Reklama

Czeka na wyrok

PKP mają na terenie kraju ponad 1500 lokalnych stacji kolejowych, z których większość znajduje się w fatalnym stanie. Część jest już nieczynnych, inne jeszcze funkcjonują, ale podróżni wolą ich raczej unikać. Są bowiem zdewastowane i niebezpieczne. Jeden z samorządów zdecydował się nawet na podanie PKP do sądu za to, że lokalna stacja kolejowa zagraża zdrowiu i życiu podróżnych.

Kolej deklaruje jednocześnie, że nie jest w stanie utrzymywać takiej sieci stacji i zamierza je przekazywać lokalnym samorządom. Jeśli nie będzie zainteresowania z ich strony, to zdewastowane obiekty będą wyburzane. Tyle oficjalne deklaracje. A jak wygląda praktyka? Najlepszym przykładem jest tu stacja PKP w Mordach. Już dwa lata temu PKP zwróciły się do samorządu, aby ten przejął stację w zamian za zaległości podatkowe. Lokalne władze na takie rozwiązanie się jednak nie zgodziły. - Uznaliśmy, że skoro nasi rolnicy mogą płacić regularnie podatek gruntowy, to także potężna PKP powinna się wywiązywać z tego obowiązku – mówi burmistrz miasta i gminy Mordy, Andrzej Piotrowski. – Stoczyliśmy wówczas prawdziwą batalię z koleją o uregulowanie należności wobec naszego samorządu i niepogłębianie zaległości. Zagroziliśmy nawet komornikiem. To pomogło. 

Długi zostały spłacone, a w tej chwili PKP reguluje należności na bieżąco. Możliwość przejęcia stacji za długi umarła więc śmiercią naturalną. Tyle tylko, że zupełnie nie rozwiązało to problemu. Zamknięta już od wielu lat stacja (duży budynek), z każdym kolejnym rokiem popadała w ruinę. Nie zmieniło się do praktycznie do chwili obecnej, choć samorząd nie ustaje w wysiłkach, aby przejąć stację. Jest w tej sprawie bardzo bogata korespondencja pomiędzy władzami gminy a PKP. Kolej żąda za budynek pieniędzy (choć nie sprecyzowała, jak dużych). Samorządowcy niezmiennie odpowiadają, że nie zapłacą za stację, bo ich na to nie stać. Mogą natomiast przejąć budynek za darmo. - W marcu tego roku wysłaliśmy kolejne pismo do Zarządu Nieruchomościami PKP – dodaje Andrzej Piotrowski. – Chodziło o to, aby uchronić stację przed kompletną dewastacją. Zobligowaliśmy kolej do zabezpieczenia budynku i uporządkowania jego otoczenia. I rzeczywiście, przyjechała ekipa porządkowa. Wywieziono trochę gruzu zalegającego wokół stacji. Okna i drzwi zabito deskami i blachą. To wszystko.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama