Reklama

Aż przyszedł NIK i skontrolował burmistrza

Sprawą własności stoczkowskich Izydorów zajmują się kolejne instytucje państwowe. Do ich plejady dołączyła Najwyższa Izba Kontroli. NIK najbardziej interesowało to, czy burmistrz Stoczka Łukowskiego, Ireneusz Szczepanik, wystarczająco dba o Izydory, czyli o miejski majątek.

Zgodnie z oceną prawników, w obecnym stanie sporu o Izydory, toczącego się między Miastem a Katarzyną Markiewicz, córką dawnych właścicieli, wywłaszczonych z majątku na mocy PRL-owskich przepisów w latach 50., wszystkie prawa do 15. ha terenu rekreacyjnego z kąpieliskiem i 11 drewnianymi domkami kempingowymi oraz murowanym domem z miejscami noclegowymi ma Miasto Stoczek.

BURMISTRZ Z ZARZUTAMI NIEGOSPODARNOŚCI

Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała umowy najmu, dzierżawy i użyczenia nieruchomości, stanowiących własność miasta w latach 2008-2010. Burmistrzowi wytknęła naruszenia prawa i negatywnie oceniła kontrolowany zakres działalności. Na tę ocenę złożyło się zawarcie z K. Markiewicz nowej umowy dzierżawy Izydorów, chociaż ta odmówiła zapłacenia Miastu czynszu za 3,5 roku, należnych z tytułu wcześniejszej, 10-letniej umowy dzierżawy tej nieruchomości. Poza tym NIK-owi chodziło o to, że burmistrz poprzez zaniechanie działań, dopuścił do przedawnienia części roszczenia o zapłatę zaległego czynszu za Izydory, co jest naruszeniem dyscypliny finansów publicznych. Rzecz idzie o kwotę 5.392,55 zł.

Kolejne zarzuty dotyczą: 10-miesięcznej opieszałości w egzekwowaniu zapłaty zaległego czynszu z tytułu dzierżawy Izydorów w kwocie 20.145,34 zł oraz kosztów procesu przed NSA w kwocie 2.749,88 zł. NIK zarzuciła też zwłokę w złożeniu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie wniosku o wstrzymanie wykonalności reprywatyzacyjnej decyzji Ministra Rolnictwa.

Działania, związane z przywróceniem utraconych - skutkiem zaniechań burmistrza - wpisów Miasta, jako właściciela Izydorów księdze wieczystej kosztowały budżet Stoczka 52.400 zł.

Kolejne obiekcje NIK dotyczą tego, że burmistrz, zawierając z K. Markiewicz nową umowę, obniżył dzierżawczyni stawkę niewygórowanego czynszu w wysokości 9 tys. zł na 1,2 tys. zł rocznie. NIK uznała to za przejaw niegospodarności lokalnego samorządu.

NIE USTRZEGLI SIĘ BŁĘDÓW

W sprawie zarzutów, stawianych przez NIK, burmistrz składał wyjaśnienia Radzie Miasta. Nieskuteczne, a przede wszystkim spóźnione działania, mające na celu ochronę interesu stoczkowian przed skutkami zmian w księdze wieczystej Izydorów, tłumaczył tym, że nie mógł z tą panią dojść do porozumienia. – Wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji [ministra rolnictwa - przyp. aut.] złożyliśmy do sądu 11 grudnia 2007 r. [8 mies. po wyd. dec. - przyp. aut.], ze względu na to, że K. Markiewicz zażądała usunięcia LKS „Dwernicki” z Izydorów i jako właściciela siebie wpisała do księgi wieczystej – mówił Ireneusz Szczepanik.

Zawarcie kolejnej umowy z niepłacącą czynszu K. Markiewicz wytłumaczył tym, że najważniejsze było, aby bez zatrudniania ochrony zapewnić stały dozór nieruchomości. – Sprawa braku zapłaty czynszu nie była brana pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o zawarciu nowej umowy dzierżawy – powiedział burmistrz Stoczka. – Sprawa Izydorów jest wielce skomplikowaną. Spadkobiercy dawnych właścicieli robią wszystko, by je odzyskać. Miasto zarządza tym majątkiem i uważa się za jego właściciela. Robiliśmy wszystko, by Izydory zostały miejskie. I moim zdaniem robimy to dobrze, chociaż, jak pokazała kontrola, nie ustrzegliśmy się błędów. Zalecenia pokontrolne zostały przez nas wypełnione.

Czy właściwe zabezpieczenie księgi wieczystej przeszkadzało w negocjacjach?

JAK DZIAŁALI SUFLERZY Z „TEJ FAJNEJ FUNDACJI”

Błędy, o których mowa, dostrzegała działająca wówczas w Stoczku „Ta Fajna Fundacja”. – W 2008 r. przekazywaliśmy burmistrzowi Stoczka sugestie w tych sprawach i proponowaliśmy Miastu nieodpłatną pomoc prawną. Chodziło o sprawy własności Izydorów i pochodne – powiedział Piotr Nalepa, fundator „Tej Fajnej Fundacji”. – Burmistrz I. Szczepanik przez wiele miesięcy symulował z nami współpracę i deklarował obronę Izydorów. Gdy poprosiliśmy o konkrety, okazało się, że współpracą z Fundacją zainteresowany nie jest, a w kwestiach prawnych korzysta z pomocy radcy prawnego. Daliśmy więc spokój, czekając na efekty działań Miasta. Tych jednak nie było.

„Ta Fajna Fundacja” procesowała się z dzierżawczynią Izydorów, i, jak informował Zarząd tej organizacji, zwlekanie władz Stoczka z przywróceniem zgodnych z prawem i stanem faktycznym wpisów w księdze wieczystej narażało Fundację na straty finansowe. Jak już kilkakrotnie pisaliśmy na naszych łamach, bez ponownego wnikania w szczegóły, widać, że „Ta Fajna Fundacja” występowała w obronie lokalnego interesu publicznego, np. przez interwencję w sprawie rugowanych z Izydorów piłkarzy czy wędkarzy. Posiadała w tym rozumieniu interes prawny, by wspierać Stoczek w procesach o przywrócenie mu pełnej kontroli nad Izydorami.

W październiku 2009 r. „TFF” ponownie zażądała, by burmistrz Stoczka niezwłocznie wytoczył rodzinie K. Markiewicz (K. Markiewicz zdążyła rozpisać grunty Izydorów na swoją rodzinę) powództwo o uzgodnienie treści ksiąg wieczystych z rzeczywistym stanem prawnym. Wobec braku reakcji burmistrza, 13 października 2009 r. „TFF” sama skierowała do sądu taki pozew. Nic nie wskórała, bo burmistrz odmówił poparcia powództwa Fundacji. Sąd z przyczyn formalnych powództwo oddalił.

– Składaliśmy też pisma do Prokuratury Rejonowej w Łukowie, informując o podejrzeniach popełnienia przestępstw. Wnioski te były badane powierzchownie i szybko umarzane. Sądy w postępowaniach odwoławczych decyzje te podtrzymywały. Wyniki kontroli NIK potwierdziły jednak, że już 2 lata temu rację miała Fundacja – dodał P. Nalepa z „TFF”.

KOŃCOWE PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI

Po tym, na co wskazał w swej wypowiedzi P. Nalepa, na usta cisną się 2 pytania.

Pierwsze: Dlaczego władze Stoczka Łukowskiego, przez zaniechanie terminowego wystąpienia o wstrzymanie wykonania decyzji Ministra Rolnictwa, umożliwiły K. Markiewicz dokonanie wpisów w księdze wieczystej oraz, dysponując korzystnymi wyrokami WSA i NSA, należnego Miastu wpisu w tej księdze nie odzyskały, a nadto - dlaczego wyjątkowo łaskawie traktowały K. Markiewicz, zalegającą Miastu spore pieniądze? (Wyjaśnienia, składane stoczkowskim radnym przez burmistrza nie przekonują do jego racji.)

Drugie: Dlaczego łukowska Prokuratura Rejonowa, gdzie sygnały o nieprawidłowościach trafiały już w 2009 r., nie podjęła skutecznych działań, by opisywane sytuacje dokładnie sprawdzić, a tym samym zapobiec stratom mienia publicznego Stoczka? Czy teraz, gdy te nieprawidłowości zostały przez NIK upublicznione, Prokuratura podejmie konkretne działania prawne?
PIOTR GICZELA

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości