Reklama

Dałem się wrobić w jalapenos

Zamawiam przez telefon pizzę z papryczkami jalapenos na połowie, mówię, że odbiorę osobiście. Przyjeżdżam. Ekspedientka powtarza zamówienie, m.in. że papryczki mają być na połowie. Podaje mi pudełko z pizzą.

Znając ludzką omylność i moją przezorność, mam zamiar zajrzeć i sprawdzić, czy to faktycznie moja pizza, ale ekspedientka uprzedza moje zamiary i sama zagląda do pudełka.

Mówi przy tym coś w stylu: „upewnimy się czy to Pana pizza. Zgadza się. To jest Pana zamówienie. Proszę bardzo.”

Zaufałem jej. Wracam do domu, otwieram pudełko, a papryczki porozwalane na całej pizzy. Nigdy nie doświadczyłem takiego kłamstwa w twarz ze strony obsługi w gastronomii. Sam też dotychczas świadomie tak nie kłamałem i zastanawiam się jak można łgać, patrząc klientowi prosto w oczy.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości