reklama

Lament

Badyl w mrowisko

Boxer 0000-00-00 00:00:00 liczba odsłon: 4038

Jako czytelnik ukochałem literaturę polską przełomu XIX i XX w. Był to czas tragiczny, ale i piękny - godzien pamięci. Czas, gdy ludzie wykształceni, owładnięci ideą dzielenia się swą wiedzą z innymi, nadawali ton debacie publicznej, gdy byli wzorcami postępowania i autorytetami publicznymi.

reklama
Etos inteligencji został wzmocniony w dobie wolnej Polski. Już zdanie matury (rzecz dziś przecież powszednia) było momentem włączenia jej posiadacza do elitarnego kręgu inteligencji, choć losy osób należących doń były bardzo różne. Ten świat znakomicie sportretowali Dołęga-Mostowicz, Kaden-Bandrowski, czy opisali w pamiętnikach i wspomnieniach ówcześni urzędnicy oraz nauczyciele (także bezrobotni). Z tych lektur, bez względu na dramatyzm życiowych okoliczności ich bohaterów i autorów, przebija niezłomna wierność zasadom ludzi, posiadających „minimum klas”. Do tych zasad należy unikanie słów i wystrzeganie się czynów, naruszających pewien katalog norm, począwszy od tej, że człowiek z klasą nie siorbie i nie mlaszcze nawet wówczas, gdy je sam, po zasadę, że jeśli nie wiadomo, jak postąpić, najlepiej zachować się przyzwoicie. Stosowali ją zarówno wykładowcy uniwersyteccy, ludzie wolnych zawodów, jak i nauczyciele szkół powszechnych oraz urzędnicy magistraccy.
Socjologowie i historycy twierdzą, że etos inteligenta umiera. Początek konania miał nastąpić w okresie okupacji. Od tego czasu etos inteligencki stopniowo słabł i tracił na znaczeniu, by dziś, w dobie prawdziwie wolnej Polski, która i dzięki niemu wolną się stała, teraz odchodzi w osamotnieniu i wyszydzony.
Termin „umiera” sugeruje jednak śmierć godną. Tymczasem kilka dni temu byłem świadkiem brutalnego mordu na etosie inteligenta. I to gdzie – w UPH! „Mordowali” go studenci (!) jak najbardziej humanistycznego wydziału siedleckiej uczelni, broniący prac magisterskich. Przez kwadrans przebywałem wśród tych, którzy moment wcześniej formalnie weszli, lub za moment wejść mieli, do kręgu osób światłych, chcących nadawać ton debacie publicznej, a swym przykładem oddziaływać na otoczenie. Słuchając ich, z minuty na minutę byłem bardziej zdruzgotany. Młodzi humaniści bowiem - głównie panie (!) – posługiwali się językiem (ujmę to elegancko) tak knajackim, że gdybym zamknął oczy, to miałbym wrażenie, że stoję w którejś z bram siedleckich ulic Pułaskiego, czy Sienkiewicza. Nie sposób tego skomentować. Bo jak? Co usprawiedliwia takie zachowanie? Nic!
Można tylko załkać, użalić się i ewentualnie pomodlić, aby Panienka Najświętsza, która ponoć tak ukochała i Polskę, i Podlasie, uchroniła nasze dzieci od nauczycieli, a nas, dorosłych, od urzędników z tego miotu siedleckiej uczelni...
Komentarze (18)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

Najnowszy numer 27/2022 w sprzedaży od 2022-07-06.

reklama
Klauzula informacyjna
Szanowny Użytkowniku

Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” zaktualizowała swoją Politykę Prywatności. Portal tygodniksiedlecki.com używa cookies (ciasteczek), aby zapewnić jak najlepszą obsługę naszej strony internetowej. Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „Stopka” i jej Zaufani Partnerzy używają plików cookies, aby wyświetlać swoim użytkownikom najbardziej dopasowane do nich oferty i reklamy. Korzystanie z naszego serwisu oznacza to, że nie masz nic przeciwko otrzymywaniu wszystkich plików cookies z naszej strony internetowej, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Można zmienić ustawienia w przeglądarce tak, aby nie pobierała ona ciasteczek.