Reklama

Wiem, jak się żyje bez protezy. Chciałabym wiedzieć, jak się żyje z protezą

Siedlczanka Sylwia Łopacka urodziła się bez części lewej ręki. Tylko dzieci mają odwagę zapytać wprost, czemu jej nie ma. – Zgubiła ci się? Zepsuła? – dopytują.

Sylwia właśnie zbiera pieniądze  na profesjonalną protezę ręki. Przez  31 lat życia radziła sobie bez niej, ale  to powoduje dolegliwości zdrowotne.  Bez protezy będzie się osłabiała prawa ręka, czasami już odmawia posłuszeństwa. Ale proteza kosztuje prawie  ćwierć miliona złotych. Fundacja Avalon prowadzi zbiórkę na rzecz Sylwii.  Potrzeba jeszcze dużo pieniędzy.

Radziła sobie bez protezy. Jeździła rowerem, zrobiła prawo jazdy

To, że Sylwia urodziła się bez części  ręki (od łokcia), było zaskoczeniem dla  jej rodziców. Badania przeprowadzone później nie wyjaśniły tej zagadki.  Rodzice nigdy nie dawali córce taryfy  ulgowej, nie litowali się nad nią, tylko  uczyli rozwiązywania problemów. Gdy  Sylwia miała 3 lata, dostała pierwszą  protezę – kosmetyczną, czyli taką,  która miała wyglądać jak ręka i pomagać w zachowaniu odpowiedniej  postawy ciała. Po pół roku proteza  już nie pasowała, bo Sylwia rosła, jak  każde dziecko. – Rodzice usłyszeli, że  najlepiej poczekać z kolejną, aż przestanie rosnąć i skończy 18 lat. Ale jak  już wyrosłam, umiałam robić wszystko  bez protezy – mówi Sylwia.

Reklama

Sama nauczyła się jeździć na rowerze. – Pierwszy rower kupił mi  tata, a kolejny dostałam na komunię  od chrzestnej. Jeździłam tak, jak inne  dzieci.

W szkole nauczyła się wycinać  nożyczkami, używając kolana jako   podpórki. Do tej pory tak obiera ziemniaki. Gdy jej rówieśnicy robili prawo  jazdy, rodzice również ją wysłali na  kurs.

– Musiałam mieć specjalnie dostosowany samochód, ale dałam  radę. Zawsze się starałam nie wyróżniać przez swoją niepełnosprawność, nie chciałam też, żeby jej konsekwencje odczuwały osoby z mojego otoczenia.

Reklama

Narysowała siebie... bez ręki. Mamę to zabolało

Sama nauczyła się sznurować  buty, nawlekać igłę. Brak ręki odczuwała jednak od dziecka. – Kiedyś  narysowałam siebie bez ręki. Mamę  to zabolało, prosiła, żebym narysowała całą postać, nie taką niedokończoną. Przekonywałam, że taka  jestem.

Innym razem, jako kilkulatka,  zapytała mamę, gdzie jest jej prawdziwa mama. – Wydawało mi się, że  musiała mnie urodzić mama bez ręki  – śmieje się Sylwia.

Nie rozczulała się nad sobą. Poszła  na studia do Warszawy. Razem z kilkoma innymi dziewczynami wynajmowała mieszkanie. – Jedna z nich  przez kilka dni się nie zorientowała,  że nie mam ręki. Robiłam wszystko:  pranie, sprzątanie, gotowanie.

Reklama
Nigdy nie chciałam żyć na koszt państwa

Sylwia studiowała dziennie dwa  kierunki, odbywała staże zawodowe,  udzielała się jako wolontariuszka.  – Nigdy nie chciałam żyć na koszt  państwa. Nie chciałam wpaść w system i mówić, że nie dam rady. Nie  mam części ręki, ale jestem w stanie  poradzić sobie z wieloma rzeczami.  Trzeba mi tylko czasem trochę pomóc. Nie chcę renty ani zasiłków, pracuję na siebie, jednak kosztu protezy  sama nie uniosę. To zdecydowanie za  dużo.

Będąc na studiach, chciała sobie  dorobić, poszła do jednego z dyskontów, blisko stancji. Widziała, że  mają problem z utrzymaniem porządku w sklepie. Zaproponowała  pomoc w układaniu towaru. Kierownik sklepu się zgodził, ale musiała  zadzwonić do jego zwierzchników.  Zadzwoniła.

Reklama

– Pani naprawdę nie ma ręki? –  zapytała kierowniczka.

– Nie mam – odpowiedziała Sylwia.

– No jakąś musi pani mieć! Bo co to będzie za PR dla firmy? Jak to będzie wyglądać? 

Sylwia pracy wtedy nie dostała. 

Po studiach pracowała w Warszawie, a po kilku latach wybrała razem z mężem Siedlce, mieszka tutaj i pracuje. Na komputerze pisze jedną ręką. – Tak szybko, jak większość ludzi dwoma – zastrzega. Ale brak ręki powoduje, że przyjmuje nieprawidłową postawę ciała, więc pojawiły się problemy z kręgosłupem. Prawa ręka też jest zbytnio obciążana. – Czasami już nie czuję, że przedmioty wypadają mi z dłoni. Do tego dochodzi mocny, piekący ból. 

Reklama

Sylwia wybrała  już protezę dla siebie. – Będzie miała obrotowy nadgarstek i przeciwstawny kciuk. Da mi możliwość chwycenia myszki komputerowej, talerza. To nie będzie proteza kosmetyczna, dla mnie to coś w rodzaju sprzętu, który pomoże mi w życiu i odciąży kręgosłup. 

Jak mówi, jej ręka nie może być tylko prostym metalowym hakiem. 

– Pracuję z ludźmi w bezpośrednim kontakcie, nie mogę ich straszyć protezą. Nikt nie powinien się mnie bać. Nie wiem jeszcze, jak to jest mieć protezę, ale wiem, jak to jest jej nie mieć. Teraz chcę spróbować. Jest szansa, że na jakiś czas zatrzymam postęp konsekwencji mojej niepełnosprawności.

Reklama

Jeśli chcecie pomóc Sylwii w zebraniu pieniędzy na protezę, możecie wpłacać pieniądze na poniższy numer konta: PRZEKAŻ 1,5% LUB DAROWIZNĘ NA MÓJ CEL KRS: 0000270809 NUMER KONTA: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001. Cel szczegółowy/tytuł przelewu: Łopacka, 16735 Można również wysłać sms na numer 75165 o treści: Pomoc 16735, koszt 5 zł (6,15 zł z Vat)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości