najczęściej komentowane
ostatnio dodane
ostatnio dodane - powiązane
| czytane 1000 razy | liczba komentarzy:10 |

| r e k l a m a |
- Szukałam swego skradzionego psa – informuje siedlczanka. – Ktoś zadzwonił do mnie i powiedział, że do tego gospodarstwa zwieziono kilkanaście psów, które są trzymane w zamknięciu. Pojechałam tam. Udało mi się dotrzeć do współwłaściciela posesji, który otworzył mi bramę i pomieszczenia. Nie było tam mojego psa, ale te, które są, potrzebują pomocy. Właściciel przyjeżdża co 2-3 dni i je karmi. W pomieszczeniach nie ma światła, są trzymane w ciemnościach.
Inspekcja potwierdza słowa dziewczyny. Już w pierwszym pomieszczeniu trzy małe pieski (dwa shih tzu i suczka w typie spaniela tybetańskiego) wcisnęły się w ścianę na widok człowieka. Brudna słoma, gnijące surowe porcje rosołowe… Dalej jest tylko gorzej. W rozwalającej się oborze dwie suczki (shih tzu i mieszaniec) oraz kot perski niebieski w bardzo złym stanie. Kot z trudem się porusza, siedzi w miejscu, wygląda na chorego. Suczka mix oszczeniła się. Nie ma nabrzmiałych sutek, najwyraźniej nie karmi, szczenięta piszczą, leżą w wygrzebanym dołku, jest ich dziewięć. Na strychu są jeszcze koty norweskie. W kolejnym pomieszczeniu siedzą dwa jużaki, border collie i husky. Suka jużaka leży w kącie apatyczna, nie reaguje, gdy otwierają się drzwi, drży, jakby była w gorączce. Nie ma tu wody, śladów karmy. W kolejnym pomieszczeniu jest kilkanaście kur i kaczek oraz królik. Sytuacja ta sama: nie ma wody, nie ma karmy, brak dziennego światła. Na dworze, na łańcuchu stoi uczepiony czarny terier rosyjski.
Pies nie ma budy, leży na cienkiej wilgotnej warstwie zdeptanej słomy. Sierść w dredach i kołtunach. Apatyczny.- Małe psy wymagają oględzin lekarza, nie mogą zostać w takim stanie w tych warunkach. Zwłaszcza ta suka ze szczeniętami – informuje Jadwiga Konkiel, sędzia kynologiczny i prezes TPZ AMICUS. – Kot w bardzo złym stanie.
Dzwonimy do właściciela Kamila Malickiego. Informujemy, że psy są zabierane do doktora, ale natychmiastowej interwencji wymaga też jużak.
- Dobrze, dobrze… To weźcie też jużaka, zapłacę za leczenie - mówi Kamil Malicki. – Jestem w Warszawie, nie mogę teraz przyjechać.
Nie mamy samochodu do transportu dużego jużaka. Właściciel zobowiązuje się, że jeszcze dziś przyjedzie z lekarzem albo zawiezie psa na badanie. W drodze do Siedlec szczenięta zaczynają umierać. Dzwonię do właściciela.
- To może tak być, jej matka też nie karmiła szczeniąt – mówi Malicki.
Rozmawiamy o adopcji. Skoro nie ma warunków do trzymania psów, to najrozsądniejsza będzie adopcja. Prezes stowarzyszenia proponuje (rozmawiamy przez zestaw głośnomówiący) akcję adopcyjną i sterylizację.
- Tę, co się oszczeniła, tę czarną (tybetankę) i tę starą shih tzu, ona ma z jedenaście lat – wylicza Malicki. – No i jeszcze tego husky. Na dwa samce shih tzu mam chętnych.
Pytam jeszcze, skąd ma te psy?
- Fundacje mi przywoziły. Czemu nie poprosiłem teraz o pomoc? A bo fundacje, jak coś chcą, to dobrze, ale jak się od nich coś chce, to już gorzej
Sobota. Prezes jednej z fundacji, którą Malicki wymienił, zaprzecza, by jakiekolwiek psy trafiały do tego człowieka. Na wszelki wypadek dzwoni jeszcze do niego.
. Prezes jednej z fundacji, którą Malicki wymienił, zaprzecza, by jakiekolwiek psy trafiały do tego człowieka. Na wszelki wypadek dzwoni jeszcze do niego.- Nie, nie, nie mam ich od was – zapewnia tym razem Malicki. – Ale powiem pani, że ja nie jestem Kamil Malicki. Ja się nazywam Roman Bujawa i jestem rencistą. Ja codziennie jestem z tymi psami. A Kamil pracuje w Warszawie i nie ma czasu.
Relacja pani prezes dziwi wszystkich. Nikt na posesji nie przebywa z psami. I z kim w końcu rozmawiała? Dzwoniła niewątpliwie na numer Malickiego.
TPZ AMICUS ustaliło, gdzie wcześniej przebywały psy. Malicki tłumaczył, że wynajmował gospodarstwo, ale musiał się wyprowadzić, dlatego tymczasowo trzyma psy w takich warunkach. Dopóki czegoś nie znajdzie.
- Tak, mieli tu bardzo dużo zwierząt! – potwierdzają mieszkańcy wsi, w której wynajmowano gospodarstwo. – Tu były psy, koty i dużo drobiu. I to wszystko tak razem chodziło. A ten pan mówił, że kiedyś to miał 220 psów.
Malicki, mimo obietnic, nie pojawił się u lekarza, u którego są psy. Nie przywiózł jużaka na badanie. Rozpoczyna się akcja szukania domów tymczasowych, aby pomóc zwierzętom w tej trudnej sytuacji. Napływają oferty pomocy. Pierwsza dotyczy kur i border collie. Informujemy Malickiego, że są domy tymczasowe.
- O kurach zapomnijcie! – krzyczy Malicki. – Border collie?! To moja ukochana suka. Co, wy chcecie zabrać najbardziej wartościowe suki, a mnie zostawić ze starymi?! Bierzecie te, które wam wskazałem! I koniec!
Rozłączył się.
Niedziela. Udało się nam skontaktować z właścicielami dzierżawionego gospodarstwa.
. Udało się nam skontaktować z właścicielami dzierżawionego gospodarstwa.- Ale my nie wynajmowaliśmy domu panu Malickiemu. On tylko przyjeżdżał. Mieszkał tam Roman Bujawa z Bydgoszczy. To były jego psy i te wszystkie zwierzęta. Gdzie jest? Nie wiemy. Szukamy go także, bo jest nam winny pieniądze. Mamy do niego telefon, ale nie odbiera.
Dzwonimy. Odbiera mężczyzna.
- Pan Roman Bujawa?
- Tak, a o co chodzi?
- Czy pan wie, w jakich warunkach są teraz pana psy?
- A jesteście teraz w Broniszach?
Głos w słuchawce jest jednak znajomy. To Kamil Malicki!
- Panie Kamilu, przecież to pan, poznajemy po głosie. Gdzie jest pan Roman Bujawa?
- To ja jestem Roman Bujawa. Teraz rozmawia pani z Romanem Bujawą. A psy będę umieszczał w hotelu.
I rozłączył się.
Poniedziałek. Sokołowski inspektorat weterynaryjny występuje do wójta gminy Repki o odebranie zwierząt z powodu bardzo złych warunków bytowych. Więcej zdjęć zwierząt na stronie internetowej www.tygodniksiedlecki.com.
. Sokołowski inspektorat weterynaryjny występuje do wójta gminy Repki o odebranie zwierząt z powodu bardzo złych warunków bytowych. Więcej zdjęć zwierząt na stronie internetowej www.tygodniksiedlecki.com.
Kamil Malicki jest żołnierzem zawodowym. Dlaczego posługuje się dwoma tożsamościami? Czy Kamil Malicki przechodzi jakiś kryzys? Przedstawia się jako inna osoba, potrafi w trakcie rozmowy telefonicznej zmienić osobowość jak rękawiczkę: nie jestem tym, tylko tamtym… Jako żołnierz zawodowy ma dostęp do broni. Tylko jako kto? Kamil Malicki czy Roman Bujawa? Który z nich panuje (lub nie panuje) nad sytuacją?
Podczas pierwszej inspekcji podał się jako właściciel zwierząt. Zobowiązał się dostarczyć policji na drugi dzień świadectwa szczepień i poświadczenia, że zwierzęta należą do niego. Minął tydzień, a on tego nie zrobił. Skłamał, że posiada psy z fundacji. W trakcie rozmowy telefonicznej zmienił tożsamość...
Sprawą zajmuje się sokołowska policja.