. Reklamują się w lokalnej telewizji i radiu. Jednym to przeszkadza – inni się cieszą.
Skoro w Siedlcach wciąż otwierają się nowe lumpeksy, dyskonty z odzieżą używaną rozwijają swoje sieci, to znaczy, że jest taka potrzeba wśród naszego społeczeństwa. I choć ich właściciele oficjalnie nie chcą mówić o dochodach, to potwierdzają, iż na tym biznesie zarabiają krocie.

Jak podaje „Gazeta Prawna” w całej Polsce działa już 23,6 tys. second handów. Tylko w zeszłym roku powstała wręcz rekordowa ich liczba - 3,2 tys. „Lumpeksy, które na polski rynek wdarły się z początkiem okresu transformacji ustrojowej, okres swojego największego rozwoju przeżyły w ostatnich dwóch latach. Przyczyniło się do tego spowolnienie gospodarcze, podczas którego Polacy wyraźnie ograniczyli wydatki na produkty niebędące artykułami pierwszej potrzeby” – czytamy w Gazecie prawnej..
A co można kupić w second handzie? Dosłownie wszystko! Nie tylko ubrania: damskie, męskie dziecięce czy młodzieżowe. Oczywiście ubrania są w każdym rozmiarze. Od XS do XXXL. Bluzki, spodnie, poncha, chusty, kurtki, czapki, szaliki, bluzeczki, body, skarpetki, rajstopy , majtki, kapelusze, suknie ślubne, kostiumy kąpielowe, i te na bale przebierańców. Oprócz ubrań można kupić również: buty, pościel, ręczniki, narzuty, firany, zabawki dla dzieci, kołdry, książki, biżuterię, torebki, paski, portfele, kosmetyki i wiele wiele innych rzeczy… Wystarczy dobrze poszukać.
Komentarze (68)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.