masz informacje? zadzwoń:513 00 99 99, wyślij SMS lub napisz

43/2014

w sprzedaży od 2014-10-29

Ratujmy zabytki siedleckiej nekropolii

Po operacji pacjenci sami sprzątali salę i prali fartuchy

Minister Siemoniak: Siedlecka jednostka może być potrzebna

licytacje i przetargi

r e k l a m a

682 / 1

0000-00-00 00:00:00 / brak autora

W metnej wodzie

r e k l a m a

[j]gfx/gazeta/klusownik.jpg[/j] W Sadownem odgrzano ryby nielegalnie zlowione cztery lata temu. I nikomu nie wyszlo to na zdrowie. Sesje Rady Gminy w Sadownem nigdy nie nalezaly do najspokojniejszych. Miedzy wójtem Zdzislawem Traczem a przewodniczacym Rady Gminy Jerzym Krzysztofem Wycechem juz poprzednio dochodzilo do spiec. Na sesji, która odbyla sie 28 czerwca, konflikt osiagnal apogeum. Gorzej juz chyba byc nie moglo. Zaciekle spierano sie i klócono o wszystko - od ustalenia porzadku obrad po przyjecie protokolu z poprzedniej, majowej sesji. Akt pierwszy, majowy Pierwszy akt dramatu rozegral sie na nadzwyczajnej sesji 19 maja 2004 r. Poza radnymi i pracownikami Urzedu Gminy malo kto o niej wiedzial. Musi wiec wystarczyc protokól. Jak wynika z jego zapisów, Przewodniczacy Rady Gminy Jerzy Krzysztof Wycech domagal sie wtedy od wójta odczytania pisma dotyczacego wyników wizytacji jednej ze szkól. Przypierany do muru Zdzislaw Tracz, odparowal:- (...) ja mam tez pismo na Panai moge je odczytac. I odczytal... nadeslany do gminy anonim i dolaczony do anonimu wyrok dotyczacy Jerzego Krzysztofa Wycecha, który mial zostac przylapany na nielegalnym polowie ryb. Przewodniczacy Rady Gminy - jak czytamy dalej w protokóle - wyjasnil, ze sprawa zostala umorzona, a pan Ryszard Warda nieslusznie oskarzyl go w sadzie, gdzie byli podstawieni swiadkowie z Polskiego Zwiazku Wedkarskiego. Radni postanowili wystapic do sadu, aby wyjasnic sprawe wyroku przewodniczacego. Akt drugi, czerwcowy Na kilka tygodni sprawa przycichla. Przycichla, ale sie nie wyjasnila. Na czerwcowej sesji Rady Gminy spory zaczely sie juz w momencie ustalania porzadku obrad. Przez dluzszy czas nie udawalo sie uzgodnic, jak sformulowac punkt dotyczacy wyjasnienia sprawy przewodniczacego Rady Gminy. - Nie chodzi o karalnosc. Chodzi o to, czy to prawda, czy nie, czy pan klusowal, czy nie... - mówil wójt Zdzislaw Tracz. Na sesje przybyl Rafal Kuczborski z Panstwowej Strazy Rybackiej. Zgodnie z zamierzeniami wójta, mial on przedstawic radnym fakty, które doprowadzily do tego, ze przewodniczacy stanal przed sadem. Nie udzielono mu jednak glosu. - To nie jest sad ani posiedzenie kolegium, ale posiedzenie Rady Gminy - argumentowal Jerzy Wycech. - Chodzi o to, zeby te sprawe wyjasnic i zakonczyc. Takie dzialania nie sluza temu zakonczeniu - krytykowal postawe przewodniczacego radny Marek Renik. - Nie mozemy tu robic sadu, nie od tego jestesmy - przekonywala radna Elzbieta Borc. Gdy zenujace spory przeciagaly sie, dodala: - Jesli tak maja wygladac nasze obrady, to ja dziekuje, bo to jest tylko zmarnowany czas. Zdegustowana poziomem obrad radna opuscila sale. Wrócila dopiero po pewnym czasie. Rada czy sad? Jeden z soltysów uznal, ze sprawa jest jedynie prywatna rozgrywka pomiedzy wójtem a przewodniczacym Rady Gminy: - To nie przynosi gminie zadnych korzysci. Nie wiem, dlaczego Rada na to pozwala? - pytal. - Czy byl pan karany grzywna? Czy zaplacil pan grzywne? - dopytywal sie jeden z radnych. - Tyle wam powiem, ze wam nie powiem - odparl przewodniczacy.W innym miejscu stwierdzil, ze sprawa zostala umorzona. Przekonywal, ze nie figuruje w rejestrze skazanych. Wójt Z. Tracz podwazal dokument, na który powolywal sie Jerzy K. Wycech, mówiac, ze wypis z rejestru skazanych, skoro pochodzi z 2002 r., jest nieaktualny. Radni nie potrafili uzgodnic, dokad nalezy sie zwrócic z zapytaniem o karalnosc przewodniczacego: do sadu w Wegrowie czy do sadu siedleckiego, do Ministerstwa Sprawiedliwosci czy do rejestru skazanych?- Wyjasnijcie w koncu te sprawe i przestancie sie mnie czepiac - denerwowal sie przewodniczacy. Tresc wniosku doprecyzowal radny Marek Renik: o wyjasnienie sprawy Jerzego Krzysztofa Wycecha nalezy wystapic do sadu i do rejestru skazanych. Za takim rozwiazaniem opowiedzialo sie 7 radnych, przeciw byl 1, a 3 osoby wstrzymaly sie od glosu. J. K. Wycech nie glosowal. W dalszej czesci sesji wójtZ. Tracz domagal sie, aby Rada wysluchala komendanta Panstwowej Strazy Rybackiej w Siedlcach, Rafala Kuczborskiego. Tlumaczyl, ze gdyby go wysluchano, nie trzeba byloby zawracac glowy sadom, bo juz teraz wszyscy poznaliby fakty. Komendant nie zostal jednak dopuszczony do glosu. Zirytowany prosil, aby w przyszlosci nie przysylac mu zaproszenia na sesje, bo tylko traci czas. - Kto go zaprosil? - dziwil sie J. K. Wycech. Gdy okazalo sie, ze na zaproszeniu widnieje jego podpis, domagal sie wyjasnien. Oswiadczenia dwa Wójt Zdzislaw Tracz odczytal dwa oswiadczenia, dotyczace wydarzen na majowej sesji. W jednym przedstawil wlasne stanowisko. Zapewnil w nim, ze jego zamiarem nie bylo wywolywanie klótni, a wyjasnienie sprawy. - Prawda jest jedna. Jezeli anonim sie potwierdzi, to Pan Przewodniczacy tak Szanowna Rade, jak i mnie oklamal i powinnismy odwolac sie do jego etyki i wyciagnac konsekwencje z tego skandalicznego czynu. Jezeli jest inaczej, stawiam sie do Panstwa dyspozycji - zakonczyl swoje oswiadczenie Zdzislaw Tracz. Autorem drugiego oswiadczenia byl Ryszard Warda, mieszkaniec Sadownego, sedzia sadu w Ostrolece. Jesienia 2000 r. byl on prezesem kola wedkarskiego w Sadownem, a pózniej swiadkiem na procesie Jerzego Wycecha. On równiez przeslal oswiadczenie: Od osób, które uczestniczyly w majowych obradach Rady Gminy w Sadownem, dowiedzialem sie o karygodnym zachowaniu Jerzego Krzysztofa Wycecha, który zupelnie bezpodstawnie zaatakowal moja osobe. (...) slowa, jakich uzyl wobec mnie, nie tylko godzily w moje dobre imie, ale przede wszystkim pomawialy o postepowanie, które moze narazic mnie na utrate zaufania niezbednego dla pelnienia sluzby sedziego Rzeczypospolitej Polskiej (...). Slowa J. K. Wycecha godzily tez w Polski Zwiazek Wedkarski (...) oraz opinie wielu innych osób, które za swiadczenie prawdy przed Sadem zostaly nazwane „lewymi swiadkami”. Tymczasem J.K. Wycech prawomocnym wyrokiem Sadu zostal uznany za przestepce - klusownika i ukarany finansowo. Przez ponad rok zatajal przed Panstwem ten fakt klamiac i manipulujac. Postepowanie trwalo prawie 4 lata. Powinien o tym Panstwa powiadomic i nawet nie kandydowac do jakichkolwiek funkcji wymagajacych nienagannej opinii- napisal sedzia w oswiadczeniu. Nieuprawnionydo rybactwa Z dostarczonej anonimowo do Urzedu Gminy kopii wyroku wynika, ze 28 pazdziernika 2002 r. Sad Rejonowy w Wegrowie postanowil warunkowo umorzyc postepowanie karne wobec Jerzego Krzysztofa Wycecha na okres próby (2 lata) oraz zobowiazal oskarzonego do zaplacenia 400 zl na rzecz jednej ze szkól, zasadzajac 50 zl na rzecz Skarbu Panstwa oraz obciazajac kosztami sadowymi (kilkaset zlotych). Sad stwierdzil, ze 9 listopada 2000 r. w Wilczogebach, J. K. Wycech dzialajac wspólnie i w porozumieniu (w sprawie byl jeszcze jeden oskarzony - przyp. DK) dokonal polowu ryb przy uzyciu sieci typu drygawica, lacznej dlugosci 87 metrów, oraz lodzi nie bedac uprawnionym do rybactwa. W maju 2003 r. Sad Okregowy w Siedlcach, rozpoznajac apelacje, utrzymal w mocy wyrok Sadu Rejonowego w Wegrowie, obciazajac oskarzonego wydatkami za postepowanie odwolawcze. Jerzy Krzysztof Wycech uwaza sie za niewinnego, a sprawe uwaza za nieporozumienie. Twierdzi, ze wspólnie z kolega jedynie odmulali zbiornik. - A siec? - Siec nie byla nasza - odpowiada przewodniczacy. Dwie instancje sadowe byly jednak innego zdania. J. K. Wycech nie kwestionuje sadowych wyroków. Co sad zasadzil - zaplacil. Dla niego sprawa jest zakonczona. Odgrzewanie jej po latach uwaza za krzywdzace. W samorzadzie, z krótka przerwa, dzialala od lat 60. i zawsze cieszyl sie autorytetem. Pare prawnychzawilosci Co to znaczy, ze sad warunkowo umorzyl wobec oskarzonego postepowanie karne na okres próby? Warunkowe umorzenie to jeden ze srodków karnych, polegajacy na rezygnacji ze skazania i poddanie sprawcy próbie. Zgodnie z Kodeksem karnym, sad moze warunkowo umorzyc postepowanie karne, jezeli wina i spoleczna szkodliwosc czynu nie sa znaczne oraz - co wazne! - okolicznosci jego popelnienia nie budza watpliwosci, a postawa sprawcy i jego dotychczasowy sposób zycia uzasadniaja przypuszczenie, ze pomimo umorzenia bedzie on przestrzegal prawa. Pomyslny uplyw okresu próby jest równoznaczny z niekaralnoscia sprawcy, wpis o warunkowym umorzeniu ulega bowiem usunieciu z rejestru skazanych. Zgodnie z ordynacja wyborcza do rad gmin, wygasniecie mandatu radnego nastepuje m.in. na wskutek prawomocnego skazujacego wyroku sadu, orzeczonego za przestepstwo umyslne. Czy przewodniczacy J.K Wycech zostal skazany? Nie, postepowanie zostalo bowiem warunkowo umorzone. W rejestrze skazanych znajduje sie wiec nie zapis o skazaniu, a jedynie informacja o warunkowym umorzeniu. Zniknie ona wtedy, gdy skonczy sie okres próby (czyli wiosna przyszlego roku). Wydaje sie wiec, ze nie ma podstaw prawnych do tego, by Jerzy K. Wycech przestal byc radnym. Pozostaje jedynie moralna ocena „polowu ryb w sytuacji, gdy nie jest sie uprawnionym do rybactwa”. I co dalej? Wójt Zdzislaw Tracz i przewodniczacy Rady Gminy Jerzy Krzysztof Wycech, o czym zapewne nie wiedza, calkowicie zgadzaja sie w jednej kwestii. Obu zapytalem, jak po ostatnich klótniach, wyobrazaja sobie wspólne zarzadzanie gmina Sadowne. - Nie wiem... - odpowiedzial wójt. - Nie wiem. Oczekuje stanowiska od Rady... - wtórowal mu przewodniczacy. Nastepna sesja Rady Gminy Sadowne odbedzie sie w sierpniu.
  • k o m e n t a r z e [ 1 ]
  • dodaj
  • sortowanie od najnowszych