reklama

Historia żyje!

Siedlce

Aneta Abramowicz-Oleszczuk 2017-11-18 23:35:52 liczba odsłon: 3390

Bogusław Niemirka z publikacją "Śladami Sienkiewicza. Katalog wystawy archiwalnej", fot. Aneta Abramowicz-Oleszczuk

Badacz nie powinien lekceważyć żadnych dokumentów źródłowych, a tych - wbrew pozorom - zachowało się całkiem sporo. Również poza granicami naszego kraju.

reklama

Podczas I Siedleckich Spotkań Archiwoznawczych, historycy z całej Polski przez dwa dni opowiadali o „Archiwaliach i zbiorach nieznanych, zapomnianych, niechcianych”. Opowiedzieli o tematach, którymi żyją. Podzielili się z osobami uczestniczącymi w tej ogólnopolskiej konferencji naukowej swoimi doświadczeniami i najnowszymi odkryciami. A przy okazji przybliżyli życiorysy kilku niebanalnych Polaków.

Dr hab. Dorota Wereda z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach przypomniała Tymoteusza Szczurowskiego (1740-1812) - bazylianina, który był nie tylko znanym misjonarzem (prowadził misje m.in. w Chotyczach i Sokołowie Podlaskim) i kaznodzieją (głosił kazania również po hebrajsku, dla Żydów), założycielem zgromadzenia sióstr jozafatek, ale także autorem sztuk teatralnych, medytacji i pieśni (m.in. "Boże w dobroci nigdy nie przebrany").

- Nie zawsze te skarby, które zachowały się po Tymoteuszu Szczurowskim, są przechowywane w odpowiednich warunkach. Dobrze by było, gdyby doczekały się regulacji odnośnie ich udostępniania - powiedziała oględnie o

Ks. prałat mgr lic. Bernard Błoński, dyrektor Archiwum Diecezjalnego w Siedlcach, przyznał, że dotychczas nie udało mu się zobaczyć tego dokumentu.

Dr Tomasz Jaszczołt (Instytut Historii PAN) na początku tego roku pojechał do Kijowa, by zapoznać się z "Kolekcją dokumentów Departamentu Heroldii Królestwa Polskiego"...

... do niedawna nieujawnianą w oficjalnym wykazie zespołów tamtejszego archiwum historycznego. Okazało się, że zawiera ona 186 z 225 tomów, będących spuścizną po Wojciechu Wincentym Wielądku (1744-1822) - szlachcicu, heraldyku, historyku, poecie, dramatopisarzu, tłumaczu, leksykografie i... autorze książki kucharskiej. pt.  "Kucharz doskonały".

Bogusław Niemirka (Polska Akademia Nauk), z zawodu prawnik, z zamiłowania historyk i regionalista, przez przypadek znalazł w księgach hipotecznych łukowskich księgę dóbr Okrzeja, będących dobrami rodziny Cieciszowskich, z której pochodziła matka noblisty, Henryka Sienkiewicza, Stefania. Dzięki tym materiałom i informacjom, jakie w nich znalazł, został... sienkiewiczologiem*.

- Badacz nie powinien lekceważyć żadnych dokumentów - powiedział podczas I Siedleckich Spotkań Archiwoznawczych, poświęconych „Archiwaliom i zbiorom nieznanym, zapomnianym, niechcianym” B. Niemirka. - Wątków ciągle mi przybywa. To dowodzi jednego: nawet w takich sprawach, w których wydawało się, że wszystko zostało już powiedziane i napisane, ciągle można znaleźć coś nowego. Było dla mnie dużą przyjemnością trafić na mapkę z czasów sprzed potopu. Później udało mi się niektóre wątki w tak szeroki sposób rozwinąć. Okazuje się, że w naszych archiwach jest naprawdę bogactwo różnych historii, sięgających i kilka wieków wstecz - dodał.

W sali Senatu UPH wymienił kilka z nich: do tej pory funkcjonował przekaz, że Sienkiewiczowie pochodzili z linii Tatarów litewskich. - Jak posprawdzałem dokładnie źródła, to okazało się, że ten przekaz pojawił się dopiero w latach 20. ubiegłego wieku, kiedy Dziadulewicz zrobił herbarz rodzin tatarskich i dopisał w nim Sienkiewiczów. Wszystkie dowody na to wskazują, że ród, z którego wywodził się nasz pisarz, pochodził z Sienkiewiczów o genezie czysto litewskiej - powiedział B. Niemirka.

Niektórzy piszą też, małżeństwo rodziców pisarza było wielkim mezaliansem, bo panna pochodziła z zamożnego ziemiaństwa, była spokrewniona z Lelewelami, a kawalera uważano za chudopachołka. B. Niemirka uważa, że nie do końca tak było. - Na pewno to był związek z tzw. miłości - dodaje.

Artur Rogalski z Archiwum Państwowego w Siedlcach udowodnił z kolei, że licytacje pośmiertne są fascynującym materiałem źródłowym dla badaczy i powinny być traktowane na równi z testamentami oraz inwentarzami. Tymczasem... nie interesują historyków...

W swoim wystąpieniu opowiedział m.in. o księciu Aleksandrze Antonim Sapiesze (1773-1812) - naukowcu doskonałym, przyrodniku, podróżniku, ilustratorze, żołnierzu, litewskim ministrze wojny, powołanym przez Napoleona i szefie biura wywiadu... Okoliczności śmierci Sapiehy do dziś są niejasne. Uważa się, że zmarł w karczmie w Dereczynie tuż po tym, jak przechodząc przez podwórko, został pogryziony przez knura. Tymczasem książę zmarł na tydzień przed podpisaniem swojej dymisji i... na dwa tygodnie przed wspomnianym pogryzieniem.  

Dr Rafał Dmowski, dyrektor archiwum UPH, omawiając drukowane na powielaczu komunikaty kurii biskupiej, przypomniał m.in. biskupów Ignacego Świrskiego (1885-1968) i Czesława Sokołowskiego (1877-1951). Tego pierwszego można było podobno spotkać na ulicach Siedlec w dziurawych butach lub... chodzącego boso. Biskup często oddawał bowiem swoje obuwie biednym. 

Rozpoczynając swój wykład, dr Dmowski zaznaczył, iż "z pewną taką nieśmiałością" przedstawi to, co udało mu się znaleźć w archiwach kościelnych. "Nie jest to bezpieczne, bo może mi się nie udać znaleźć tego samego drugi raz. Mam nadzieję, że ks. Bernard już do tego dotarł, bo jak nie, to oberwę" - zaintrygował słuchaczy historyk. Dyrektor archiwum diecezjalnego, ks. Bernard Błoński z właściwym sobie poczuciem humoru odpowiedział mu:

- Chętnie posłucham, co znaleźli świeccy, a czego nie udało mi się znaleźć. A co do poszukiwań pana Rafała, na przyszłość będziemy się starać im jakoś przeszkodzić - zażartował.

- Zatytułowałam swoje wystąpienie: "Szukajcie, a znajdziecie", ale powinnam dać mu tytuł: "Szukajcie, a znajdziecie badania [a nie dokumenty źródłowe - przyp. Ana]. Proście, a będzie wam dane, jeśli tylko ktoś będzie na miejscu [w archiwum parafialnym lub diecezjalnym - przyp. Ana]" - pociągnęła wątek dostępu badaczy, historyków i genealogów do archiwów kościelnych Sylwia Sperling (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie).

- Wiele pomysłów badaczy upada, bo nie mogą oni dotrzeć do dokumentów, przechowywanych w archiwach kościelnych. Każda diecezja jest zobowiązana do utworzenia archiwum, ale gdzieniegdzie takie archiwa są tylko oficjalnie. Nie wiadomo, w jakich godzinach są otwarte, z kim się kontaktować, kto i za co w nich odpowiada - powiedziała wprost.

- Generalnie to biskup jest za wszystko odpowiedzialny - podpowiedział jej ks. Bernard.

- Ale biskup nie podnosi telefonu! - nie dawała za wygraną prelegentka.

- Dla mnie to wyraz słabości badacza, a nie archiwum. Archiwa kościelne nie są archiwami publicznymi. Nie będą więc tak otwarte, jak państwowe - przyłączyła się do dyskusji dr Anna Laszuk z Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych.

- W drodze spotkań na konferencjach, dyskusjach i szkoleniach staramy się wypracowywać wspólnie a archiwami kościelnymi zasady udostępniania zbiorów i poradniki dobrych praktyk. Coś się zaczyna dziać w tym temacie. Pani by chciała, żeby to było "już", ale powoli... Tu chodzi o dobrą atmosferę współpracy - dodała. 

Bardzo ciekawe były też wystąpienia Roberta Kowalskiego, reprezentującego Muzeum Podhalańskie w Nowym Targu i Uniwersytet Rzeszowski, który mówił o drukach ulotnych, afiszach, nekrologach i drukach wizytowych z I poł. XX w. Muzeum Podhalańskie ma je w swoich zbiorach razem z maszyną, na której były drukowane. To jedyna zachowana tego typu maszyna w Polsce. Gdy zostaną w niej wymienione wałki (Firma, w której została ta maszyna wyprodukowana, istnieje w Wiedniu do dnia dzisiejszego. Podjęła się zrobienia nowych wałków.), będzie od czasu do czasu używana.

Dr Grzegorz Welik, dyrektor Archiwum Państwowego w Siedlcach, opowiedział z kolei o afiszach niemieckich władz okupacyjnych (1939-1944), znajdujących się w zbiorach tej placówki.

- Drukowano je, na czym się tylko dało. Na papierach w kolorze: łososiowym, szarym i kremowym. Społeczeństwo nie miało wówczas innych środków masowego przekazu. Zabrano przecież ludziom radioodbiorniki. Telewizorów nie było, a telefony były rzadkością - przypomina G. Welik.

- Wiadomości, drukowane na tych afiszach w dwóch językach, niemieckim i polskim, były dla społeczeństwa polskiego bardzo istotne. Za nieprzestrzeganie ich można było stracić życie - dodaje. 

W czasie, kiedy wrócił temat reparacji wojennych i odpowiedzialności za zbrodnie niemieckie, a nie hitlerowskie, afisze te są dokumentami, których nikt nie podważy. Można nawet zrobić analizę autentyczności papieru, na którym były drukowane - dodaje dyrektor Archiwum Państwowego w Siedlcach.  

 

Dwudniowa konferencja, zorganizowana 16 i 17 listopada, będzie się odbywała w jednocześnie w siedleckim archiwum, w sali Senatu i na Wydziale Humanistycznym UPH w Siedlcach. Jej organizatorami, oprócz Archiwum Państwowego, byli: Zakład Archiwistyki Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych UPH, Archiwum Diecezji Siedleckiej, Archiwum UPH, IPN Oddział w Lublinie oraz Fundacja Rozwoju Badań Regionalnych SIGILLUM.

* W ubiegłym roku ukazała się opracowana przez Bogusława Niemirkę publikacja "Śladami Sienkiewicza. Katalog wystawy archiwalnej". (Ana)

Tweetnij

drukuj
Komentarze (7)

Komentarz został dodany

Twój komentarz będzie widoczny dopiero po zatwierdzeniu przez administratora

Dodanie komentarza wiąże się z akceptacją regulaminu

  • najstarsze

  • najnowsze

  • popularne

reklama
reklama
reklama
reklama
Advertisement