najczęściej komentowane
ostatnio dodane
ostatnio dodane - powiązane
| czytane 1000 razy | liczba komentarzy:10 |

| r e k l a m a |
l Siedleccy fani zespołu Closterkeller nie mogą się już doczekać magicznej daty - 7 marca. Tego dnia zagracie koncert w klubie „PeHa”. Szykujecie na tę okazję jakieś specjalne niespodzianki? - Zagramy spo ro nowych utworów. Przygotowujemy nową płytę, która, zdaje się, będzie bardzo piękna. Mam nadzieję, że ten koncert będzie tego ciekawą zapowiedzią.
- Zagramy spo ro nowych utworów. Przygotowujemy nową płytę, która, zdaje się, będzie bardzo piękna. Mam nadzieję, że ten koncert będzie tego ciekawą zapowiedzią.l W tym roku przypada 20-lecie istnienia Closterkellera. Co według Ciebie pozwoliło przetrwać zespołowi tyle lat?
- Z pewnością czynników jest kilka. Moim zdaniem przede wszystkim jest to konsekwencja i autentyczność naszej twórczości. Ja jako szef grupy mam, jak sądzę, niezłego nosa, jeśli chodzi o dobór muzyków do Closterkellera - potrafiłam zawsze wypatrzeć ludzi będących połączeniem pasji i talentu, a potem dobrze „wykorzystać” ich w zespole.
l Pisałaś teksty na pierwszą płytę Doroty Rabczewskiej i grupy Virgin. Jak wspominasz współpracę z Dodą?
- Pisałam też na drugą, ale nie rozumiem, skąd takie akurat pytanie. Pisałam teksty dla wielu wykonawców. Uważam, że okazja współpracy z zespołem Virgin mieści się w dolnych dziesięciu procentach ważności moich dokonań. Nie znaczy to, że uważam te teksty za złe, ale zrobiłam tak wiele ważnych i dobrych w życiu rzeczy, zwłaszcza z Closterkeller, że tamto niewiele znaczy. I nie potrzebuję podpierać się w moim CV tym, że znam Dodę.
l Pamiętasz najzabawniejszą i najbardziej groteskową sytuację, jaka przydarzyła się zespołowi podczas koncertów?
- Pamiętam, jak w Siedlcach, już ponad 15 lat temu, ogłosiłam ze sceny, że właśnie dowiedziałam się, że będę miała dziecko. Zapanowała ogólna radość i piękne „Sto lat” zaśpiewane przez publiczność. Potem graliśmy dalej i tak po dwóch numerach nagle poślizgnęłam się i z wielkim hukiem upadłam na scenę. Na dodatek trzymałam mikrofon przy części ciała, na którą upadłam, i huk został zwielokrotniony przez cały system nagłaśniający. Zapadła taka głucha cisza. Ja siedziałam i nie podnosiłam się zmieniona w kamień ze wstydu. Wszyscy czekali, kiedy poronię... W końcu wstałam i zaczęłam się śmiać i przekonywać wszystkich, że nic nie miało miejsca i to była ich zbiorowa halucynacja i mają o tym natychmiast zapomnieć. Mam nadzieję że tak się stało... A! I Nie poroniłam. Adaś wkrótce skończy 15 lat.
l Z czym kojarzą Ci się Siedlce?
- Pamiętam taki koncert, gdzie wokalista zespołu, który grał po nas, prezentując taki swój bardzo dramatyczny spektakl estradowy, spryskał siebie i otoczenie pianką do golenia. Było strasznie i poetycko. Tylko że po koncercie przyleciała z awanturą sprzątaczka, rzuciła mu szmatę do podłogi i facet wszystko musiał ścierać.
l W 1993 i 1994 roku w Siedlcach spadła lawina zaszczytów na Wasz zespół. Closterkeller dwa razy pod rząd wygrywał plebiscyty muzyczne „Tygodnika Siedleckiego”. Pamiętasz koncerty plebiscytowe zagrane wspólnie z Wilkami i Farben Lehre?
- Dawno to było, ale trochę pamiętam. Piękne czasy..