Reklama

ABW działa w sprawie WSI

6 sierpnia portal niezalezna.pl podał nr konta, które udostępniło Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, by wpłacać pieniądze dla Wojtka Sumlińskiego. Aktualnie przebywający w szpitalu dziennikarz ma na utrzymaniu niepracującą żonę i troje dzieci.

Każdy, kto chce udzielić pomocy materialnej red. Wojciechowi Sumlińskiemu i Jego rodzinie może wpłacać pieniądze na konto Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Koniecznie prosimy zaznaczyć, że jest to darowizna dla rodziny Sumlińskich.

Numer Konta 03 1020 1097 0000 7602 0118 6535

Redakcja "TS" przyłącza się do tego apelu.


Znany dziennikarz śledczy, Wojciech S. ma znowu trafić do aresztu. Taką decyzję powziął warszawski Sąd Okręgowy po odwołaniu od decyzji Sądu Rejonowego, złożonym przez Prokuraturę Krajową, prowadzącą śledztwo w sprawie o płatną protekcję. Wojciech S. próbował popełnić samobójstwo w kościele Św. Stanisława Kostki na Żoliborzu.

Reklama


Jedna z zakonnic znalazła go wykrwawiającego się, z podciętymi żyłami. Dziennikarz przebywa w Szpitalu Bielańskim. Jak stwierdził Stanisław Rymar, adwokat podejrzanego, jego stan jest ciężki, choć życiu niebezpieczeństwo już nie zagraża.
Wojciech S. pracował w „Słowie Podlasia” w Białej Podlaskiej. Już wówczas naraził się lokalnemu półświatkowi przestepczo-biznesowemu, powiązanemu z władzami. Wykrył i ujawnił istnienie w Terespolu przestępczej ośmiornicy, w którą zaangażowani byli celnicy i prokurator. Autor głośnej książki o niewyjaśnionych wątkach zbrodni popełnionej na ks. Jerzym Popiełuszce ( pisaliśmy o niej na łamach „TS” w chwili, gdy W. Sumliński był już inwigilowany ).
Podejmując pracę w mediach ogólnopolskich Wojciech S. narażał się jeszcze bardziej osobom mającym wielkie wpływy.
Sam dziennikarz informuje, że pierwsze zatrzymanie, dokonane przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w połowie maja tego roku, miało nastąpić pod zarzutem wejścia w posiadanie, a następnie przekazanie Spółce „Agora” słynnego Aneksu do Raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Teraz zarzuty stawiane reporterowi śledczemu dotyczą rzekomej płatnej protekcji. Dziennikarz miał za 200 tys. zł, we współpracy z płk. Aleksandrem L., załatwić pozytywną weryfikacje funkcjonariuszowi WSI, Leszkowi Tobiaszowi.
Wojciech S. twierdzi, że jest niewinny, że widział w prokuraturze materiały na swój temat, w których „nie ma nic”, a cała akcja jest formą zemsty osób z WSI za jego artykuły śledcze. – Po zatrzymaniu mnie w „areszcie wydobywczym” może się zacząć spektakl medialny. Raz na jakiś czas być może zostanie wypuszczona informacja o „postępach w śledztwie”. W ABW jest nieformalna dyrektywa, by sprawę spowalniać. Moja rodzina może tego wszystkiego nie przetrwać – stwierdził reporter.
W oświadczeniu ABW podano, że „zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania było decyzją niezawisłego sądu”. Ustnym uzasadnieniem dla zastosowania tego środka była obawa matactwa i grożąca podejrzanemu wysoka kara (do 8 lat pozbawienia wolności). Obrońca Wojciecha S. do dzisiejszego ranka (30.07) nie otrzymał pisemnego uzasadnienia wyroku.
– Sąd uznał, że jeżeli Aleksander L. mataczy, to i ja mogę mataczyć, a przecież jesteśmy dwoma różnymi osobami. Nie mam nic do ukrycia, udostępniłem śledczym całą swoją wiedzę, dokumenty, korespondencję mailową. Postawiono mi zarzuty tylko na podstawie słów byłego oficera WSI – powiedział Wojciech S.
Według Sylwestra Latkowskiego, znanego dokumentalisty i reżysera, aresztowanie jego znajomego ma spotęgować oddziaływanie na dziennikarza, złamać go i zastraszyć.
Wojciech S. opublikował List Otwarty, w którym ze szczegółami opisał kulisy sprawy i swego aresztowania. Jest to wstrząsająca publikacja.

Piotr Giczela

Reklama

 



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości